Tu wczoraj jeszcze brat swych własnych braci

Gnoił w więzieniach, torturował, tracił,

Spodlił, oszukał, wreszcie upokorzył,

Na krwawy czerep czapkę błazna włożył.

(A. Słonimski, Sąd nad Don Kichotem)

Początek marca to czas szczególnej pamięci o żołnierzach niezłomnych. Korzystając z okazji, chciałabym ich jednak przedstawić nieco inaczej, mianowicie z perspektywy wyklęcia przez prasę komunistyczną. Ze względu na ogrom zagadnienia, artykuł opiera się na analizie kampanii propagandowej, towarzyszącej dwóm rozprawom sądowym, wymierzonym w kierownictwo Zrzeszenia ,,Wolność i Niezawisłość”, czyli tzw. ,,procesowi krakowskiemu” II Zarządu Głównego WiN (11 VIII-10 IX 1947 r.) i warszawskiej sprawie członków IV ZG WiN (5-14 X 1950 r.). Takie wielkie procesy pokazowe (publiczne i o zasięgu centralnym) miały w pierwszej dekadzie istnienia Polski ,,Ludowej” charakter stricte polityczny i przybierały formę wyreżyserowanego spektaklu o wyraźnych celach ideologicznych.

Zacznijmy jednak od kilku słów o Ruchu Oporu bez Wojny i Dywersji ,,Wolność i Niezawisłość”, który powstał 2 IX 1945 r. w Warszawie. Mimo akowskich korzeni, nie miał na celu typowej walki zbrojnej, lecz tajną działalność polityczną. W organizacji działali m.in.: płk Jan Rzepecki, płk Franciszek Niepokólczycki i ppłk Łukasz Ciepliński. WiN stało się głównym obiektem ataków komunistycznych służb bezpieczeństwa – przeprowadzono aż cztery procesy Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN. Ostatecznym ciosem okazała się prowokacyjna akcja ,,Cezary”, która doprowadziła do rozbicia organizacji w 1952 r.

Na łamach pism ówczesnego oficjalnego obiegu (zarówno w prasie codziennej, jak i czasopismach ,,czytelnikowskich”) ukazywały się obszerne doniesienia z procesów pokazowych winowców – publikowano liczne relacje, zapisy zeznań oskarżonych, sprawozdania, felietony, a wszystko by nadać procesom jak najszerszy rozgłos. Członkom WiN-u nie szczędzono wszelkiego rodzaju inwektyw – dziennikarze posługiwali się całym wachlarzem negatywnie nacechowanych określeń. I tak w 1947 r. w ,,Dzienniku Polskim” czy ,,Zielonym Sztandarze” pod adresem działaczy padały wyzwiska typu: lokaje ,,czepiający się anglosaskiej klamki”, ,,pachołki obalonego sanacyjnego reżimu”, ,,zbiry podziemia”, ,,kondotierzy obcych interesów”, ,,janczarzy” i ,,najemnicy” magnatów. W 1950 r. wyostrzono język agresji, nazywając członków WiN niemal obsesyjnie ,,oprawcami”, ,,siepaczami”, ,,piątą kolumną agentów i podżegaczy wojennych”, ,,posłusznymi marionetkami” dolarowców, ,,sprzedajnymi anglosaskimi pajacami” czy nawet ,,prostytutkami wywiadów obcych”. Zaś w jednym z numerów ,,Polski Zbrojnej” z 1947 r. przyrównani zostali wprost do ,,synów diabła, ojca nienawiści, zdrady i bratobójstwa!”.

Były to oczywiście zarzuty z gruntu fałszywe, niemające poparcia w faktach, przyjmujące formę pomówień i oszczerstw – jednym słowem stanowiły w czystej postaci czarną propagandą. Przykłady? Prasa powszechnie uznawała WiN za faszystowską organizację szpiegowską. Obok wywiadu na rzecz zagranicy (motyw przewodni w procesie), zarzucano jej likwidowanie członków lewicowych organizacji, wrogość wobec reform społecznych i dążenie do obalenia ustroju demokratycznego. Drogę prowadzącą do tego miał wyznaczyć sam ,,watażka” Anders przypisywanymi mu przez R. Werfla słowami: ,,powiesi się sto tysięcy hołoty, resztę się weźmie za mordę i będzie spokój”.

Gazety ukazywały Zrzeszenie jako zbrojne ramię reakcji, pełne ,,dzikiej nienawiści” do Polski Ludowej. Procesy miały bowiem pohańbić i skompromitować niepodległościowe idee podziemia. Chwytem propagandowym było też wiązanie oskarżonych w procesie krakowskim z ,,bandami ukraińskich faszystów UPA” − podkreślano bowiem domniemaną przyjaźń (!) WiN-u z banderowcami. Uporczywie przywoływano też powiązania Zrzeszenia z naszym zachodnim sąsiadem – metoda niegodziwa, ale skuteczna, bo wykorzystująca uprzedzenia odbiorców. W artykułach pojawiał się zatem wątek współpracy działaczy z gestapo, inspirowanie się hitleryzmem i popieranie rewizjonistycznych tendencji Niemiec względem polskich Ziem Odzyskanych. Krzywdzące uogólnienia i uproszczenia były nagminne. W efekcie komunistyczna prasa stawiała w jednym szeregu WiN i UPA, a także sprowadzała broń podziemia wyłącznie do ,,kłamstwa, dywersji, fałszywej plotki”. Kreowano nieprawdziwy obraz organizacji, często popełniając nawet błędy w nazewnictwie (,,WIN”, ,,Wolność i Niepodległość”)! Komunistyczni publicyści nie stronili też od oskarżeń personalnych, jako że uderzenie w przywódców miało skompromitować całą organizację. W tym rozumieniu Łukasz Ciepliński jawił się opinii publicznej jako wzór ,,oficera-stupajki”, ,,kat działaczy demokratycznych”, ,,tchórz i kanalia”. Podkreślane często ,,burżujskie” pochodzenie niektórych oskarżonych, miało ukazać ich jako wrogów reform rolnej, ,,pogardzających «motłochem», gotowych strzelać w łeb każdemu, kto ośmieli się żądać chleba i wolności”. Szydzono z winowców, którzy nie doczekali się ani jakoby upragnionej nowej wojny, ani przyjazdu ,,Andersa na białym koniu”.

Dla nas może to być kuriozalne, ale dla komunistów działacze WiN-u byli ,,zwykłymi płatnymi szpiegami”, bandytami oraz zdrajcami narodu, działającymi w interesie imperializmu amerykańsko-hitlerowskich ludobójców. Nikim więcej. W procesie IV KG WiN prasa z nieukrywaną satysfakcją rozdmuchiwała kłamliwe oskarżenia o kolaborację i ,,wysługiwanie się” Niemcom, ostrymi słowami zarzucała też podziemiu prowadzenie walki z ruchem robotniczym, a także burzenie porządku publicznego.

 12801646_1706140779626606_985631953883754779_n

Ponadto za wszelką cenę starano się wykazać całkowitą bezideowość i rozkład moralny oskarżonych. W tym celu kreowano działaczy podziemia na pospolitych bandytów, zbrodniarzy oraz ignorantów politycznych, a w dodatku tchórzów. Ukazywano ich jako pozbawionych moralności zdrajców, robiących wszystko dla pieniędzy, o które się wręcz ,,gryźli”. Lekceważono ich ideały. Odmawiano im nawet prawa do nazywania się Polakami! Artykuły o napastliwych nagłówkach typu Krwawi bandyci z WIN-u nie cofali się przed żadną zbrodnią, były na porządku dziennym. Bankructwo idei WiN-u miał obnażyć ostatecznie proces z 1950 r. – reżimowe gazety donosiły wówczas, że sądzeni to ,,ludzie wyzbyci wszelkich skrupułów, pozbawieni jakichkolwiek ideowych pobudek w działaniu”. Na łamach partyjnego ,,Sztandaru Ludu” pisano prowokacyjnie w 1950 r.:

“W imię czego popełnione były te wszystkie zbrodnie? Otóż na próżno szukałoby się choćby cienia ideologii – cienia programu politycznego WIN-u. […] Nienawiść do demokracji i wyzwoleńczych dążeń ludu polskiego – oto cały ,,program” WIN-u.”

Negatywny wizerunek działaczy niepodległościowych dopełniały relacje o ich postawie podczas rozpraw. Z satysfakcją pisano, gdy tylko któryś uznawał swe czyny za ,,tragiczny błąd” życiowy, gdy szkalował samego siebie, zrzucał winę na innych w celu uniknięcia kary, czy po prostu ,,sypał” − wszystko to miało potwierdzać brak godności, ,,nicość moralną” i ,,ideologiczną pustkę” podziemia. Celnie zilustrował to anonimowy dziennikarz ,,Polski Zbrojnej”, który napisał w 1947 r.:

“[…] udają kretynów i idiotów, wyrażają sztuczny żal i skruchę, jąkają się i płaszczą, bledną i czerwienieją ze wstydu. Cóż dziwnego – za nimi stoi nie idea, nie szlachetny program, ale szpiegostwo, zdrada ojczyzny i mord pospolity. Nędzne karykatury na obcej służbie nie mogą mieć postawy innej niż – płazów.”

Wskazywano też, że wyrok sądu to w istocie wyrok całego narodu. Celem rozpraw nie były bowiem jedynie indywidualne represje, ale uderzenie w całość pracy niepodległościowej. A nawet więcej – był to rodzaj ,,sądu nad ideologią obozu reakcyjnego w Polsce”, jako że prasa starała się wykazać pustkę ideową podziemia i ,,znikczemnienie moralnego” jego przywódców. Procesy były bowiem prowadzone w myśl propagandowej tezy, że „podziemie jest wrogiem nie tylko rządu, lecz i całego narodu. Dlatego musi być unieszkodliwione”. Jednocześnie surowość kary (liczne wyroki śmierci) miała dowodzić, że dla szpiegów nie ma pobłażania, miała stanowić przestrogę dla ewentualnych naśladowców i kontynuatorów tej ,,haniebnej drogi”, a także odstraszać społeczeństwo od popierania podziemia. Uznawano przy tym wyroki za w pełni zasłużone, tytuły prasowe krzyczały z pierwszych stron, że ,,dla «piątej kolumny» w Polsce Ludowej miejsca nie ma i nie będzie” – władza nie miała bowiem litości dla ,,sprzedawczyków” i ,,agentów” z WiN-u. W tworzeniu wokół oskarżonych atmosfery dezaprobaty i pogardy pomagały też listy od czytelników czy potępiające winowców oświadczenia publikowane w prasie, a płynące z różnych środowisk (chłopskich, robotniczych, partyjnych, inteligenckich). Były to swoiste akty piętnujące ,,zbrodnicze” działania podsądnych.

Relacje były przesycone propagandą i przemocą werbalną, a język – niejednokrotnie szkalujący, szyderczy, złośliwy. Daje się nawet zaobserwować stosowanie swoistej nowomowy – słowo oddział zastąpiono ,,bandą leśną”, likwidację − ,,morderstwem” i ,,terrorystycznym zabójstwem”, konfiskatę ,,rabunkiem”, ośrodek emigracji w Monachium nazywano ,,meliną szpiegowską”, a dolary otrzymywane z zagranicy stawały się judaszowymi ,,nowoczesnymi srebrnikami”. Przykłady można oczywiście mnożyć.

Jak widać, Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość było w krzywdzący dla niego sposób kreowany na faszystowską grupę bandycką, siejącą terror, dążącą do zmiany ustroju i w dodatku działającą wyłącznie z pobudek ekonomicznych. Niepoślednie zadanie w całej tej machinie procesów politycznych przypadało dziennikarzom – to oni mieli sprawić, by oskarżony stawał się w świadomości społecznej pospolitym przestępcą i zdrajcą. W tym celu fałszowano zarzuty, stosowano insynuacje, pomówienia i inwektywy, a wszystko za pomocą nienawistnego języka i upokarzających wyzwisk. Publicznie wytykano błędy, przypinano negatywne ,,etykietki”, formułowano krzykliwe tytuły-oskarżenia i kompromitujące nagłówki, pełne gróźb, niejednokrotnie kuriozalnych oskarżeń i napastliwej retoryki. W efekcie procesy stawały się wprost esencją nienawiści i zakłamania, obliczoną na zohydzenie i zdeprecjonowane podziemia niepodległościowego. Podziemia, które dopiero w ostatnich latach doczekało się należytego uhonorowania.

Cześć Waszej pamięci, Żołnierze Wyklęci!

Monika Wójcik

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię