Niedawno przez cały internet przelała się niczym fala tsunami porażająca wieść – nowy agent 007 będzie kobietą i to czarną! Łamiąca serca wiadomość poraziła wieloletnich fanów filmowego świata Bonda, Jamesa Bonda.

Nowocześni i tolerancyjni ludzie z radością i ulgą przyjęli tę informację, wszak postęp dotarł do kina już dawno i rozpycha się w nim usilnie, ale “aż dotąd” są broniące się przed politpoprawnym postępem produkcje, czy całe filmowe uniwersa. Wystarczy spojrzeć na świat filmowego Śródziemia, gdzie trudno znaleźć czarnego elfa, czy pierwszoplanową kobietę-protagonistkę. Czyż nie lepiej by było, gdyby kobieta, albo jeszcze lepiej “osoba nieheteronormatywna” – czyli jakiś zboczeniec lub dewiant był głównym herosem, a biały, heteroseksualny mężczyzna o patriarchalnym schemacie myślowym był szwarccharakterem, którego nasza postępowa postać pokona? Przecież to byłoby tak postępowe i nowoczesne…

Na takim poziomie dyskusji pozostaje duża część prawej strony internetu i portali społecznościowych. Z mojej strony nie chcę widzieć siłowego promowania różnorodności w renomowanych już produkcjach, o pewnych, stałych tradycjach. Jeśli ma być Bond, to biały mężczyzna pijący martini, wstrząśnięte, niemieszane (a nie Heinekena…). Czy potrzeba tak mocnej promocji dla czarnych aktorów? Błagam… Filmowe uniwersum serii “John Wick” doczekało się trzech pełnometrażowych filmów, a po portalach informacyjnych, co rusz idzie wieść o produkcji serialu opartego na fabule filmowych produkcji. Po co to piszę? Ano po to, by pokazać, że jeśli jest dobry aktor, czy cała obsada, scenariusz dopracowany w każdym szczególe, wciągająca fabuła i wartka akcja (o filmach akcji w sumie mowa), to można zdobyć całą rzeszę oddanych fanów na całym świecie, co w dobie tak posuniętej globalizacji nie jest wcale trudne.

A co z aktorami czarnymi, czy aktorkami? Wszak Keanu Reeves jest biały. Osoby dobrze zorientowane wskażą same, że powstała m.in. “Atomic Blonde” czy “Red Sparrow”, w których kobiety grają pierwszoplanowe role. A co z murzynami? Na bazie serii “Rocky” powstaje cała seria “Creed”, w których to czarny aktor jest główną postacią i wszystko kręci się wokół jego osoby. Przecież, gdy powstał w superbohaterskim świecie produkcji Marvela film “Czarna Pantera”, to murzyni w USA dosłownie oszaleli, używając gestów i słów z filmu…

Awangarda rewolucji antykulturowej nie umie tworzyć nic, to są twórcy bezpłodni. Nie potrafią wznieść się na poziom twórczej abstrakcji, by z niczego, myślą stworzyć coś nowego. Mają tylko tyle wyobraźni, by wziąć to, co już jest i zniekształcić w imię “postępu”.

Wracając do filmu o agencie 007, to czy świat w tej serii jest tak mały, by mieścił się w nim jeden bohater? Czy agentka 008 nie ma prawa w nim istnieć? Czy scenarzyści są takimi leniami, że nie potrafią wziąć nawet gotowego schematu na film, zmienić nazwiska, miejsca i czas akcji?

Zobaczcie, drodzy czytelnicy filmy z tzw. origin story, czyli historią narodzin dwóch superbohaterów wspomnianego uniwersum Marvela – “Iron man’a” i “Doktora Strange’a”. Wypadek sprawia, że obydwaj muszą przejść przemianę. Jeden zmienia się w bohatera przy użyciu technologii, drugi za pomocą magii. Obydwaj są piekielnie zdolni, szybko się uczą. Z dnia na dzień są coraz doskonalsi w swojej “sztuce”. I stają naprzeciw miałkiemu przeciwnikowi, który nie ma ani mocnej motywacji, ani specjalnego charakteru. Zbierają od niego sążne razy, lecz na końcu wygrywają dzięki łutowi szczęścia i delikatnemu podstępowi. Zobaczcie te dwa filmy, a potwierdzicie sobie moje słowa. Po wynikach finansowych tych dwóch produkcji i podbiciu serc widzów na całym świecie widać, że tak podobny schemat przy zmianach postaci i innym “makijażu” nałożonym na fabułę można osiągnąć sukces. 

Rewolucja antykulturowa ma to do siebie, że jedyną jej siłą jest destrukcja. Niszczycielstwo, karykatura, pomieszanie – tym można scharakteryzować pokrótce ich działania. Jak wielki krzyk podnieśli ci najbardziej postępowi rewolucjoniści, gdy w serialu “Czarnobyl” nie pojawiła się żadna pigmentododatnia postać? Trzask pękających z bólu dup był głośniejszy niż wybuch reaktora…

Obecnie trwają przygotowania do superprodukcji na bazie filmowego uniwersum Śródziemia i twóczości J.R.R. Tolkiena. Amazon jest producentem serialu, który ma mieć premierę za blisko dwa lata. Nie zdziwcie się, drodzy czytelnicy, gdy zobaczycie czarnego krasnoluda, albo elficę o ciągotkach ku innym elficom. Postęp wymaga ofiar, może nawet wszystkie postaci literackie, filmy i seriale zginą pod ostrzem antykulturowej gilotyny, lecz jest to poświęcenie, na które rewolucjoniści antykulturowi są gotowi. 

4 KOMENTARZE

  1. Dla mnie murzynka jest intrygująca. Natomiast szlag mnie bierze, jak widzę teledysk muzyki pop (pop = prostakom o pierdołach), w którym biała kobieta tańczy z czarnuchem.

  2. “Czyż nie lepiej by było, gdyby kobieta, albo jeszcze lepiej “osoba nieheteronormatywna” – czyli jakiś zboczeniec lub dewiant był głównym herosem, a biały, heteroseksualny mężczyzna o patriarchalnym schemacie myślowym był…”.
    Zestawienie kobiety jako figury na tej samej równi co “zboczeniec lub dewiant” (a tak w ogóle jaka to różnica?) różniącej się tylko stopniem degradacji. Autor chyba nienawidzi kobiet 🙂
    Tradycyjnie Bond to agent brytyjskiego wywiadu działający w drugiej połowie 20 wieku. Zważywszy na kolonialną historię tego kraju niczym dziwnym jest, że taki agent to murzyn lub murzynka, równie naturalistyczną wersją byłby Hindus. Zupełnie czym innym, absurdem byłoby robienie w nowej wersji Krzyżaków Jagiełły czarnoskórym.

  3. Znam chłopaka z gibonizmem to dosyć powszechna przypadłość na Śląsku tz kciuki 270st obracane i stopy jak u psa hakenberry i takie tam miękkie ruchy w tańcu czy sporcie.Okropna rzecz ,można wyrżnąć na prostej drodze przy czymś takim ,albo odpaść z drabinki na Świnicę
    -na prawdę żaden Superbohater,nic śmiesznego i żadne aktorstwo .Na własne oczy widziałem jak ktoś przy czymś takim wypadł za burtę na szczęście na słodkim i ciepłym akwenie
    Qeen Margaret Ora Pro Nobis

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię