Wstęp

Wisła Kraków przez większość lat siedemdziesiątych oraz w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych dysponowała niezwykle utalentowanym i jednym z najsilniejszych drużyn piłkarskich w Polsce. „Biała Gwiazda” posiadała ponadto bardzo dobrze rozwiniętym, jak na tamte czasy szkoleniem młodych zawodników, którzy w latach 1975, 1976 zdobyli mistrzostwo Polski, a potem wielu z nich stanowiło o sile pierwszego zespołu. Dlaczego więc, mimo tego wszystkiego, Wisła tylko raz zdobyła tytuł mistrza Polski i zaledwie trzy razy stanęła podium, a w europejskich pucharach największym sukcesem okazał się być awans do ćwierćfinału Pucharu Mistrzów w sezonie 1978/1979. Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszym artykule.

Krótka geneza, czyli trudny okres z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych

Pierwsze lata po drugiej wojnie światowej były dla Wisły pod względem sportowym bardzo udane, która zdołała obronić swoją pozycję, jaką posiadała w okresie międzywojennym. W latach 1947 – 1953 „Czerwoni” (ówcześnie tak nazywano Wisłę) nie schodzili z podium, dwukrotnie zdobywając mistrzostwo Polski (lata 1949, 1950) oraz tytuł mistrza ligi (1951 – Wisła co prawda wygrała rozgrywki ligowe, ale zgodnie z regulaminem mistrzem Polski został zdobywca Pucharu Polski, którym został chorzowski Ruch). W międzyczasie Wisła przystąpiła do pionu milicyjnego, którą w dużej mierze zmusiły trudne okoliczności, kiedy klubowi groziła wręcz likwidacja, ponieważ pod koniec 1948 roku został wykreślony z rejestru stowarzyszeń. Komunistyczne władze chciały całkowicie kontrolować sytuację w sporcie, wzorując się na Związku Sowieckim. Wisła została zmuszona do zmiany nazwy (na Gwardia Kraków) i barw klubowych (nie dotrzymano pierwotnej obietnicy utrzymania nazwy, barw i niektórych przedwojennych działaczy klubowych). Prezesem klubu był każdorazowo komendant wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych, którzy na ogół nie mieli pojęcia o sporcie. Zawodnicy otrzymywali pieniądze jako milicjanci. Dopiero w 1955 roku w ramach odwilży po śmierci Stalina, Wisła mogła powrócić do swojej nazwy i barw, a ponadto do klubu powracali stopniowo starzy działacze. Sportowo również zaczęło się wieść drużynie coraz gorzej, odchodzili z klubu zawodnicy, którzy stanowili o sile Wisły w pierwszych powojennych latach (między innymi Józef Kohut, Mieczysław Gracz, Jerzy Jurowicz, Józef Mamoń, Stanisław Flanek), a następcy nie posiadali już takiego potencjału, w wyniku czego „Biała Gwiazda” popadła w przeciętność. W latach 1954 – 1965, Wisła ani razu nie stanęła na podium, zajmując na ogół miejsca w środku tabeli, po drodze notując kompromitujące występy (np. 0:12 w Warszawie, z Legią w 1956 roku). Sezon 1964/1965 okazał się być katastrofalnym dla krakowian, ponieważ po pierwszy w historii spadli z I ligi. Klub jednak szybko potrafił się pozbierać po tym niepowodzeniu. Niewątpliwie wpływ na to miał nowy trener Czesław Skoraczyński. Sama banicja trwała krótko, ponieważ Wisła już po roku powróciła do I ligi, zajmując pierwsze miejsce w drugoligowych rozgrywkach. Następne lata były udane dla klubu. Wisła jako beniaminek w sezonie 1965/1966 została niespodziewanie wicemistrzem Polski (mistrzem został Górnik Zabrze, który w tamtych latach nie miał sobie równych w kraju), natomiast rok później zdobyła Puchar Polski (wygrywając w finale z Rakowem Częstochowa 2:0, po dogrywce), dzięki czemu mogła zagrać w Pucharze Zdobywców Pucharu (odpadła w 1/8 finału z HSV Hamburg [0:4, 0:1]). Końcówka lat sześćdziesiątych dla Wisły była już natomiast przeciętna, Wisła znów popadła w przeciętność w lidze, czasami wręcz z trudem broniąc się przed spadkiem z ligi (np. w sezonie 1967/1968). W międzyczasie odszedł trener Skoraczyński. Wśród zawodników w tamtym okresie wyróżniali się w szczególności: Władysław Kawula, Fryderyk Monica, Andrzej Sykta, Hubert Skupnik, Wiesław Lendzion, Tadeusz Kotlarczyk (syn Jana Kotlarczyka, bratanek Józefa Kotlarczyka).

Wisła Kraków w latach siedemdziesiątych

Początek lat siedemdziesiątych był podobny pod względem do względem lat końcówki lat sześćdziesiątych, gdyż Wisła nadal zajmowała miejsca w okolicach środka tabeli (w latach 1969 – 1972, Wisła zajmowała miejsca w okolicach 8 – 9). Widoczne było jednak światełko w tunelu, ponieważ Biała Gwiazda dysponowała jedną z najlepszych szkółek juniorów w Polsce, a wielu młodych zawodników z okolicznych klubów garnęła się do Wisły. Już pod koniec lat sześćdziesiątych debiutowali w pierwszym zespole tacy zawodnicy jak: Kazimierz Kmiecik, Antoni Szymanowski (chwilowo grał w latach 1971 – 1972 dla Gwardii Warszawa, po czym powrócił do Wisły), Adam Musiał i Stanisław Gonet. Powoli również zaczęli kończyć kariery zawodnicy z tzw. starej gwardii (np. Kawula, Monica, Skupnik). Na początku lat siedemdziesiątych dochodzili do pierwszego zespołu kolejni utalentowani zawodnicy tacy jak: Henryk Szymanowski (brat Antoniego), Marek Kusto, Henryk Maculewicz, Zdzisław Kapka, Leszek Lipka, a w połowie tamtej dekady – Adam Nawałka, Michał Wróbel, Jan Jałocha, Krzysztof Budka, Andrzej Iwan, Marek Motyka. Duży wkład w szkoleniu tych zawodników miał trener Lucjan Franczak, który potrafił nawiązać znakomite, wręcz ojcowskie relacje z młodymi piłkarzami. Nie przypadkiem więc juniorzy Wisły zdobyli dwukrotnie mistrzostwo Polski juniorów, w 1975 i 1976 roku. Nie bez znaczenia było wsparcie milicyjnych prezesów Wisły, w szczególności Stanisława Wałacha (prezes w latach 1971 – 1974) oraz Zbigniewa Jabłońskiego (prezes w latach 1972 – 1981), zwłaszcza ten drugi najlepiej rozumiał kwestie piłkarskie.

Włączanie kolejnych młodych zawodników do pierwszej drużyny zaczęło dawać coraz lepsze rezultaty. W sezonie 1972/1973, Wisła zajęła 5 miejsce, ocierając się o podium (które przegrała gorszym bilansem meczów bezpośrednich, przy równej liczbie punktów), jednak końcówka w wykonaniu była dosyć kiepska, ponieważ na dziewięć ostatnich ligowych kolejek, Krakowianie wygrali zaledwie dwa razy. Z racji tego, iż Wisła dysponowała niezwykle utalentowanym składem (wielu z młodych zawodników grało w młodzieżowej reprezentacji, aż czterech Wiślaków pojechało na Igrzyska Olimpijskie w 1972, oraz pięciu na Mundial w 1974 roku) liczono, że w kolejnych sezonach drużyna włączy się do walki o tytuł. Tak dobrze już jednak nie było. Wisła w sezonach 1973/1974 oraz 1974/1975, zajęła odpowiednio 5 i 4 miejsce, co w klubie przyjęto z rozczarowaniem. Skutkiem tego trener Wisły z lat 1972 – 1974, Jerzy Steckiw został zwolniony. W tamtym okresie Biała Gwiazda prezentowała się bardzo nierówno i często notowała wyniki w kratkę. Potrafiła zachwycić swoją grą, by później w kolejnych meczach w kuriozalny sposób stracić punkty (notując w sezonie 1974/75 serię czterech porażek z rzędu). Pewien przełom przyszedł dopiero w sezonie 1975/1976 (trenerem został Aleksander Brożyniak). Co prawda Wiślacy przez dłuższy okres czasu grali dość nierówno, jednak znakomita końcówka sezonu (między 8:0 w meczu z Lechem), w której wygrali cztery ostatnie kolejki pod rząd pozwoliła Wiśle zająć trzecie miejsce, choć do mistrzowskiej Stali Mielec zabrakło zaledwie jednego punktu. Miejsce medalowe pozwoliło awansować do rozgrywek Pucharu UEFA. Królem strzelców po raz pierwszy został Kazimierz Kmiecik. Następny sezon był mocno dla Wisły rozczarowujący, która zawodziła podczas zdecydowanej większości ligowych spotkań, co spowodowało, że zajęła zaledwie 10 miejsce. Lepiej Krakowianie prezentowali się za to w Pucharze UEFA. W I rundzie Biała Gwiazda trafiła na utytułowany Celtic Glasgow, który niemal dekadę wcześniej (1967) sięgnął po Puchar Mistrzów (ówczesny odpowiednik dzisiejszej Ligi Mistrzów), a trzy lata później dotarł do finału tych rozgrywek. Faworytem rzecz jasna byli Szkoci, którzy zlekceważyli Polaków. W pierwszym wyjazdowym meczu jednak Wisła mocno zaskoczyła Celtic swoją ambitną i ofensywną grą. Samo spotkanie było niezwykle emocjonujące, początkowo to Szkoci jako pierwsi strzelili bramkę, jednak Wisła się tym nie załamała, dalej grając swoje odpowiedziała w drugiej połowie dwiema bramkami (Kmiecika i Wróbla). Co prawda Celtic wyrównał w końcówce spotkania, jednak wynik 2:2 powodował, że to Wisła była bliżej awansu. W rewanżu Biała Gwiazda przypieczętowała awans, wygrywając 2:0 po dwóch bramkach Kmiecika. Na stadionie pojawiło się rekordowe 45 tysięcy widzów. Kolejnym przeciwnikiem była belgijska drużyna RWD Molenbeek, jednak tym Wiślakom nie poszło już tak dobrze i po zaciętej rywalizacji (1:1 zarówno w pierwszym, jak i drugim meczu), przegrali po rzutach karnych, odpadając z dalszych rozgrywek.

W sezonie 1977/1978 nowym trenerem został Orest Lenczyk, który był u progu swojej długoletniej kariery. Zmiana trenera dała wreszcie pożądany efekt. Wisła znakomicie rozpoczęła rozgrywki, na 10 pierwszych kolejek wygrała aż 8 – krotnie (i remisując dwa spotkania). Wydawało się, że wreszcie Lenczyk zdołał wydobyć potencjał, którzy drzemał w tamtej drużynie. W następnych meczach jednak Wisła zanotowała aż osiem remisów z rzędu. Pierwsza porażka miała miejsce dopiero w 19 kolejce z Legią Warszawa 0:2 (co ciekawe ekscesy z tamtego meczu zakończyły krótkotrwałą zgodę pomiędzy kibicami obydwu drużyn). Mimo to Wisła utrzymała pierwsze miejsce w tabeli. W trakcie rundy wiosennej drużyna prezentowała się dość nierówno, notując kilka dotkliwych porażek (między innymi ze Śląskiem Wrocław [1:3], czy Ruchem [0:2]). Ostatecznie jednak dzięki wygranej z Arką Gdynia w ostatniej kolejce (3:1) na własnym stadionie, Wisła zdołała sobie zapewnić piąty tytuł mistrza Polski w swojej historii. Radość kibiców była ogromna, którzy tłumnie zebrali się przy krakowskim Rynku. Królem strzelców po raz drugi został Kazimierz Kmiecik.

Przed sezonem 1978/1979 w wyniku konfliktu odszedł z klubu kluczowy obrońca Antoni Szymanowski, który wrócił do Gwardii Warszawa. Sam sezon był pełen paradoksów. Mimo, że Wisla rozpoczęła go nieźle, bo od zwycięstwa z Ruchem 3:1 w pierwszej kolejce ligowej, to później niestety było już tylko gorzej. Zdarzały się pojedyncze przebłyski (np. 4:1 z Lechem pod koniec rundy jesiennej), jednak na ogół drużyn zawodziła podczas większości ligowych spotkań. W zasadzie większych pretensji nie można było mieć jedynie do Kazimiera Kmiecika, który zdołał obronić koronę króla strzelców. W lidze Wisła za to zajęła kompromitujące 13 miejsce. Znacznie lepiej Biała Gwiazda sobie radziła za to w Pucharze Mistrzów. Pierwszym rywalem był belgijski FC Bruggie, który był finalistą tych rozgrywek sezon wcześniej (przegrali 0:1 z Liverpoolem). Mimo to, Wisła po dramatycznym dwumeczu (1:2 w Belgii i 3:1 w Krakowie) pokonała niespodziewanie belgijski zespół. Następnym rywalem była Czechosłowacka Zbrojovka Brno. Tutaj również rywalizacja była bardzo zacięta. Po remisie 2:2 w Brnie, Wisła zremisowała u siebie 1:1, dzięki czemu awansowała do ćwierćfinału tych rozgrywek. Do dziś jest to największy sukces Wisły w europejskich pucharach. Na tym etapie Biała Gwiazda spotkała się ze szwedzkim Malmoe, w marcu 1979 roku. W Krakowie bardzo liczono na awans, a nadzieje zostały rozbudzone tym bardziej, że Wisła wygrała w pierwszym meczu u siebie 2:1. Mecz rewanżowy również przez dłuższy czas przebiegał po myśli Wiślaków, którzy prowadzili od 58 minuty po bramce Kmiecika. Końcówka jednak była katastrofalna, gdyż rywal strzelił cztery bramki (z czego aż zawalił Gonet), co spowodowało iż Wisła odpadła z dalszych rozgrywek, co zostało przyjęte z rozczarowaniem. Wielu ówczesnych zawodników mówiło po latach o zmarnowanej wielkiej szansie, która wówczas przepadła. W Pucharze Polski Wisła doszła do finału, w którym poniosła porażkę (choć prowadziła po pierwszej połowie) z Arką 1:2.

Wisła Kraków w latach osiemdziesiątych

Przed sezonem 1979/1980 nastąpiła zmiana trenera, którym został Lucjan Franczak. Pod jego wodzą Wisła grała efektownie (strzeliła najwięcej bramek w lidze, aż 58) i ofensywnie, niemniej także bardzo nierówno. Gdy Wiślacy mieli dobry dzień potrafili wygrać 4:0 z Szombierkami (mistrz Polski z tamtego sezonu), 5:1 z Lechem, 3:0 z Ruchem, 6:3 z Widzewem, 4:0 z Górnikiem, by potem tracić punkty ze słabszymi teoretycznie zespołami. Pozwoliło to wszystko zająć zaledwie 5 miejsce. Po raz trzeci z rzędu królem strzelców został Kazimierz Kmiecik. Sezon 1980/1981 był bardziej udany, drużyna prezentowała dość równą formę, choć zdarzały się wpadki. Wartymi uwagami były wygrane spotkania z Widzew (3:2), Szombierkami (3:2) i Legią (2:0). Ostatecznie Wisła zdobyła wicemistrzostwo Polski.

Następne sezony były już słabsze, spowodowane to było coraz gorszą sytuacją gospodarczą kraju oraz samej władzy komunistycznej, jak i milicji , przez co klub zaczął popadać w coraz większe tarapaty finansowe. Zresztą Wisła nigdy nie była zaoferować takich warunków jak kluby wojskowe (np. Legia) czy górnicze (np. Górnik). Jeszcze przed stanem wojennym, który mocno dotknął klub nastąpiła zmiana prezesa (Jabłoński odszedł, ponieważ ten zezwolił na założenie milicyjnej „Solidarności”), którym został Adam Trzybiński. Ponadto zaczęli stopniowo odchodzić kolejni zawodnicy (np. Kmiecik w 1981, Kapka w 1983, Nawałka w 1985, Iwan w 1985). W sezonie 1981/1982 Wisła zajęła zaledwie 8 miejsce, a w trakcie sezonu został zwolniony trener Franczak. W Pucharze UEFA Wisła odpadła już w pierwszej rundzie z Malmoe. Sezon 1982/1983 był bardzo mocno w kratkę i przypominał sinusoidę. Fatalny początek i dobra końcowka sezonu (między 6:0 z mistrzowskim Lechem, 4:3 z Legią) pozwoliło zająć 5 miejsce. Następne sezony były jeszcze słabsze. Co prawda jeszcze w sezonie 1983/1984 Wisła zdołała się utrzymać, zajmując 11 miejsce, w Pucharze Polski dochodząc do finału (0:3 z Lechem), jednak rok później Biała Gwiazda z hukiem spadła z ligi, zajmując kompromitujące, ostatnie w tabeli 16 miejsce. Po sezonie odeszli niemal wszyscy zawodnicy, którzy jeszcze pamiętali tytuł z 1978 roku. (zostali m.in. Motyka i Lipka) Te osłabienia spowodowały, że banicja trwała aż trzy lata i dopiero w 1988 roku po dramatycznym dwumeczu barażowym z Górnikiem Knurów [0:1, 4:2]. W tamtym okresie do głosu zaczęli dochodzić tacy zawodnicy jak: Kazimierz Moskal, Robert Gaszyński, Dariusz Wójtowicz, Marek Świerczewski.

Wiele mówiło się o atmosferze w drużynie. Byli zawodnicy (zarówno Musiał, Nawałka, Kmiecik, czy w swojej autobiografii Iwan) zgodnie uważają, że relacje między zawodnikami były wręcz znakomite i panowała rodzinna atmosfera. Miało to jednak też złe strony, gdyż nie służyło to rozwoju piłkarskiemu. Na porządku dziennym były pomeczowe libacje alkoholowe zawodników, a po wygranych meczach, przez co często grali na kacu podczas meczów. W wielu spotkaniach nie grali też z należytym zaangażowaniem, lub często lekceważąc przeciwnika, co również nie sprzyjało temu, aby Wisła osiągała wyniki na miarę potencjału. Coraz częściej dochodziła do głosu korupcja, która w latach osiemdziesiątych była już na porządku dziennym. Wisła otrzymywała propozycje ustawienia meczu, na przykład ze Śląskiem walczącemu o mistrzostwo w 1982 roku (wówczas z powodu braku odpowiedniej sumy pieniędzy, piłkarze Białej Gwiazdy odrzucili ofertę i mecz wygrali 1:0, przez co pozbawili swojego przeciwnika tytułu). Dużą część zarobionych pieniędzy spora część drużyny traciła w wyniku uprawiania hazardu. Piłkarze mieli też wpływ na obsadę trenera, o czym w wywiadzie wspominał Andrzej Iwan, sprzeciwiając się zatrudnieniu trenera Leszka Jezierskiego, chcąc utrzymać jako trenera Franczaka, co ostatecznie im się udało.

Podsumowanie
Trzeba stwierdzić, że zarówno lata siedemdziesiąte, jak i osiemdziesiąte przez Wisłę zostały w dużej mierze zmarnowane. Drużyna miała wszelkie dane ku temu (szczególnie, jeżeli chodzi o potencjał piłkarski i generację utalentowanych zawodników), aby w tym w okresie sięgnąć po kilka tytułów mistrzowskich, a skończyło się zaledwie trzema miejscami na podium i jednym tytułem mistrza Polski. Również w europejskich pucharach Wisłę było stać na więcej. Mimo, że ćwierćfinał PEMK do dziś jest największym sukcesem w Europie w historii klubu, to niewątpliwie był potencjał, aby zajść do finału. Nawet piłkarze Liverpoolu najbardziej obawiali się Wisły, jednak błędy w obronie i nierówna gra spowodowały, że rywalizacja z Malmoe została przegrana, choć wydawało się, iż awans jest na wyciągnięcie ręki. Nie pomagało również Wiśle to, że w klubach górniczych i wojskowych lepiej opłacano zawodników, a także nadmiernie imprezowy charakter zawodników, przez co jak wielu z nich przyznało, zmarnowali swój potencjał. Z biegiem lat, już od 1981 roku drużyna ulegała stopniowemu osłabieniu, co kilka lat później zakończyło się bolesnym spadkiem do II ligi, z której Wisła wydostała się dopiero po trzech latach. Coraz większe problemy organizacyjne, oraz fakt coraz większego kryzysu systemu komunistycznego, także klubowi nie pomagał, który był nadal podpięty pod pion milicyjny. Przyszła transformacja ustrojowo – gospodarcza, zarówno w Polsce, jak i całej Europie Środkowo – Wschodniej jedynie pogłębiła problemy klubu (na początku lat dziewięćdziesiątych wycofała się z klubu policja, przez co ten z powrotem stał się stowarzyszeniem), który tak naprawdę przez lata dziewięćdziesiąte walczył o przetrwanie. Dopiero wejście Bogusława Cupiała w 1997 roku odmieniło sytuację, ale to już jest materiał na inną opowieść.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię