Jacek Woroniecki (1878-1949) – filozof, teolog i pedagog – był nie tylko naukowcem, lecz także wychowawcą i organizatorem życia akademickiego, pełniąc w latach 1922-1924 funkcję rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i walnie przyczyniając się do rozwoju uczelni.

Studiował w Szwajcarii, gdzie odbył studia przyrodnicze oraz filozoficzno-teologiczne, które w 1909 roku zwieńczył obroną doktoratu na podstawie pracy Principes fondamentaux de sociologie thomiste. Następnie wstąpił do zakonu oo. Dominikanów i kontynuował badania naukowe, a także prowadził wykłady z filozofii, etyki, teologii moralnej i pedagogiki, pracując między innymi na Uniwersytecie Fryburskim, Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Collegium Angelicum w Rzymie, zaś pod koniec życia również w warszawskich, lwowskich i krakowskich seminariach duchownych.
Mimo iż przez lata opus vitae Woronieckiego, mianowicie Katolicka etyka wychowawcza, było podstawowym podręcznikiem do etyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w oparciu o który wykłady i egzaminy przeprowadzał Karol Wojtyła (1920-2005), to jednak współcześnie myśl etyczno-pedagogiczna dominikanina wydaje się zapomniana i niedoceniana. Tymczasem zaprezentował on kompleksową koncepcję wychowania, bazującą na koncepcji człowieka, jaką wypracowano w filozofii klasycznej, z uwzględnieniem potencjalności osoby ludzkiej, obiektywności norm moralnych i sumienia. Każdy człowiek, zdaniem Woronieckiego, ma obowiązek podjęcia trudu samowychowania i zatroszczenia się o harmonijny rozwój wszystkich swoich władz: fizycznych i umysłowych. Byt ludzki jest przy tym postrzegany przez nawiązującego do filozofii Arystotelesa (384-322 p. n. e.) i św. Tomasza z Akwinu (1225-1274) autora Katolickiej etyki wychowawczej jako integralna jedność duszy i ciała, lecz dominującymi i decydującymi o działaniach człowieka władzami są według niego rozum i wola, którym sfery wegetatywna i zmysłowa winny być podległe, aczkolwiek nigdy niedeprecjonowane.


Człowiek, jak zauważa Woroniecki, jest najbardziej plastycznym spośród znanych nam bytów. Wobec tego jest w zasadzie predestynowany do rozwoju, a naczelnym prawem, które nim rządzi tak z zewnątrz, jak i z wewnątrz, okazuje się potencjalność, a więc możność (pewna dyspozycja) do przyjęcia proporcjonalnego do siebie aktu. Właściwie przez cały okres życia jednostki – od niemowlęctwa aż po dojrzałość i starość – rozwojowi mogą podlegać zarówno jej władze fizyczne, jak i intelektualne. O ile rozwój wynikający z naszego biologicznego uposażenia jawi się jako najbardziej zdeterminowany, aczkolwiek nie całkowicie od nas niezależny, gdyż możemy podejmować określone zabiegi higieniczno-medyczne celem jego usprawnienia, o tyle doskonalenie intelektualno-duchowe i moralne – wymagające wydatnego udziału świadomości i woli – w przemożnym stopniu zależy od naszych decyzji. Innymi słowy, pewna pula możliwości jest nam „dana”, jednak to, które z nich zaktualizujemy i w jaki sposób, jest kwestią naszego wyboru. Jestestwo ludzkie odznacza się przy tym niesamowystarczalnością – stanowi wszakże byt przygodny, niemogący urzeczywistnić pełni swego człowieczeństwa inaczej, jak tylko z pomocą osób drugich. Bytowo, podobnie jak cały wszechświat i ogół rzeczy stworzonych, zależy więc od Boga, ale też innych ludzi, z którymi musi na różnych polach kooperować, aby utrzymać się przy życiu i rozwinąć zawarte w sobie potencjalności. Jako osoba stanowi byt substancjalny, czyli zdolny do samodzielnego istnienia i mogący być podłożem dla niesamodzielnych sposobów bytowania (przypadłości), lecz jednocześnie złączony z różną odeń rzeczywistością siecią rozmaitych relacji – ze światem przyrody, z tworami kultury, innym człowiekiem i Bogiem.
Zdaniem Woronieckiego celem wychowania jest osiągnięcie swoistej pełni bytu ludzkiego (lub przynajmniej maksymalne zbliżenie się do owego ideału), co wiąże się z rozwinięciem u jednostki świadomości i wolności, tak aby stała się ona zdolna do autodeterminacji własnych aktów, będąc kimś w możliwie najwyższym stopniu odpowiedzialnym za ich podejmowanie. Chodzi przy tym o to, by czyny moralnie dobre wykonywać szybko i skutecznie, jednakże nie mechanicznie i bezrefleksyjnie, ale świadomie i dobrowolnie. Stąd autor Katolickiej etyki wychowawczej – podążając za Arystotelesem i św. Tomaszem z Akwinu – opowiada się za nieodzownością wyrobienia u jednostki cnót, a więc dodatnich sprawności moralnych i intelektualnych. Wybiera tym samym drogę pośrednią między postrzegającym człowieka jako byt całkowicie zdeterminowany behawioryzmem a dostrzegającym rolę li tylko intelektu kantyzmem. Mimo iż nie podważa prymatu rozumu, to jednak dostrzega również rangę wyobraźni i emocji, uważając, że w toku wychowania także one muszą zostać wysublimowane i uporządkowane. Jako byt cielesno-duchowy człowiek posiada bowiem pożądanie zmysłowe, wobec czego jego sfera uczuciowa też powinna podlegać wychowaniu. Cnota jest wszakże rozumiana – w opinii dominikanina – jako usprawnienie do czynu władz pożądawczych tak zmysłowych, czyli uczuć, jak umysłowych, czyli woli. Wychowanie ma zatem obejmować całego człowieka, dotycząc wszystkich jego władz, tak fizycznych, jak i umysłowych, a ponadto przebiegać zasadniczo przez cały okres życia indywiduum. Jest więc procesem długim, a także wymagającym nie tylko zapoznania się z określoną wiedzą na temat etyki, lecz angażującym oprócz tego praktykę i określone ćwiczenia. Podejmując działania – jeśli mają one charakter etyczny, czyli są dobrowolne i świadome – człowiek wpływa na zmianę pewnych zewnętrznych w stosunku do niego stanów rzeczy, a jednocześnie modyfikuje samego siebie – czyny moralnie dobre doskonalą osobę, natomiast moralnie złe degradują ją.


Nie dziwi przeto fakt, że jednym z ważniejszych kategorii filozofii wychowania i etyki Woronieckiego okazuje się pojęcie „wychowawcy”. Zrozumiałe jest bowiem, że osoba ludzka – jako byt przygodny – nie jest w stanie (zwłaszcza w dzieciństwie) zwieńczyć sukcesem procesu wychowawczego o własnych siłach. Potrzebuje w tym zakresie wsparcia innych ludzi. Świadom był tego również Woroniecki, niemniej rozumiał on interesujący nas termin stosunkowo szeroko, obejmując nim nie tylko pedagogów, nauczycieli czy trenerów juniorskich zespołów sportowych, których zazwyczaj przywołujemy mocą wyobraźni, gdy myślimy o wychowawcach. Dla dominikanina istnieją trzy instancje sprawcze wychowania: Bóg, społeczeństwo i konkretny pedagog (znajdujący się w orbicie pośrednich wpływów dwóch pierwszych).


Uznanie Boga za naczelnego wychowawcę rodu ludzkiego jest poniekąd zrozumiałe, gdyż opracowana przez Woronieckiego koncepcja wychowania mieści się w nurcie perenializmu, którego fundamentalnym założeniem jest przekonanie, zgodnie z którym najważniejsze zasady wychowania są niezmienne i mimo upływu lat oraz zmieniających się warunków społeczno-kulturowych nie ulegają dezaktualizacji. Chociaż każdy krąg kulturowy posiada swoją specyfikę i odmienne zwyczaje, to wszędzie na świecie ludzie zdołali wypracować pryncypia etyczne nadające ton życiu tak w wymiarze jednostkowym, jak i społecznym, a ponadto zaopatrzeni są w intelekt i wolną wolę. W religijnej odmianie perenializmu, której orędownikiem był Woroniecki, podkreśla się dodatkowo, że twórcą praw rządzących wszechświatem i ludzkim życiem jest wszechwiedzący i kochający Bóg – odpowiedzialny również za stworzenie człowieka oraz uniwersalnych prawd i wartości, z którymi korespondować winny wszystkie programy wychowawcze i edukacyjne. Nade wszystko jednak Absolut jako stwórca człowieka i jego podlegających wychowaniu władz posiada możność kształtowania naszych dusz, a jako narzędzia swej akcji wychowawczej używa przykładu moralnego, jaki dał Chrystus.


Drugą instancją wychowawczą, na jaką w swych pismach wskazuje Woroniecki, jest społeczeństwo. To ostatnie budowane jest przez ogół międzyludzkich odniesień, z jakimi ma do czynienia wychowanek. Jestestwo ludzkie nie jest bowiem „samotną wyspą”, ale bytem par excellence społecznym. Wpływ wychowawczy na poszczególne osoby wywierają zatem w pierwszej kolejności całe grupy społeczne. Nie tyle więc matka i ojciec są naczelnymi wychowawcami, ile raczej rodzina. Analogicznie też nie sam nauczyciel czy dyrektor szkoły, lecz cała placówka edukacyjna – szkoła – może uchodzić za instancję, która de facto przysposabia młode pokolenia do stania się odpowiedzialnymi i dojrzałymi.
Nie oznacza to jednak jakoby autor Katolickiej etyki wychowawczej deprecjonował rolę konkretnych jednostek – nauczycieli, pedagogów, dydaktyków czy trenerów sportowych – w procesie wychowawczym. Z uwagi na posiadane kwalifikacje i życiowe doświadczenie mają oni przewagę nad wychowankiem, zwłaszcza we wczesnym etapie jego ścieżki edukacyjnej. Są oni przeto odpowiedzialni za podopiecznych, mając obowiązek pokierowania ich rozwojem, jednakowoż z poszanowaniem indywidualności i niepowtarzalności każdego wychowanka. Jak zaznacza Stanisław Gałkowski – badacz filozofii wychowania opracowanej przez Woronieckiego – wpływ na wolę podopiecznego wychowawca może mieć tylko i wyłącznie pośredni. Proces powstawania w woli trwałych usposobień jest samorzutny i autonomiczny, tak jak autonomiczny jest każdy wolny czyn człowieka. Wychowanie jest właściwie pomocą w samowychowaniu i polegać ma ono na współpracy z wychowankiem oraz na współkierowaniu jego rozwojem. Stwierdzenie takie jest niejako konsekwencją dostrzeżenia w osobie ludzkiej pierwiastków wolności i samoświadomości. Gdyby wychowawca, zamiast ograniczyć się do partycypowania w rozwoju młodego człowieka i wspierania go w dążeniu do uzyskania dojrzałości, całkowicie kierował swoim podopiecznym, to w istocie dopuściłby się jego zniewolenia. Wychowawca powinien więc mieć pewną wizję tego, kim jest jednostka dojrzała i odpowiedzialna, tak aby zgodnie z nią wskazywać wychowankowi drogę do osiągnięcia lub chociaż zbliżenia się do tego ideału. Sytuacją najlepszą byłoby przy tym doprowadzenie do takiego zharmonizowania tkwiących w człowieku potencjalności, aby potrafił on podejmować trud samowychowania bez pomocy i ponaglania ze strony pedagogów. Zanim jednak taki stan zostanie osiągnięty, niezbędne jest wsparcie, jakiego udzielić muszą ci ostatni – wszak dysponują oni określoną wiedzą na temat metod ułatwiających realizowanie dobrego moralnie postępowania. Pedagogika sama nie nakreśla jednak celów wychowawczych, gdyż jest to domeną filozofii i etyki. Stąd w systemie Woronieckiego uchodzi ona za przedłużenie i praktyczne dopełnienie – swego rodzaju ukoronowanie – etyki.


Działalność wychowawcy i wszelkie związane z tym czynności mają na celu pomóc wychowankowi w wyborze obiektywnego porządku moralnego i postępowania zgodnie z prawem naturalnym, tak aby podejmowane przez niego czyny – na mocy jego dobrowolnego aktu woli – były z nimi zgodne. Na poszczególnych wychowawcach spoczywa więc duża odpowiedzialność – o ile za czyny małego dziecka, z oczywistych względów niemogącego jeszcze rozeznać sytuacji i podjąć właściwej decyzji, są oni odpowiedzialni bezpośrednio, to za czyny dorosłego i samodzielnego wychowanka odpowiadają pośrednio. To, jakie horyzonty zostały przed nim otwarte (lub zamknięte) za młodu, zależy przecież w pewnym przynajmniej stopniu od tego, w jaki sposób ze swych obowiązków wywiązywali się jego wychowawcy. Wychowanie sumienia, które zdaniem Woronieckiego można określić jako praktyczny sąd naszego rozumu mówiący nam, co mamy robić a czego nie (sumienie przeduczynkowe) i orzekający już po dokonaniu uczynku o jego wartości moralnej (sumienie pouczynkowe), powinno być przeto naczelnym przedmiotem zainteresowań wszystkich tych, którzy sprawują pieczę nad młodzieżą, tak aby później – po osiągnięciu samodzielności – indywiduum mogło nad nim odpowiednio pracować na własny rachunek.


To, czy postępowanie wychowanka, a tym samym on sam, zostaną udoskonalone, zależy zatem w dużym stopniu od wychowawcy. Bóg, będący stwórcą człowieka i tym, który zaopatrzył go w niezbędne do rozwoju potencjalności, sprawia, że proces wychowawczy mógł w ogóle zaistnieć, natomiast społeczeństwo i poszczególni pedagodzy (wychowawcy), a także – rzecz jasna – sam wychowanek, mają wpływ na to, które z potencjalności i w jakiej mierze zostaną urzeczywistnione.


Z trzech działów, na które pedagogikę proponuje podzielić Woroniecki, czyli zajmujących się kolejno przedmiotem wychowania (swoistym idealnym stanem, jaki ma zostać w wychowanku wytworzony wskutek zastosowania określonych czynności wychowawczych), podmiotem wychowania (poddawanym zespołowi wychowawczych procedur człowiekiem) i wychowawcą, ten ostatni odgrywa rolę kluczową, będąc swego rodzaju motorem całego procesu, wszak odpowiada wyróżnionej przez Arystotelesa przyczynowości sprawczej. Oryginalność podejścia dominikanina polega zaś na ukazaniu oddziaływania na wychowanka nie tylko zajmujących się edukacją specjalistów czy rodziców, ale całego w ogóle społeczeństwa, od którego wpływu zależą losy kolejnych pokoleń.


Warto dodać, że Woroniecki nie daje szczegółowych rad odnośnie do tego, jakie techniki pedagogiczne miałyby ulepszać wychowanka w poszczególnych sytuacjach. Kreśli on raczej ogólne ramy wychowania, jak również tego, jakie powinny mu przyświecać cele. Przykłady sposobów formowania charakteru i wyrobienia u jednostki pewnej stałości moralnej, tak aby jej postępowanie miało jednolity kierunek, odporny na zewnętrzne trudności, ukazuje natomiast inny teolog i wychowawca młodzieży okresu międzywojennego – Marian Pirożyński (1899-1964). Redemptorysta w dziele Kształcenie charakteru daje szereg praktycznych wskazówek, jak wprowadzić w czyn ideał człowieczeństwa, a przynajmniej maksymalnie się doń zbliżyć. Podobnie jak Woroniecki, odwołuje się on do koncepcji człowieka, jaką wypracowano na gruncie filozofii klasycznej, a za cel ostateczny człowieka stawia Boga, toteż ujęcie, które zaproponował, może być cennym uzupełnieniem filozofii wychowania i etyki autora Katolickiej etyki wychowawczej.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię