Newsletter subscribe

Historia

Piotr Włodkowski: „…Ten Levittoux był hersztem, jak się zdaje…”

Posted: 29 lipca 2018 o 08:00   /   by   /   comments (0)

Historia polskich dążeń niepodległościowych jest bogata w wiele bohaterskich życiorysów, które wymagają przypomnienia. Tekst ten zdecydowałem poświęcić Karolowi Levittoux (czyt. Lewitu), urodzonemu w Kumelsku koło Kolna, którego krótki żywot i tragiczna śmierć nie są niestety szerzej znane na ziemi łomżyńskiej.

Obcobrzmiące nazwisko Karol zawdzięcza ojcu – francuskiemu oficerowi, który osiedlił się na polskich ziemiach po nieudanej wyprawie wojsk napoleońskich na Rosję w 1812 r. Levittoux urodził się w roku 1820 w dobrze sytuowanej rodzinie. W 1833 r. trafia do gimnazjum w Łukowie, gdzie odnosi bardzo dobre wyniki w nauce, podobnie jak jego młodszy brat, który zostaje później wziętym warszawskim lekarzem. Niedawne powstanie listopadowe zakończone klęską nie osłabiło uczuć patriotycznych młodzieży, a łukowscy uczniowie wykazują duże zaangażowanie polityczne. Dyrektor tamtejszej placówki nęka uczniów nocnymi rewizjami, podczas których żandarmi szukają pism patriotycznych czy czytają prywatną korespondencję uczniów. Prawdopodobnie w roku 1837 r. zawiązuje się w łukowskim gimnazjum tajny Związek Patriotyczny, w którym przewodnią rolę odgrywa Karol Levittoux. Organizacja na celu ma samokształcenie, agitację i rozbudzanie wśród młodzieży dążeń niepodległościowych. Na spotkaniach wygłaszano referaty, dyskutowano na temat współczesnych nurtów politycznych oraz zgłębiano najnowszą historię Polski. Nie bez znaczenia na postawę Levittoux ma jego kontakt z weteranami powstania listopadowego ze Stowarzyszenia Ludu Polskiego. Latem 1838 r. Karol wyjeżdża do Krakowa a następnie do Warszawy na kursy doszkalające. Levittoux kształci się w kierunku prawa kontynuując działalność patriotyczną. W planach ma rozbudowę siatki na teren całego Królestwa Polskiego – zakłada koło m.in. w Chełmie i pozostaje łącznikiem pomiędzy Łukowem a Warszawą.

Niestety, w roku 1839 r. dochodzi do pierwszych aresztowań w Łukowie. Mimo uwięzienia w warszawskiej Cytadeli kluczowych działaczy tamtejszej organizacji, spisek młodzieży utrzymuje się aż do jesieni 1840 r. Na skutek zeznań jednego z uczniów fala zatrzymań obejmuje także Warszawę. Do Cytadeli trafia też Levittoux, a zeznania świadków stawiają go w bardzo trudnej sytuacji – władze carskie wiedzą o jego przywódczej roli. Metody Komisji Śledczej prowadzącej „badania” uczestników spisku nie odbiegają bardzo od sposobów Gestapo czy UB. Młodzież jest dręczona fizycznie i psychicznie w celu złamania i wydobycia zeznań. Bolesław Limanowski pisze o karach, które spadły na Levittoux: „Dostał on 2 tysiące pałek, co dwa dni po 400, był głodzony, nie dawano mu spać, ale wszystko to wytrzymał i nikogo nie wydał”.

Z okazji zaślubin przyszłego cara Aleksandra II w kwietniu 1841 r. ogłoszono manifest o ułaskawieniach, co przyczyniło się do złagodzenia kar orzeczonych wobec łukowskiej młodzieży. Levittoux, mimo wyroku zesłania na Sybir, na wniosek namiestnika pozostał w pawilonie X Cytadeli, gdzie zmuszony miał być do wydania wszystkich współtowarzyszy. O złagodzenie wyroku dla Karola, po interwencji jego ojca, występował konsul francuski. Stojący na czele Cytadeli płk. Golicyn, znany ze swojej okrutności pozostawał nieugięty. Pomoc Karolowi starali się zorganizować także jego współtowarzysze, którzy obmyślili plan ucieczki. Niestety pilnik, którym Levittoux miał rozciąć kraty został wykryty w grzbiecie książki, a szmugiel jeszcze bardziej zaostrzył śledztwo. Karol coraz ciężej upadał na duchu. Po jednym z krwawych przesłuchań Levittoux poczuł, że się łamie. Bojąc się, że wyda swoich kompanów zdecydował się na odebranie sobie życia. Przy pomocy świeczki podpalił pod sobą siennik, a jego ciało zwęgliło się na więziennej pryczy. Powolna śmierć młodzieńca w męczarniach obiegła Europę poruszając rodaków w ojczyźnie i na emigracji. Levittoux stał się symbolem niezłomności i poświęcenia ojczyźnie. Władze carskie po tym zdarzeniu złagodziły śledztwa i przez pewien czas do celi nie dawano więźniom światła.

Czyn Levittoux dał też natchnienie poetom i to głównie dzięki nim pamięć o nim przetrwała do czasów współczesnych. Jedna z ulic Cytadeli Warszawskiej nosi imię Karola Levittoux.

Opracowano na podstawie tekstu Arkadiusza Kołodziejczyka „Życie i śmierć Karola Levittoux (1820-1841) w świetle źródeł historycznych i legendy”

Czytaj także

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website