Po dwóch porażkach z USA podopieczni Stephane’a Antigi wygrali w Kazaniu z Rosją 3:1. Było to już trzecie zwycięstwo Biało – Czerwonych z tym rywalem w tegorocznej edycji Ligi Światowej. Faworytem spotkania byli Polacy. Rosjanie bowiem nie wygrali do tej pory ani jednego meczu.

Pierwszy set rozpoczął się pod dyktando gospodarzy. Sborna na pierwszej przerwie technicznej prowadziła 8:3. Jednak dobre zagrywki naszych i skuteczne ataki Bartosza Kurka doprowadziły do remisu 10:10. Kolejna część seta była bardzo wyrównana. Asa serwisowego zagrał Piotr Nowakowski, po czym Polska wyszła na prowadzenie 16:15. Po kolejnych skutecznych akcjach Biało – Czerwoni osiągnęli prowadzenie 22:20. Wtedy jednak Rosjanie zdobyli trzy punkty pod rząd. Potem następnymi znakomitymi atakami zaczął popisywać się Kurek i przy stanie 25:24 Polacy mieli piłkę setową. Walka na przewagi była niezwykle zacięta. Kolejna szansa na skończenie seta pojawiła się przed naszymi przy rezultacie 28:27. Świetnie spisał się jednak rosyjski rezerwowy Maksim Michaiłow i Rosjanie mieli setball prowadząc 29:28. Polsce udało się wyrównać, po czym dobry serwis zaprezentował Mateusz Bieniek. Gospodarze, co prawda, wyprowadzili kontratak, ale punkt zdobył Rafał Buszek, który na początku partii zastąpił Mateusza Mikę. Niestety po chwili zagrywkę zepsuł Nowakowski. W kolejnej akcji Rosjanie zdobyli punkt na 32:30 i w całym meczu wyszli na prowadzenie 1:0.

W drugim secie od początku dominowali Polacy. Szczególnie dobrze w ataku spisywał się kapitan zespołu Michał Kubiak. Na pierwszej przerwie technicznej nasi reprezentanci wygrywali 8:4. W kolejnej fazie partii Biało – Czerwoni powiększali prowadzenie, a Rosja robiła coraz więcej błędów. Co więcej, w drużynie gospodarzy nie zabrakło prowokacyjnych wobec Polaków gestów, za które Paweł Moroz otrzymał żółtą kartkę. Znakomicie spisywali się szczególnie, Buszek, Bieniek (zaliczył asa serwisowego) i Kurek, który raził Rosjan atakiem w końcowej fazie seta. Tę partię Polska wygrała 25:14.

Trzecia odsłona była dużo bardziej wyrównana. Przed jej rozpoczęciem w zespole Rosji doszło do kilku zmian. Po początkowym prowadzeniu nasi reprezentanci zaczęli grać coraz pasywniej, co poskutkowało przewagą Sbornej 11:10. Wtedy o czas poprosił Stephane Antiga. Nie przyniosło to jednak spodziewanego rezultatu. Przy stanie 14:13 dla Rosji, czerwoną kartkę obejrzał Jewgienij Siwożelez. Słowacki arbiter ukarał go w ten sposób za prowokujące zachowanie. Tym samym Polacy dostali dodatkowy punkt. Zaraz potem Fabiana Drzyzgę zastąpił Grzegorz Łomacz, który kierował grą naszych. Gra znów toczyła się punkt za punkt, do momentu, aż Polska wyszła na prowadzenie 20:18. Za chwile gospodarze wyrównali jednak stan gry. Dobra gra Buszka i Kurka sprawiła, że nasi objęli prowadzenie 23:21. Seta atakiem ze środka zakończył Mateusz Bieniek. Polacy wygrali 25:22 i prowadzili w całym meczu.

Czwarty set miał przebieg podobny do drugiego. Dobrze rozgrywał Łomacz, coraz lepiej spisywał się nasz blok, na słowa uznania zasłużył też libero, Paweł Ztorski. Widać było, że Rosjanie nie mają pomysłu na grę. Biało – Czerwoni nieustannie powiększali przewagę. Po asie serwisowym Piotra Nowakowskiego było już 10:4. Nasi nie dawali się zaskoczyć Rosjanom i na drugiej przerwie wygrywali 16:10. Podopieczni trenera Woronkowa robili szkolne błędy. Polacy w końcówce grali już spokojnie. Piłkę setową zapewnił nam Rafał Buszek. Punkt na 25:18 zdobył Kurek i zwycięstwo Polski stało się faktem.

Biało – Czerwoni umocnili się na drugim miejscu w grupie. Na pierwszym pozostają Amerykanie, którzy w ten weekend dwukrotnie zmierzą się w Teheranie z Iranem. Rosja ma już tylko iluzoryczne szanse na awans do turnieju finałowego ligi światowej, który w lipcu odbędzie się w Rio.

Filip Bator

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię