Julian Aleksandrowicz (1908-1988) znany jest przede wszystkim z oryginalnego łączenia w swej twórczości perspektyw medycznej i filozoficznej. Pochodził z rodziny żydowskiej, przez co w trakcie II wojny światowej więziono go w getcie krakowskim, skąd uciekł, a następnie przyłączył się do Armii Krajowej. Ukończył studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jako lekarz zajmował się przede wszystkim schorzeniami narządów wewnętrznych i hematologią. Jednocześnie prowadził też badania z zakresu filozofii medycyny, czyli dziedziny filozofii, której zasadniczym przedmiotem zainteresowań jest medycyna, koncepcje zdrowia i choroby, logika diagnozy, rokowań względem pacjenta i terapii, a ponadto próba określenia, jakie modele medycyny powinno wdrażać się w społeczeństwie i jakie cele powinien realizować lekarz.

Doświadczenia wyniesione z lat okupacji hitlerowskiej i działalność partyzancka, podczas której kilkukrotnie znalazł się w sytuacjach, w których – jak sam później przyznał – wydawało się, że nie ma prawa ocaleć, sprawiły, iż w obliczu każdego zagadnienia starał się zajmować głęboko humanistyczny i filozoficzny punkt widzenia. Zwykł mawiać, że człowiek jest wart tyle, ile uczyni dla drugiego. Wyrażała się w tym postawa szacunku i czci dla życia, którą zaczerpnął między innymi od Alberta Schweitzera (1875-1965). Przejął wszakże od niego ideę, według której nadrzędnym ludzkim obowiązkiem jest ratowanie życia i łagodzenie cierpienia, zresztą nie tylko ludzi, ale też zwierząt, a nawet roślin. Ich bezmyślne i niepotrzebne niszczenie jest bowiem złem. Schweitzer na kanwie doznania o charakterze mistycznym, które miało miejsce we wrześniu 1915 roku nad zachodnioafrykańską rzeką Ogowe, zrozumiał, że jest życiem, które pragnie żyć, pośród życia, które również pragnie żyć. Dostrzeżenie stada hipopotamów, które zażywały rzecznej kąpieli, pozwoliło mu odkryć, że tym, co najważniejsze, jest afirmacja życia, która prowadzi z kolei do poszanowania świata jako całości, a nawet do duchowego zjednoczenia się z nim. Autentyczne i szczere przeżycie solidarności osoby ludzkiej ze wszystkim, co żyje, okazuje się w takiej perspektywie podstawowym faktem moralnym i ostatecznym uzasadnieniem etyki. Postulaty czci dla życia i poszanowania jednostki nie stanowią rezultatu rozumowania, ale są wynikiem empatycznego i emocjonalnego wczucia się w położenie innych bytów ożywionych, a być może także mistycznego zespolenia się z nimi. Rodzi to postawę swoistego heroizmu moralnego, z którą wiąże się nakaz świadczenia pomocy każdej istocie, w której tli się zasada życia, przy największym możliwym poświęceniu, na jakie nas stać. To proste doznanie, które towarzyszy każdemu z nas, a które wyraża się w słowach „pragnę żyć”, uprzytamnia nam, jak wiele łączy nas z innymi stworzeniami i każe nieść im ulgę w cierpieniu, a nade wszystko zabrania lekkomyślnego unicestwiania ich życia.

Aleksandrowicz, pomny nauk Schweitzera, uwzględniał w swych rozważaniach nie tylko człowieka i jego potrzeby, lecz także szerszy kontekst środowiska naturalnego. Jego poglądy są swoistym humanizmem ekologicznym, gdyż wynika z nich, że naczelna wartość przysługuje istocie ludzkiej. Człowiek – twierdzi krakowski myśliciel – musi być jednak ujmowany w szeroko rozumianym środowisku i w powiązaniu z przyrodą. Jest on wszakże bytem, którego nie sposób rozpatrywać niezależnie od wszystkich innych zjawisk. Odznacza się niezwykłą wprost złożonością, która wynika z faktu, że stanowi on nie tylko organizm biologiczny, ale też istotę duchową, posiadającą bardzo rozbudowaną wrażliwość psychiczną i zdolną do działania społecznego. Ludzki mózg jest zaś najwyżej wyewoluowaną postacią żywej materii, przez co człowiek wchodzi w rozliczne interakcje ze światem zewnętrznym. Wymaga to systemowego spojrzenia na fenomen człowieka i wszechstronnego zbadania jego struktury – nie tylko somatycznej, ale również psychiczno-duchowej i to w powiązaniu z jego otoczeniem.

Sprawa staje się zresztą tym pilniejsza, że człowiek współczesny – jak zauważa Aleksandrowicz – przeistacza się w swoistą „racjonalną bestię”. Gromadzi coraz więcej informacji i powiększa swoje zdolności rachunkowe, rozwijając nowoczesne technologie, a także eksplorując do granic możliwości planetę. W porównaniu z innymi gatunkami, zdaniem krakowskiego filozofa, nie ma sobie równych w ilościowej ekspansji, która coraz intensywniej nadwątla kondycję biosfery. Problem jednak w tym, że przez takie postępowanie ludzie podkopują biologiczne podstawy własnej egzystencji. Można wręcz mówić o ludzkich cierpieniach pochodzenia środowiskowego (ich źródłem jest zakłócenie środowiskowej równowagi). Degradacja środowiska prowadzi do licznych schorzeń somatycznych i psychicznych, a nawet staje się przyczyną egzystencjalnego rozdarcia. Skraca życie jednostek, ale też osłabia je psychicznie, co uwidacznia się najbardziej w państwach rozwiniętych i uprzemysłowionych.

Krakowski lekarz i filozof szansę na odwrócenie tego niebezpiecznego trendu upatruje w opracowaniu nowej i proekologicznej etyki, która propagowałaby takie wzorce współżycia ludzi, które prowadzą do funkcjonowania w zgodzie z przyrodą i przy poszanowaniu zdrowia jednostki. Aby móc taką etykę urzeczywistnić, należy kształtować sumienie ekologiczne. Samo sumienie rozumie się najczęściej jako wewnętrzną instancję orzekania moralnego oraz indywidualne rozeznanie dobra i zła. Wydaje się, że może być ono doskonalone i wychowywane, w czym Aleksandrowicz widzi szansę na uzupełnienie go o wątki ekologiczne, które nakażą jednostce unikania niszczenia biosfery i zakłócania jej stabilności. Poszanowanie środowiska przyrodniczego jest bowiem warunkiem niezbędnym do zachowania ludzkiego zdrowia. Nasze postępowanie wobec przyrody musi być zatem regulowane przez sumienie ekologiczne. Zniszczenie środowiska naturalnego powoduje pojawienie się stanu chorobowego, a w dalszej kolejności śmierć człowieka. Jeżeli chcemy wypełniać, także wobec samych siebie, normę zdrowia, to zobligowani jesteśmy pozostawać w harmonii z naturą.

Według Aleksandrowicza zdrowie implikuje dobro, a dobro prawdę. Choroba natomiast implikuje zło, a zło fałsz, w jakiś sposób zaciemniając byt i przesłaniając jego istotę. Jak powszechnie wiadomo, zdrowiem i chorobą zajmuje się lekarz, dobrem i złem etyk, a prawdą i fałszem filozof. Połączenie owych dyscyplin, w opinii krakowskiego myśliciela, powinno złożyć się na interdyscyplinarną naukę, jaką jest bioetyka. Głównym zadaniem tej ostatniej jest zaś bycie drogowskazem dla współczesnego człowieka, który winien żyć w zgodnej symbiozie zarówno z przyrodą, jak i ze społeczeństwem. Tylko wniesienie ładu i harmonii w jego egzystencję zapewni mu wszakże zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię