W tym artykule chciałbym przedstawić pomysł na rozwiązanie problemu bankructwa przedsiębiorców, spowodowanego działaniem oszustów, niewypłacających należności z tytułu umowy. Jak można zapobiec takim sytuacjom w przyszłości, jak rozwiązać te, które miały już miejsce? To pytanie, które może zainteresować głównie przedsiębiorców jest jednym z ważniejszych, jeśli idzie o umowy między firmami lub na linii osoba prywatna – przedsiębiorstwo.

Według mnie rozwiązaniem na przyszłość jest utworzenie specjalnego banku, który byłby depozytariuszem i gwarantem wypłacalności przedsiębiorstwa, które jest płatnikiem oraz instancją, do której po zapłatę zwracałoby się przedsiębiorstwo-wykonawca. System pośrednictwa państwowego banku bądź sieci banków samorządowych i branżowych jest według mnie jedynym, we współczesnym świecie sposobem, by wykonawcy nie bankrutowali z powodu nieuczciwej postawy innych przedsiębiorstw czy osób prywatnych-cwaniaków.

Teraz przejdę do zarysowania takiego systemu.

Co ma zrobić płatnik?

Firma, instytucja czy osoba prywatna w tym systemie miałaby wziąć pożyczkę na procent zapewniający utrzymanie banku i obsługę całego systemu. Kredyt byłby w wysokości kwoty umownej, którą zamawiający usługę bądź towar, miałby zapłacić wykonawcy, powiększonej o ubezpieczenie i koszty utrzymania banku i obsługę systemu. Kredyt taki w zależności od wysokości mógłby być spłacany jedną ratą, bądź rozłożony na większą ich ilość, natomiast bank wypłacałby wykonawcy kwotę w całości. Przykładem niech będzie podpisanie przez osobę prywatną z firmą budowlaną umowy na budowę domu. Trzecią stroną umowy byłby bank, który zamiast wypłacać zamawiającemu pieniądze, przekazałby je bezpośrednio firmie budowlanej. Osoba prywatna miałaby następnie spłacać ten kredyt w ratach jednej lub wielu.

Utrata płynności finansowej przez płatnika

W przypadku utraty zdolności finansowej przez płatnika sprawa zostaje między nim a bankiem, przedsiębiorca zaś jest poza tą sprawą. Otrzyma on bowiem kwotę umowną i nie będzie z tej strony zagrożony bankructwem. Taki kredyt powinien być ubezpieczony, by osoba prywatna/firma/instytucja nie była również zagrożona bankructwem. Ubezpieczenie byłoby doliczone do kwoty kredytu i byłoby obligatoryjne dla wszystkich płatników. Jego wysokość byłaby wynikiem kilku składowych: wysokości przychodów zamawiającego, posiadanego majątku, ilości posiadanych kredytów i ich wysokości oraz wysokości prawdopodobieństwa utraty płynności finansowej (myślę, że matematycznie jest to do policzenia w pewnym przybliżeniu).

Wzięcie pieniędzy za niewykonaną pracę

Co, gdy jakieś przedsiębiorstwo nie wykona usługi, a otrzyma już za nią pieniądze? Należy ustalić wzory umów, które byłyby obowiązującymi. Takie umowy powinny być do darmowego wypełnienia i pobrania z odpowiedniej strony internetowej bądź już wydrukowane w oddziale tego banku. Sytuacja, w której firma miałaby żądać jakiegoś vadium czy zaliczki będzie systemowo wyeliminowana, gdyż państwowy bank byłby gwarantem wypłacenia pełnej kwoty, a nie inna firma czy osoba prywatna.

Skąd fundusz na start?

Fundusz takiego banku według mnie powstałby na drodze składek przedsiębiorców i osób prywatnych. Każdy obywatel, każdy przedsiębiorca i każda instytucja wpłacałaby określoną kwotę na fundusz rozruchowy”. Zostałoby to naliczone na indywidualne konta przypisane do konkretnej osoby, firmy czy instytucji. Następnie po uzyskaniu pewnego pułapu bank mógłby zacząć działać i wypłacać wraz z przypływem nowych funduszy pieniądze dla wpłacających na fundusz startowy. Pieniądze byłyby wypłacane ratami.

Innym obszarem finansującym taki bank byłyby obciążenia nałożone na towary i usługi oferowane przez firmy zza granicy, bez rozróżnienia na te posiadające siedzibę w Polsce czy nieposiadające takiej siedziby w naszym kraju. Taki rodzaj ceł nie powinien być zbyt wysoki, by nie obciążać polskiego importera za bardzo, lecz na tyle wysoki, by zapewnić źródło dochodu dla funduszu banku pośredniczącego.

Kolejnym źródłem zasilania funduszu tego banku byłby budżet państwa, które byłoby właścicielem tej instytucji finansowej. Państwo łożyłoby na ten fundusz pieniądze z emisji długoterminowych obligacji na procent powyżej procentowej wartości inflacji.

Wydział banku państwowego, osobny bank, czy wiele banków?

Pytanie to jest bardzo ważne. Czy miałby być to osobny wydział jednego, jedynego banku państwowego, osobny bank o wyznaczonym sztywno obszarze działania, czy może należałoby stworzyć sieć takich pomniejszych banków? Uważam, że początkowo powinien być to osobny bank o dedykowanym obszarze działania, w sztywnych ramach prawnych określonych odpowiednimi przepisami. Usuwa to możliwość manipulacji finansowych, przelewania z wydziału banku do wydziału, tworzenia wewnętrznych obiegów między działem kredytów konsumpcyjnych, zabezpieczeniowym i innymi. Fundusz w osobnym banku byłby zamknięty na inne banki, a otwarty na klientów i wpływy ze źródeł finansowania.

Z czasem mogłyby powstać na zasadzie inicjatywy przedsiębiorców banki branżowe, czy w wyniku działań osób prywatnych banki samopomocowe. Tego nie wykluczam. Właścicielem takiego banku powinien być każdy akcjonariusz, lecz działanie tej instytucji prywatnej powinno być regulowane tak samo, jak bank państwowy. Raz, by nie generować, poprzez nieuczciwe działanie szkodliwej konkurencji. Dwa, by zapobiec upadkowi takiego banku przez nierentowne działanie, spowodowane dumpingiem i chorą rywalizacją o klienta. Trzy, działanie na tych samych zasadach jest gwarantem stabilności systemu.

Kto mógłby skorzystać i na jakie cele?

Klientem-kredytobiorcą mogłaby zostać osoba prywatna, przedsiębiorstwo oraz instytucja państwowa szczebla samorządowego.

Osoby prywatne mogłyby podpisywać umowy na te kredyty na budowę, rozbudowę, remont bądź kupno domu czy mieszkania i na kupno ziemi uprawnej, bądź pod budowę domu. Czy korzystanie z pośrednictwa tego banku powinno być obowiązkowe? Przecież może zawyżyć koszty jakiegoś przedsięwzięcia. Uważam, że nie powinno być obowiązkowe, jeśli osoba prywatna ma zabezpieczone na koncie wystarczające środki, by zapłacić za towar bądź usługę w jednorazowej transakcji. Natomiast w przypadku nieposiadania przez osobę wystarczających środków, skorzystanie z pośrednictwa takiej instytucji stanie się koniecznością, choć uważam, że będzie to korzystniejsze niż tak, jak jest teraz przy choćby braniu kredytów hipotecznych.

Wszystkie przedsiębiorstwa: prywatne, spółdzielcze, akcyjne, państwowe i samorządowe miałyby obowiązek korzystania z pośrednictwa banku. Da to wgląd w stan finansowy, jaki panuje w przedsiębiorstwach. To z kolei pomogłoby w przeciwdziałaniu potencjalnym kryzysom czy załamaniom rynku. Taka diagnostyka gospodarcza jest według mnie nieoceniona. Na jakie cele mogłyby przedsiębiorstwa brać takie kredyty? Na wykonanie usług wiążących się z rozwojem przedsiębiorstwa, na budowy nowych hal produkcyjnych, na wymianę parku maszyn, na remont siedzib, na nowy sprzęt biurowy itp. Słowem – na rozwój. Innym sektorem objętym obligatoryjnym korzystanie z pośrednictwa tego banku byłoby świadczenie usług podwykonawczych, co wspomniałem we wstępie do artykułu. Przykład dla zobrazowania: miasto będzie budowało osiedle mieszkań czynszowych, więc wybiera przedsiębiorstwo budowlane, które ma zająć się całym projektem. To przedsiębiorstwo podpisuje umowę na podwykonawstwo z innymi firmami budowlanymi itp. Miasto zaciąga kredyt w banku pośredniczącym, bank opłaca głównego wykonawcę, który musi wziąć kredyt w banku pośredniczącym i bank opłaca podwykonawców. Skomplikowana operacja, przyznaję, lecz zapewnia ona bezpieczeństwo finansowe miastu, głównemu wykonawcy i podwykonawcom. Jakie będą koszty takiej operacji? Główny wykonawca będzie mógł ustalić koszty z podwykonawcami i z miastem z udziałem banku pośredniczącego. Umożliwi to osiągnięcie konsensusu akceptowalnego przez każdą ze stron.

A co z konkurencją na rynku? Czy miasto ma wybierać w ciemno? Czy przedsiębiorcy mają oferty składać na ślepo, czy w przybliżeniu? Uważam, że w takim przypadku miasto ma kilka wyjść. Pierwsze z nich to powołanie własnego przedsiębiorstwa budownictwa. Drugi to wybór lokalnej firmy, by wspierać swoich, choć ta opcja pod czujnym okiem NIK i Policji, by zapobiegać układom. Trzecia opcja to rozmowy wielostronne z udziałem miasta, przedsiębiorstw i banku pośredniczącego. Myślę, że może to przeciągnąć w czasie realizację inwestycji, ale to według mnie byłyby tylko problemy przy uruchomieniu systemu banku pośredniczącego. Taka swego rodzaju szkoła wychowania do systemu. Z biegiem czasu każda ze stron nabrałaby doświadczenia, a przy rozwoju systemu, według mnie powstałby jakiś algorytm umożliwiający przedsiębiorcom składanie ofert o kosztach bardzo zbliżonych do tych prawdziwych.

I w końcu dochodzimy do samorządów. Na jakie cele brałby kredyt w banku pośredniczącym samorząd? Na choćby wspomnianą budowę osiedla mieszkaniowego, na budowę i remont dróg, na rozwój infrastruktury itp. Czy byłoby to obowiązkowe? Zdecydowanie tak. Po pierwsze, skończyłoby się zadłużanie polskich samorządów za granicą. Po drugie, samorządy uniknęłyby niewypłacalności (ubezpieczenia kredytów). Taki podgląd kondycji samorządów nie przechodziłby przez ręce inspektorów-prawników, lecz przez ręce bankowych specjalistów. Umożliwiałoby to tworzenie prognoz finansowych i gospodarczych dla samorządów (we współpracy z GUS i Urzędem Skarbowym).

A co teraz?

Co z obecnie poszkodowanymi przedsiębiorcami? Czy można im jakoś zadośćuczynić? Czy mają latami ciągać nieuczciwych kontrahentów po sądach i tracić tam czas, zamiast pracować? Uważam, że sprawiedliwość wymaga, by i oni zostali objęci opłatą z takiego banku, a oszuści powinni spłacić należność do banku. Czy to prawne? Prawo ma niby nie działać wstecz, ale sprawiedliwość działać musi zawsze! Przedsiębiorcy często stracili całe majątki, zostali z niczym próbując działać na rynku dalej. Czasem im się udało, a czasem nie. Utrata firmy, zwolnienie pracowników, często rozbita rodzina, problemy innej natury. Za to wszystko powinien zapłacić oszust. Ręka sprawiedliwości powinna wydusić z takiego człowieka całą należność żelaznym uściskiem. Nie wszyscy będą w stanie wrócić do działalności, lecz zapłata i zadośćuczynienie pomogą im stanąć na nogi. Tym oszukanym, którym się poszczęściło i utrzymali się w działalności zapłata z rekompensatą pozwolą nabrać sił do rozwoju.

Bank Pośrednictwa Rozwoju

Tak roboczo nazwałem bank, którego ideę Wam prezentuję. Czy ta koncepcja zostanie zrealizowana? Chciałbym tego. Najbardziej jednak pragnę, by nad tym pomysłem pochylili się ludzie, znający się lepiej na poruszonych przeze mnie kwestiach.

Podsumowując cały artykuł chcę powiedzieć jeszcze, że taki bank prócz celów finansowych i zabezpieczeniowych miałby funkcję wychowawczą dla naszego Narodu. To bardzo ważne, by odpowiednio formować Polaków do uczciwego życia w świecie finansów. I nie twierdzę, że Polacy to oszuści. Tacy się zdarzają, lecz nie przynależność do Narodu o tym przesądza. Uważam, że nie jest najgorzej, jeśli chodzi o naszą uczciwość, lecz należy ciągle dążyć do ideału, a naszym ideałem jest postawa solidna, uczciwa i solidarna w funkcjonowaniu gospodarczym naszego Narodu.

Głosimy narodowy solidaryzm, pragniemy takiego systemu gospodarczego, który prowadziłby do rozwoju i wzrostu dobrobytu na drodze konsensusów między poszczególnymi grupami społecznymi i ich współpracy na rzecz dobra wspólnego. Taki bank właśnie, według mnie, byłby jednym ze środków służących do budowy takiego systemu.

Zamiast zakończenia

Czy kiedyś taki bank mógłby przestać istnieć? Czy po latach odpowiedniej formacji do życia gospodarczego Bank Pośrednictwa Rozwoju mógłby wypłacić środki swoim płatnikom-założycielom i zostawić sprawy uczciwości przedsiębiorców i obywateli? Myślę, że bank ten dobrze wkomponowałby się w życie gospodarcze i mógłby być jednym z mocniejszych kośćców tego życia. Ponadto osiągnięcie pewnego poziomu etyki w gospodarce nie oznacza z góry jego stałości. Dalej powstanie takich banków branżowych czy spółdzielczych odciążyłoby ten główny bank i pozwoliło na otwarcie nowych gałęzi działalności jak choćby nieoprocentowane mikrokredyty dla małych przedsiębiorstw.

P.S. Artykuł został ukończony 24.02.2019, niestety zaginął w odmętach innych plików i artykułów. Do publikacji jest oddany teraz, bo autor zważywszy na prognozowany kryzys, wywołany epidemią, uznał za potrzebne go odnaleźć i poddać pod rozwagę Czytelników.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię