Platforma Amazon Prime udostępniła widzom serial “The Boys”, będący adaptacją serii komiksowej o tym samym tytule. Jest to serial o tyle oryginalny, że nie wpycha kolejnych bohaterów na cokół, nie odbrązawia na siłę wszystkiego, lecz pokazuje pewną, doskonale moim zdaniem skonstruowaną rzeczywistość.

Sceny jawnego napastowania, seksizm, brutalna przemoc są na porządku dziennym w tej produkcji, lecz nie mają służyć szokowaniu dla poprawy wyników oglądalności, co jest dość powszechne w świecie popkulturowej papki. Tym, co usprawiedliwia w moich oczach nawet najbrutalniejsze sceny jest fakt, że dokonanie pewnych czynów przez choćby Homelandera (jest to odpowiednik Supermana w tym uniwersum) jest skutkiem określonych jasno motywacji, a nie choroby psychicznej. Jego patologiczna relacja z szefową koncernu Vough, ukazywane dzieciństwo, którego nikt mu nie pozazdrości oraz pomieszanie realizmu i romantycznej tęsknoty za bliżej nieokreślonym szczęściem dodają głębi tej postaci.

Ale może zacznijmy od początku. Tam właśnie poznajemy postać Hughie’go, dzięki któremu trafimy w sam środek piekła, do obozu “świętych” i do jaskini lwa. Będący jednym z głównych bohaterów Hughie traci ukochaną w wyniku działań pewnego superbohatera. Wina supa (sup to potoczne określenie na superbohatera w tym serialu) jest bezsporna, ale dzięki miażdżącej przewadze medialnej koncernu Vough, zabiegom prawników i źle granemu przed kamerą skruszeniu świat uznaje, że Robin, bo tak miała na imię ukochana naszego protagonisty, wyszła na środek ulicy i stanęła na drodze superbohaterowi, który ścigał bandytów. I jest sama sobie winna i dobrze jej tak. Amen.

Zdruzgotany Hugh trafia na Rzeźnika, który oferuje mu zemstę za śmierć Robin. Po przyjęciu oferty zaczynamy obserwować przemianę pogrążonego w smutku i gniewie bohatera. Tutaj porównałbym to do znanej wszystkim maturzystom i oddającym się literaturze klasyków postaci Hanki z “Chłopów” Reymonta. Dla samego porównania uważam, że warto serial obejrzeć.

Co znajdziemy w serialu poza historiami, które przeżywają różne postacie? Ukazana nam zostaje rzeczywistość, w której jeden koncern monopolizuje na każdym kroku rynek bezpieczeństwa narodowego i światowego. Zobaczymy korupcję, tajne układy, przewrotność polityków i służb mających stać na pieczy interesu narodowego. Zobaczymy, jak herosi są słabi, mimo supermocy. Zobaczymy zwykłych ludzi, z ludzkimi charakterami, słabościami, nałogami i, co jest piękne mimo całokształtu wydźwięku, jaki ma serial, ich nadzieje, uczucia i ich miłości. Kto zechce może zobaczyć, jak idealizm młodej bohaterki przyjętej do elitarnej grupy herosów, jaką jest serialowa “The Seven” (wzorowana na Lidze Sprawiedliwości, znanej z filmu o tym tytule i komiksów od wydawnictwa DC) zderza się z zepsuciem i moralnym rozkładem koncernu i samych supków. Zobaczymy, że i ona przejdzie przemianę. Trafi na pewnego młodego mężczyznę, który szuka rozwiązania swoich problemów i obydwoje zakochają się w sobie. I co straszne, ich związek nie będzie odskocznią od obserwowanej w serialu zgnilizny, brutalności i hedonizmu. Ta trudna miłość będzie już od początku zatruta jadem serialowego świata. Lecz, co piękne, to to, że zakochani w pewnym momencie staną ponad tym wszystkim.

W serialu zobaczymy, jak człowiek nie mający skrupułów, by zabić innych troszczy się o Niewiastę, jak stara się ją zrozumieć i chronić. Powtarzam, morderca, porywacz, handlarz bronią troszczy się o Niewiastę, której nie zna i nie może się z nią porozumieć. Taką w tym wszystkim dostajemy historię. Poznamy również los Rzeźnika, który prowadzi od lat prywatną wojnę z herosami w ramach vendetty po stracie umiłowanej żony. Osobiście od razu znalazłem w sobie sympatię do tej postaci. Może to znakomita gra aktorska Karla Urbana, a może dobry scenariusz. Nie wiem. Wiem jednak, że człowiek mający pewne zdolności, możliwości po stracie najbliższej osoby musi zrobić wszystko, by co najmniej ją pomścić. Czy zemsta ma sens? Pytanie to jest w tym serialu, moim zdaniem postawione nie tyle wprost, co wplecione w historię Chłopaków. Odpowiedź nie jest tak oczywista. Zemsta pociąga za sobą olbrzymie konsekwencje i jest śmiercionośną siłą, z którą potrafi wygrać jedynie Miłość i to taka przez wielkie M. My tę Miłość znamy jako osobowego Boga, objawionego nam w Chrystusie Panu. Czy serial pokazuje radykalne nawrócenie kogokolwiek? Nie! Uderzenie w katolicyzm jest tu tak mocne, że można uznać tę produkcję za antychrześcijańską. Jednak po takim przedstawieniu Kościoła sam bym w niego uderzał. Hipokryzja, kłamstwo i manipulacja to nie są drogi Kościoła, a jako takie są one przedstawione w serialu. Zamiast Prawdy, której pragną główni bohaterowie słychać wszem i wobec “Jezus Cię kocha”, “Sam Bóg mnie wybrał i dał mi te moce”, “Żyj w czystości, bo pójdziesz do piekła”, “Za chrzest u mnie tylko piętnaście tysięcy dolarów”. Pomieszanie czystej nauki Kościoła z szambem kłamstwa i manipulacji – taki jest serialowy Kościół. Czy to antykościelny głos? Widzę to jako uderzenie w pewien establishment. Choć Amazon, będąc globalnym koncernem być może stosuje podobne praktyki, jak przedstawiona w serialu korporacja Vough.

Grande finale serialu nie odpowiada na żadne z postawionych w serialu pytań, nie pokazuje nic, czego człowiek może oczekiwać po serii poruszanych kwestii, od światowego bezpieczeństwa, przez ekologię, samotność współczesnego człowieka po kwestię pizzowych bułeczek. Jedyne, co dostajemy to, według mnie bałagan w głowie i, w mojej ocenie ukryty przekaz, że pragnienie zemsty, smutek, gniew – słowem wszystko, co złe i słabe w człowieku – ukoić może jedynie Miłość.

Czy ma to coś wspólnego z ideą narodową czy polską kulturą? Owszem. Żyjemy w dobie globalizacji, światowa wioska pochłania coraz mocniej każdy obszar życia obecnie żyjących ludzi. Czy mamy chłonąć papkę popkultury, czy dać zgilotynować się antykulturowej rewolucji? Nic z tych rzeczy. Dlatego polecam ten serial, bo ukazane w nim historie uważam za podobne do tych, które przeżywa współczesny człowiek i współczesny świat. Moja interpretacja przekazu serialowego uniwersum ma być tylko przyczynkiem do samodzielnej oceny, której, mam nadzieję, dokonasz, drogi Czytelniku. Jeśli nie zaczniemy myśleć, szukać i interpretować, a może nawet tworzyć, to jesteśmy zdani na powtarzanie sloganów o słabości naszej myśli, kultury i rosnącej degrengolady społecznej, oddanej hedonistycznym rozrywkom. Owszem, ten serial można uznać za taką rozrywkę, ale tylko pod warunkiem, że nie ma się wyższych ambicji życia kulturalnego. Może to ostra ocena, ale nawet wśród wielbicieli kasowych hitów filmów ostatnich lat, gdzie krew leje się strumieniami, toczy się walka dobra ze złem, czy nastolatka kocha się na przemian w wampirze lub wilkołaku znajdziemy kogoś, kto doszukuje się jakichś uniwersalnych prawd, zasad lub wartości, które mogą być drogowskazem w życiu. Nie jest tak? W Marvel Cinematic Univers znajdziemy motyw godności osoby (powiązana jest ona ze zdolnością do podniesienia pewnego młota), w serii Harrego Pottera już na początku widać motyw przyjaźni, jako budujacej siły, a saga “Zaćmienie” ukazuje choćby motyw czystości przedmałżeńskiej. Oglądajcie, a znajdziecie. Kino, seriale, cała współczesna popkultura jest na smyczy antykulturowych rewolucjonistów, ale myślę, że wystarczy ich dzieła interpretować według własnych pojęć, narzucić własną narrację dotyczącą ich produkcji, by nie dać głowy pod gilotyną ich rewolucji.

Paweł Luberacki

1 KOMENTARZ

  1. Panie Pawle, ktoś taki jak Pan ma na tyle wiedzy i poznał na tyle właściwe idee, że jest w stanie w takim serialu wypatrzeć rzeczy wartościowe. Przeciętny widz, który z właściwą ideą często zwyczajnie się nie spotkał nie jest w stanie. Dlatego cała ta antykatolicka (o, bez takich treści to już filmu/serialu z żydowoodu w zasadzie nie uświadczysz) jest groźna. Należy otwarcie z tym walczyć.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię