Nazywany lekarzem sumienia, wojownik życia. Otwarcie mówi, że aborcja nigdy nie jest lekarstwem. Profesor nauk medycznych ginekologii i położnictwa Bogdan Chazan w rozmowie z Natalią Gackowską.

Jak Pan Profesor ocenia obecny rząd? Czy zmiany, które zachodzą są według Pana pozytywne? Czy możemy liczyć na zmianę prawa sprzyjającą ochronie życia?

Moim zdaniem sprawa ochrony życia poczętego będzie podjęta, przypuszczam, że rząd nie chce otwierać kilku płaszczyzn sporu i walki jednocześnie. Najpierw chce doprowadzić do końca sprawy gospodarcze i sprawy społeczne, z którymi szedł do wyborów. Jednak jestem przekonany, że sprawa aborcji i ochrony życia będzie prędzej czy później dyskutowana w sejmie.

Rzeczą organizacji pozarządowych nie jest zawieranie kompromisów. Organizacje są od podejmowania inicjatyw. Politycy muszą czuć ich oddech na plecach. Powinni wiedzieć, co myślą obywatele.

Nie tak dawno we wszystkich niemal mediach sprawa rzekomego złamania przez Pana prawa była tematem numer jeden. Czy mimo korzystnego dla Pana wyroku uniewinniającego, Pan oraz Szpital im. św. Rodziny nadal odczuwacie skutki tej medialnej nagonki?

W szpitalu Świętej Rodziny już nie pracuję, jestem z nim w sporze prawnym. Zwolniła mnie z pracy Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz a przepisy prawa są takie, że w sprawie o przywrócenie mnie do pracy przeciwnikiem w Sądzie jest Szpital. Myślę, że ta sprawa będzie toczyła się jeszcze długo przysparzając mi stresu i straty czasu. Sprawa u Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej toczy się od nowa, ponieważ Naczelny Sąd Lekarski odrzucił korzystną dla mnie decyzję Rzecznika o umorzeniu. Tyle zawstydzających, smutnych spraw dzieje się w środowisku lekarskim, bez reakcji samorządu ale najważniejsze jest, że lekarz odmówił zabicia chorego dziecka. Więc trzeba go ścigać. Nie widzę perspektywy szybkiego zakończenia tych wszystkich spraw.

Mój przykład pokazuje, że stawanie po stronie życia rzeczywiście pobudza wrażliwość społeczeństwa, otwiera oczy i skłania do podejmowania dobrych działań, ale jednocześnie ściąga całą masę trudnych do przejścia konsekwencji, uciążliwych procesów i spraw. W moim przypadku spowodowało wyrzucenie z pracy. Bardzo niesprawiedliwe. Zmieniła się Polska a prześladowanie człowieka trwa. Pomocy nie więcej niż przedtem. Zapanowała wokół głucha cisza.

Jest Pan przeciwny aborcji nawet w przypadkach, kiedy polskie prawo dopuszcza tę procedurę. Jak Pan to uzasadnia? Jak przekonywać osoby, które mają bardziej liberalne spojrzenie na sprawę, że aborcja zawsze jest złem?

Polskie prawo pozwala na dokonanie aborcji w trzech przypadkach (kiedy zagraża życiu lub zdrowiu matki, gdy istnieje prawdopodobieństwo trwałego, nieodwracalnego uszkodzenia płodu oraz kiedy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego [przyp.red.]). Są bardzo przekonywujące argumenty by tego nie robić. Zabijanie dziecka ze względu na chorobę matki nie znajduje uzasadnienia. Jeżeli matka jest w zagrożeniu życia ratujemy ją. Odsyłam do zasady podwójnego skutku. Zabijanie dziecka z wadami wrodzonymi jest niehumanitarne, nieludzkie i na pewno nikomu nie daje korzyści – ani rodzinie, ani matce, ani społeczeństwu. Ani dziecku przede wszystkim. Trzeci przypadek, to sprawa marginalna, ponieważ w Polsce rocznie dokonuje się około jednej (lub wcale) aborcji, kiedy ciąża jest następstwem gwałtu. Jest to więc sytuacja zdarzająca się niezykle rzadko, jednak również wymaga przedyskutowania.

Jest Pan zwolennikiem naprotechnologii, często promuje Pan tę metodę. Jaka tak naprawdę jest jej skuteczność?

Bardzo duża, na pewno większa niż procedury in vitro.

Wielu naukowców zaprzecza istnieniu syndromu poaborcyjnego. Jak Pan się do tego odnosi?

Każdy lekarz wie, że syndrom poaborcyjny istnieje. Czasami jest ukrywany, ale o jego istnieniu wie każdy lekarz, każda pielęgniarka, każdy spowiednik, do którego przychodzą kobiety z tą samą sprawą, z tymi samymi wyrzutami sumienia przez wiele lat. O tym liberalnie nastawione media nie piszą, ponieważ chcą kreować swoją wizję świata. Pewne rzeczy próbuje się usunąć z naszego pola widzenia, a inne, takie jak np. temat zmiany płci, nagminnie się przywołuje. Trzeba postawić na nogi to, co stoi na głowie i widzieć rzeczy takimi, jakie one są.

Co sprawiło, że zaczął Pan tak bezkompromisowo walczyć o życie nienarodzone?

Na pewno ważnym czynnikiem jest zawód, który wykonuję. Poseł, który głosuje za aborcją nie wie, jak ona tak naprawdę wygląda, nie wie jak przebiega zabijanie żywego dziecka, nie wie jak kobieta cierpi po aborcji. Tylko lekarze to wiedzą i to oni mają możliwość widzenia rzeczy we właściwych proporcjach. Nic więc dziwnego, że duża część środowiska medycznego broni życia. Są jednak również tacy, którzy nie chcą widzieć prawdy. Są przesiąknięci świadomością antykoncepcyjną, aborcyjną. Są tak zmienieni przez tę cywilizację śmierci, że już nie dostrzegają zła i niesprawiedliwości jakie sprowadza na nasz świat aborcja.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

3 KOMENTARZE

  1. Koronny argument lewej części społeczeństwa w sprawie aborcji (następstwo gwałtu) właśnie przepadł. A profesorowi gratuluję wytrwałości w tym, nie powiem jakim otoczeniu. Tak trzymać!

    • nie podoba mi się absolutystyczny ton tego pana. Tym bardziej, że był właśnie aborcjonistą. Ilu ja już takich neofitów widziałem w życiu… Jestem katolikiem, wierzę w miłosierdzie i nawrócenie ale myślę, że powinniśmy szukać innych autorytetów a neofitów pozostawić sobie.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię