W dobie narastającego kryzysu społecznego i ekonomicznego każda dyskusja polityków staje się nie próbą znalezienia rozwiązań konsensualnych, dających nadzieję na lepsze jutro dla zdecydowanej większości Polaków, a kolejnym frontem dzielącym naród. Obserwowane od lat zachowania polityków różnych partyjnych denominacji coraz mocniej utwierdzają mnie w przekonaniu, że najwyższym celem ich działań jest zdobycie władzy, by następnie stosując się do rzymskiej zasady divide et impera mogli trzymać się stołków. Posiadanie władzy daje wymierne korzyści majątkowe, od “zasłużonych nagród” przyznanych przez przełożonych z jednej partii bądź koalicji, przez możliwość zatrudnienia samych swoich w resortach, spółkach Skarbu Państwa i w podległych różnym państwowym podmiotom fundacjach po zwykłą korupcję. Aby wyborcy za bardzo nie interesowali się niecnymi poczynaniami opcji rządzącej politycy stosują różne zasłony dymne w postaci nierozliczanych później afer, wytwarzaniu przez powiązane z nimi media odpowiedniej atmosfery w społeczeństwie, czy, jak ostatnio wyciąganie w działaniach legislacyjnych tematów kontrowersyjnych i mocno działających na emocje Polaków.

Co robi grupa aktualnie trzymająca się stołków w momencie, gdy mnóstwo osób prowadzących działalności gospodarcze podejmuje czasem walkę o przeżycie (odcięcie od jedynego źródła dochodu jest dla wielu skazaniem na powolną śmierć)? Niczym rasowy pokerzysta wyciąga z rękawa asa, którym jest temat aborcji. Trybunał Konstytucyjny orzekł w tej sprawie już jakiś czas temu, władza miała opublikować orzeczenie, lecz gdy minęła potrzeba temat został wygaszony w mediach, a tym samym w społeczeństwie. Uśpiony czekał na swoją chwilę przydatności, a ta nadeszła, gdy ludzie już nie wytrzymali i postanowili działać. Sam obserwowałem, jak znajomi ogłaszali, że wobec domagania się przez bank spłaty kredytu (wziętego na rozwój przedsiębiorstwa) i wyduszania przez samorząd czynszu za wynajmowany lokal nie mają wyjścia, jak tylko wznowić działalność. I tak w Polsce rozwinęły się ogniskowo ruchy społeczne, by pozwolić ludziom pracować. Między przedsiębiorcami a ich klientami wytworzyła się solidarność. Postawa znajdująca coraz większą przychylność wśród społeczeństwa była nie na rękę rządzącym, więc ci przystąpili do kontrofensywy tematem aborcji. Na ulicę wyległy zmanipulowane grupy protestujących, a nawiązana nić porozumienia społecznego wobec rządowych restrykcji zaczęła słabnąć przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i medialną manipulację tym tematem.

Obecnie widnieje pewna szansa na wymuszenie zmiany na rządzących. Zniesienie restrykcji na działalność galerii handlowych, gdzie znajdują się najczęściej sklepy z obcym kapitałem, o ponadnarodowych interesach przy dalszym uwięzieniu polskiego kapitału w branży wypoczynkowej i gastronomicznej pokazuje jasno patriotyzm grupy trzymającej się stołków. Dodatkowo wyraźnym sygnałem jest znalezienie źródła zakażenia wirusem Covid-19 na fermie norek. Już jakiś czas temu niesławna “piątka Kaczyńskiego” miała rozprawić się z branżą futerkową, nie udało się wtedy, teraz znów próbują. Zaznaczę, że nie oceniam słuszności działań władzy lub jej braku, podaję obserwację samego zjawiska. Wykorzystując hipokryzję patriotyczną partii rządzącej można wymusić zmianę obostrzeń. Rozpropagowywanie samych faktów w swoim otoczeniu może zmienić nastroje w części społeczeństwa. Oczywiście nie wszystkich fakty przekonają, dla wyznawców opcji partyjnych jeśli fakty są w niezgodzie z narracją partii to tym gorzej dla faktów. Jest jasne, że część byłych sympatyków grupy trzymającej stołki może wylądować wśród politycznych wyznawców byłych partii władzy, a to niekoniecznie lepsze. Mam cichą nadzieję, że jest jeszcze jakaś grupa, która odważy się myśleć, a może i działać.

2 KOMENTARZE

  1. Autor widział jak znajomi walczą o spłatę kredytu. A czy widział jak człowiek umiera walcząc o oddech? Czy widział jak walczy o życie tak samo jak 50 innych na sali? Problemem tej epidemii jest to, że jak się ją ograniczy restrykcjami, to tak bardzo jej nie widać (no chyba, że ktoś pracuje w szpitalu). A głupy interpretują to odwrotnie: skoro nie widać, to po co te restrykcje?

    Natomiast aborcja to fundamentalna sprawa i dobrze, że rząd nie ugiął się przed bandą degeneratów (choć przypominam, ustawa to wciąż tylko kompromis). I nie ma znaczenia, że hołota wychodzi na ulice, natomiast karygodne jest pozwolić na te tłumy, właśnie w czasie pandemii.

    • To należało już na początku epidemii zamknąć granice Polski dla ruchu osobowego (dla towarów-nie) i by wirus do Polskie nie przyszedł. Byłyby straty z powodu braku turystów zagranicznych ale chyba lepsze byłoby samo to, niż upadek całej gospodarki.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię