Pojawiają się od niedawna pokątne zapowiedzi nowego lockdown-u mającego być remedium na kolejny wzrost zachorowań na koronawirusa. Znaleźć można również informacje na temat przedostania się do Polski brytyjskiej odmiany owej choroby, będącej odmianą o wiele gorszą w zdrowotnych objawach i skutkach. Jednak w sieci niczym piorun z nieba gruchnęła wiadomość: ministerstwo zgodziło się na sprowadzanie amantadyny z zagranicy. Przeciwnicy grupy trzymającej się stołków ogłaszają upadek gospodarki (po raz kolejny), opcja rządząca wyda nowe rozporządzenia (nieważne czy zgodnie z procedurami legislacyjnymi czy nie) byleby obronić Polskę przed kolejną falą zachorowań.

W medialnych spektaklach propagandowych widzieć można skrajne narracje, programujące odbiorców z podprogowym przekazem w stylu “moja racja jest najmojsza” i “nasze ma być wszystko, a ich nic”, co jest nudne aż do mdłości. Zaangażowanie dziennikarzy i całych mediów po konkretnych stronach politycznego konfliktu nie jest tajemnicą Czwarta władza robi co może, by wspierana przez nią opcja partyjna chwyciła się stołków władzy wykonawczej i ustawodawczej (sądownicza żyje jeszcze we własnym światku, choć i tam pukają zmiany – najmocniej dobija się tam “dobra zmiana”). Podział narodu na plemiona zwolenników konkretnych partii dokonuje się od dłuższego czasu i przybiera tylko na sile. Na scenie politycznej i medialnej próżno słuchać głosu proponującego rozwiązania konsensualne, możliwie najlepsze dla wszystkich. Przykładem niech będzie zapowiadany powoli lockdown 3.0 – co proponują poszczególne ugrupowania? Opcja rządząca – o ile Naczelnik podejmie taką decyzję – zamknie Polskę na ile będzie trzeba, tym razem może przyłoży się do legalności wprowadzanych obostrzeń. Opozycja totalna ma problemy wewnętrzne, kryzys przywództwa w PO, ruch Hołowni chcący podebrać posłów różnym ugrupowaniom, lewica liberalna wyje o aborcję i przeciw Bogu i Jego Kościołowi (czyli po staremu). Możliwe, że wypowiedzi ministra zdrowia są tylko badaniem reakcji społeczeństwa na kolejne zamrażanie gospodarki, albo są przygotowaniem ludzi na lockdown. Dlatego można przeczytać m.in. o planie wprowadzenia obowiązkowych maseczek medycznych. Informacje w mediach o jeszcze lockdownie totalnym niekoniecznie pozytywnie wpłyną na nastroje społeczeństwa, ale po wprowadzeniu częściowego lockdownu możliwe, że ludzie odetchną, że “nie wprowadzili całkowitego zamrożenia”. To tylko przewidywania zakładające, że ktoś tam u władzy ma głowę na karku. Niestety bylejakość niektórych rozporządzeń i ustaw, na mocy których ludzie byli karani mandatami obecnie umarzanymi w sądach nie świadczy za tym założeniem. Chyba, że to celowy zabieg, lecz to osłabia rząd w oczach społeczeństwa. Bo co to za dobra zmiana, co nawet ustawy nie umie napisać? Jedyne, co jest argumentem za tą teorią, to to, że Naczelnik najlepiej czuje się w roli emerytowanego zbawcy narodu. I tym razem może w końcu wygłosi przemówienie, polecą głowy odpowiedzialnych za ten stan, a zwolennicy grupy trzymającej się stołków jeszcze mocniej zewrą szeregi przeciw totalnej opozycji.

W tym wszystkim pojawia się pytanie: czy jest jakakolwiek siła polityczna, która nas przygotuje w końcu na przezwyciężenie koronawirusa? Skoro Prawo i Sprawiedliwość znajduje rozwiązanie jedynie w zamykaniu gospodarki, a opozycja woli być zwyczajnie antyPiS-em niż przedstawić swoje rozwiązania, to odpowiedź narzuca się sama. Takiej siły nie ma. Nie jest nią również Konfederacja, bo ta nie szuka rozwiązań konsensualnych, a chce wszystko stawiać na “otwarcie ludziom oczu na plandemię i upadek polskiej gospodarki”. W takiej sytuacji pozostaje tylko człowiekowi robić, co w jego mocy, by pokazywać fakty najbliższym, bo wystarczy na nie spojrzeć.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię