Coraz większa ilość artykułów porusza problematykę relacji społeczno-gospodarczych pomiędzy jednostką i narodem a doktrynami: liberalną i socjalistyczną, wraz z ich pochodnymi. Fakt rozpatrywania tego typu zagadnień, rozkładania na czynniki pierwsze przyczyn oraz analiza skutków, jakie powyższe systemy wywierają na życie społeczeństw z pewnością cieszy. Dodatkowo okaże się to przydatne do kreowania rozwiązań odpowiadających duchowi XXI w. Nie sposób pominąć w tym aspekcie naukę społeczną Kościoła katolickiego, jaka płynie choćby z wielu encyklik papieskich. Polska idea narodowa, w sporym stopniu czerpała i wzorowała się w okresie dwudziestolecia międzywojennego na orędziach Leona XIII i Piusa XI. Mimo niemal 140 lat, jakie minęły od opublikowania encykliki „Quod apostolici muneris”, potępiającej komunizm, socjalizm i nihilizm, warto przypomnieć i zaakcentować jej główne przesłanie.

Szereg wydarzeń na świecie, jakie miały miejsce w drugiej połowie XIX w. oraz w poprzednim stuleciu, mógłby podświadomie podpowiadać, iż hasła głoszone przez papieża Leona XIII w encyklice z końca 1878 r., a także w pewnym wymiarze przez Jego poprzedników uległy dezaktualizacji. Nic bardziej mylnego. Głównym celem grupy ludzi, określanych przez Leona XIII mianem sekty komunistów, socjalistów i nihilistów, która poszerzała wówczas coraz dynamiczniej zasięg swojego oddziaływania, była destabilizacja fundamentalnych wartości wynikających z Prawa Bożego i głęboko tkwiących w cywilizacji łacińskiej. Teraźniejszość pozwala nam stwierdzić, że „misja” ta jest kontynuowana, jednak metody i sposób wywierania presji społecznej są zdecydowanie bardziej skuteczne. Jest to w dużej mierze efekt defensywnej postawy Kościoła, zwłaszcza od drugiej połowy XX w., ulegającego liberalizacji, dając tym samym pełne pole do popisu siłom, które rozkładają go od zewnątrz i wewnątrz. Destrukcji miała ulec hierarchia społeczna wynikająca z zakresu praw i obowiązków stawianych przed ludźmi. Szczególny atak przeprowadzany był na podstawowe komórki życia gospodarczego i zbiorowego, jakimi są odpowiednio, drobna przedsiębiorczość i rodzina gwarantująca ciągłość ludzkości, a w swych ramach ujmująca podział obowiązków dla jej poszczególnych członków i potrzebę wychowania w dyscyplinie. Również sfera gospodarcza przynosi zgodnie z przyrodzoną nierównością sił i talentów, zróżnicowanie względem wielkości posiadanych dóbr. Prawo do własności prywatnej miało być nienaruszalne. Nie oznacza to jednak akceptacji dla kapitalistycznej swawoli, przeciwnej nauce Kościoła. Nie sposób w tym aspekcie pominąć faktu, iż Leon XIII, co możemy dzisiaj przyznać z pełną odpowiedzialnością trafnie twierdził, iż „wirus” sztucznej kolektywizacji i sekularyzacji „bierze swój początek w tych zatrutych naukach, które już dawniej rozrzucone jako fałszywe nasiona wśród ludów, przyniosły w swoim czasie owoce zarazy…”. Wskazuje to na nierozerwalny związek liberalizmu i socjalizmu, a także wspólny cel, jaki przyświeca tym doktrynom. Współcześnie wiele środowisk liberalizm utożsamia z własnością prywatną. Jest to mylne założenie, jeśli rozpatrujemy je pod kątem praktycznym. Różnica, jaka wystąpi w porównaniu do socjalizmu, dotyczy jedynie tego, że ogromna większość dóbr skupiona będzie w rękach kapitalistycznych potentatów, a nie państwowej biurokracji. W dzisiejszych czasach podkreślanie tej zależności jest szczególnie ważne, która mimo różnych metod, nieść ma ostatecznie wyzysk ogółu społeczeństwa, niszcząc w ten sposób jego wspólnotowość i zdrową, naturalną strukturę. Przedstawiany w encyklice problem usuwania nauki religii na uniwersytetach i w szkołach przybierał łagodną formę. Nasze pokolenie jest świadkiem otwartej wojny z nauczeniem i wszelką obecnością wiary katolickiej w sferze publicznej, która zastąpiona ma być przez obłędne ideologie, jak np. gender.

Problem, o którym wyżej mowa z całą pewnością nie byłby tak odczuwalny, gdyby nie polityka władz państwowych, przesiąknięta antyklerykalizmem. Zwracał na to uwagę Leon XIII: „Trzeba stwierdzić z ubolewaniem, że ci, którym została powierzona troska o dobro wspólne, wciągnięci w oszustwa bezbożnych i zastraszeni, zawsze byli nastawieni podejrzliwie a nawet żywili złą wolę wobec Kościoła, nie rozumiejąc, że wysiłki sekt spełzłyby na niczym, gdyby nauka Kościoła i autorytet Biskupów Rzymskich cieszyły się zawsze należnym szacunkiem tak u władców jak i u narodów”. Krytyce poddane zostało również rozumienie równości ludzkiej, która miała oznaczać w socjalizmie błędną bezklasowość i negację godności władzy pochodzącej od Boga. Stwórca „w Kościele ustanowił stopnie różnych stanów oraz rozmaitość urzędów, by nie wszyscy byli apostołami, nie wszyscy Doktorami, nie wszyscy Pasterzami”. Wskazuje to tym samym, na bliską narodowym radykałom hierarchiczną organizację życia w narodzie, której poszczególne stopnie różnią się zakresem obowiązków, ale co za tym idzie i odpowiedzialność za ich realizację jest większa, tak w świecie doczesnym, jak i wiecznym. Celem nadrzędnym pozostaje wspólne dobro, zawłaszczone przez komunistów i wykorzystywane propagandowo, jako pusty slogan. Jednostki piastujące ważniejsze stanowiska i posiadające możliwości materialne do swoich obowiązków wliczyć muszą również pomoc najbardziej potrzebującym, w sposób doraźny, czy też oferując np. zatrudnienie we własnym przedsiębiorstwie. Leży tutaj pole do współdziałania z Kościołem, obejmującym w swoich ramach instytucje niosące różnoraką pomoc ludziom. Współpraca w tym, ale i znacznie szerszym zakresie ma mieć też miejsce na najwyższych szczeblach. Leon XIII podkreślał, aby zarządzający państwem „dla własnego bezpieczeństwa i ocalenia państwa uznali Kościół tak wielce zasłużony dla dobra publicznego królestw za nauczycieli i słuchali go”. Nie oznaczało to jednak, że Papież całą powinność reakcji na socjalizm i nihilizm pokładał w rękach najwyższych przedstawicieli państw. Bronić porządku ustanowionego przez Boga miał każdy, poczynając od własnego domu i rodziny, wkraczając w dalszej kolejności na działalność lokalną i powszechną. Leon XIII pokładał nadzieję, zwłaszcza w osobach tego typu, mających stanowić przykład szlachetnych czynów na każdym polu życia, osłabiając tym samym zapędy materialistycznych doktryn agresywnie nastawionych do prawa ustanowionego przez Kościół.

Papież Leon XIII w opublikowanej w pierwszym roku pontyfikatu encyklice „Quod apostolici muneris”, z późniejszej perspektywy znajdującej się w cieniu w „Immortale Dei”, a zwłaszcza „Rerum novarum”, trafnie rozpoznał zagrożenia, jakie są wytworem doktryn socjalistycznych i nihilistycznych, czerpiących swe źródła z liberalizmu. O ile rola i położenie Kościoła w ówczesnych czasach było zdecydowanie korzystniejsze, a co za tym odporność znacznie większa, o tyle współcześnie jesteśmy świadkami otwartej wojny z osłabionym katolicyzmem i wynikającym z niego pojęciem najdoskonalszej wspólnoty ludzkiej – narodu. Mniej istotnymi są obecnie szaty liberalne lub socjalistyczne, jakimi odziewają się określone grupy interesów. Zasadnicze znaczenie mają tożsame zamiary, jakie sobie stawiają, całkowicie obce Kościołowi katolickiemu oraz idei narodowo-radykalnej.

Źródło cytatów: Encyklika papieża Leona XIII, Quod apostolici Muneris. O sekcie komunistów, socjalistów i nihilistów, Te Deum, Warszawa 2002.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię