W jednej z betlejemskich stajni, między zwierzętami na sianie, rodzi się Dzieciątko. Z niezbyt bogatej rodziny, w nędznych warunkach, które mogłyby zmniejszyć szanse na przeżycie pierwszych tygodni. A jednak to Maleństwo sprawia, że drżą ze strachu potęgi tego świata. Król Judei wpada w szał i każe wymordować wszystkie noworodki płci męskiej w okolicy. Tymczasem prawdziwym wrogiem Dzieciątka jest kto inny, nie król, ale książę – książę tego świata, czyli Szatan.

Gdybyśmy historię Świętej Rodziny czytali w książce przygodowej, zapewne to nas objąłby niepokój o dalsze ich losy. Czy dziecko i matka przeżyją trudne warunki porodu? Czy uda im się ukryć przed siepaczami Heroda? Czy rzeczywiście mały Jezusek jest zagrożeniem dla jego władzy?

Gdyby ktoś zdradził nam, jak potraktują Go mieszkańcy Jerozolimy 33 lata później, moglibyśmy zacząć rozpaczać nad losem tego człowieka. My jednak znamy całą historię i wiemy to, czego nie wiedziałby czytelnik zwykłej książki. Wiemy, że Chrystus nie jest tylko człowiekiem. Wiemy, że Jego Królestwo nie jest z tego świata. Wiemy, że po zdradzie Judasza i po Drodze Krzyżowej przychodzi Wielka Noc.

Cała ta wiedza sprowadza się do Mesjaństwa, zbawczej roli, Syna Bożego – do faktu, że On już zwyciężył. Chrystus złożył sam z Siebie ofiarę i umarł za nasze grzechy. A potem zmartwychwstał. Pokonał śmierć i wskazał nam drogę, po której możemy przejść, jeśli pójdziemy za Nim. Dlatego właśnie moc truchleje na przyjście Zbawiciela. Bo On przemienił wszystko na tym świecie. Choć materia jest taka jak była, ludzie, społeczeństwa, państwa wciąż działają podobnie, to wszystko zostało przemienione, gdyż od teraz wszystko ma prowadzić do Zbawienia.

Przesłanie Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia jest fundamentalne dla postawy życiowej każdego katolika. To przesłanie ubierzmy roboczo w hasło Gramy w zwycięskiej drużynie. Nic już nie zmieni tego, że Jezus pokonał zło, nic nie sprawi, że bramy nieba znów zamkną się przed ludzkością. Należymy do Kościoła i jako Kościół już zwyciężyliśmy. Przed nami walka osobista, walka z pokusami i grzechem, by każdy dostąpił Zbawienia. Optymizm absolutnego zwycięstwa Chrystusa ma nas prowadzić z radością przez życie i dawać nadzieję. Realizm naszych słabości musi popychać nas do nieustannej troski o wiarę i uczynki nasze, i naszych bliźnich. Chrystus zwyciężył, ale wciąż wielu ludzi, wciąż my sami, rezygnujemy z udziału w tym zwycięstwie. Jakże często przytłacza nas grzech i nie żyjemy nadzieją. Zło przysłania nam cały obraz świata, a my w tej aurze nie widzimy możliwości byśmy sami jaśnieli, czyniąc dobro. Chrześcijanin nie może biernie patrzeć na zło świata i skazywać go na trwanie w beznadzei. Dla chrześcijanina prawdziwą perspektywą jest perspektywa Królestwa Bożego. Ono nadejdzie, to pewne. Niepewnym pozostaje tylko, czy my do niego trafimy. Ale przecież Drogę znamy, wystarczy nią iść…

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię