Od pewnego czasu obserwujemy trend, który jest niczym nóż wbity w katolicyzm. Mianowicie Kościół jako organizacja, na czele której stoi papież Franciszek, implikuje nam coraz to większe dawki modernizmu zapoczątkowanego II Soborem Watykańskim. Poczynając od otwarcia się na rozwodników, przechodząc przez niezrozumiały ekumenizm, a kończąc na ostatnich wydarzeniach związanych z muzułmanami. Najbardziej zszokowały ostatnie reakcje hierarchów Kościoła w Polsce. Kuria przepraszała za to iż organizacja, która stawia sobie za cel „Oparcie pojęć Sprawiedliwości, Moralności, Sumienia i Honoru na doktrynie Chrześcijaństwa jako religii objawionej” uczestniczy w Mszy Świętej i zaprasza na nią księdza, który rozumie, czym naprawdę jest polski nacjonalizm. Następnie Zgromadzenie Księży Misjonarzy karze tego księdza za spełnianie swojej posługi i zabrania mu organizacji m.in pielgrzymek. Czymże jest pielgrzymka jak nie prowadzeniem wiernych do Boga poprzez drogę oczyszczenia? Odcinanie się poszczególnych księży od rocznicy i samej organizacji, której jestem częścią jest absurdem. Jak można się odciąć od środowiska, które za najwyższy cel swojej życiowej wędrówki stawia Zbawienie w Bogu? Motywując te działania potępieniem szerzenia się skrajnego nacjonalizmu.

Tutaj wypada zacytować drugą część drugiego punktu deklaracji ideowej „[…] opowiadamy się przeciwko wszelkim formom totalitaryzmów(komunizm, narodowy socjalizm, faszyzm), jako systemom obcym Polskiej tradycji.”. Kolejnym absurdem jest odmówienie mszy w krakowskich kościołach, która miała odbyć się w intencji ks. Jacka. Kurie nie odwoływały mszy w intencji prezydenta Komorowskiego, organizacji, którym bliskie są masońskie ideały czy też chrztów i ślubów osobom pracującym cały etat na opluwaniu Kościoła i naszej wiary. Promowany jest bierny patriotyzm dla świętego spokoju, bo przecież dziś nie ma wojen, więc patriotyzm będzie symboliczny, a Kardynał Stefan Wyszyński mawiał „Tak często słyszymy zdanie: “Piękną i zaszczytną rzeczą jest umrzeć za Ojczyznę”. Jednakże trudniej jest niekiedy żyć dla Ojczyzny. Można w odruchu bohaterskim oddać swoje życie na polu walki, ale to trwa krótko. Większym niekiedy bohaterstwem jest żyć, trwać, wytrzymać całe lata.”

Dziś Kościół sterowany jest poprzez poprawność polityczną. Zniszczyła ona w nim wartości, które dawały mu siłę na polu walki z lewicowymi nurtami, na czele których stały przede wszystkim faszyzm i nazizm. Nie można zapomnieć o męczennikach Obozu Narodowo-Radykalnego poległych na polu chwały w walce z oboma okupantami aż do lat 60. Ekumenizm spowodował, że pod płaszczykiem pojednania hierarchowie innych religii budują swoją dumę iż to papież z Stolicy Piotrowej całuje ich dłonie i kaja się przed nimi, jakby wszystko zło tego świata było powodem naszej wiary. Co najgorsze stawia na równi wiarę w Jezusa Chrystusa z wiarą judaistyczną i islamską, ale nie o tym rozważania. W wypowiedziach duchownych również była mowa o rzekomym używaniu świątyni do głoszenia poglądów politycznych, takiej sytuacji trudno się doszukać nawet jeśli brnąć w zaparte. Natomiast nijak się ci sami duchowni odnieśli do zajść w Kościele św. Anny.

Nigdzie nie widziałem wypowiedzi o propagowaniu politycznych poglądów przez feministkę, która sprofanowała miejsce święte, nawet o żadnej profanacji nie było słowa w przeciwieństwie do uroczystości organizowanych przez ONR. Najwidoczniej dzisiejszy Kościół został częściowo przejęty przez falę modernizmu, która uderzała w niego od końca XIX wieku. Dziury w murze, który fale te odbijał wybił II Sobór Watykański.

Przewracając Kościół do góry nogami w imię postępu. Stając po tej samej stronie, co demoliberalny system czyhający na możliwość zniszczenia i usunięcia z życia człowieka wiary. Dziś ci zagubieni księża atakują idee narodowego radykalizmu. Idei zbudowanej na wierze katolickiej, wierze, która stała się fundamentami i kręgosłupem myśli narodowej. Tej samej myśli zakorzenionej w sercach naszych poprzedników stojących naprzeciw nazizmowi i komunizmowi, systemom stawiającym sobie za cel najwyższy zniszczenie polskiego narodu. Narodu rozumianego jako rodzina. Jak kochać innych ludzi, jak nie kocha się matki? Jak kochać innych ludzi, jak nie kocha się ojca? Jak kochać świat, jak nie kocha się swojej ojczyzny? Jak pracować dla dobra innych ludzi, jak nie wie się czym jest praca społeczna? Zaprzeczanie i potępianie nacjonalizmu, a tym bardziej polskiego jest potępieniem człowieczeństwa, idei wolnych narodów, zrozumienia pełniejszej miłości do drugiego człowieka i radości płynącej z dawania szczęścia w chwilach zwątpienia.

Pokładają swe nadzieje na przyciągnięciu wiernych dzięki konformizmowi głoszonemu przez antykatolickie i antypolskie media. Widocznie subskrypcja Gazety Wyborczej spadła niewystarczająco w pewnych kręgach. Z czego kościół katolicki, złudnie otwierając swe bramy coraz szerzej, głaszcząc oprawców po głowie, traci wiernych, którym łatka chrześcijanina nie wystarczała, stąd pragnęli pogłębiać wiarę.

Słudzy naszego pasterza Jezusa Chrystusa i pana Boga Wszechmogącego Ojca naszego niebieskiego opuśćcie swe komnaty i powróćcie do nauki, którą ofiarował Jezus. Ze swych komnat nie widzicie prawdziwego nieszczęścia, jakim jest agonia dusz w dzisiejszych czasach. Bądźcie jak ks. Jacek głoszący słowo Boże tam, gdzie jest najbardziej potrzebne, wśród niewierzących i ludzi powątpiewających. Jeśli jesteście prawdziwymi sługami Bożymi, znieście zakaz i oddajcie wiernym sługę Bożego. Warto na koniec zacytować ponownie kard. Wyszyńskiego: „Gdy na was patrzę, budowniczy przyszłej Polski, światłości świata ojczystego i “soli” polskiej ziemi, gdy widzę jak stoicie cicho, spokojnie, uważnie, to wiem, że w waszych młodzieńczych duszach szlachetne serce bije. Wiem, że w was jest wielki głód sprawiedliwości, by ojczyzna nasza święta, chrześcijańska przednia straż, była sprawiedliwą dla wszystkich. By jej chleba nie zabrakło dla nikogo. By nie było uprzywilejowanych, żadnego gatunku. By był pokój Boży i niekłamana, niedeklamowana, prawdziwa miłość społeczna. Zawiedliśmy się nie raz i nie dwa; zda się, opadły ręce i duchy, ale czyż mielibyśmy zwątpić, że jest to możliwe? Jest możliwe, najmilsi bracia! Chrystus uspokoił świat, przywrócił mu pokój przez Krew swoją. Może od was nie będzie się żądało krwi. Jak powtarzałem po swoim powrocie z więzienia, tak powtarzam i dziś: więcej niż waszej krwi potrzeba Polsce waszej rzetelnej pracy, by z niej wszyscy mieli chleb, dach nad głową i okrycie. Nad tym pracować musicie.”

Módlmy się za ks. Jacka i jego zwierzchników. A Tobie księże Jacku życzę siły w walce z niegodziwością i postępkami złego ducha.

Przemysław Bartkowiak

PRZEMYSŁAW BARTKOWIAK:


PRZEMYSŁAW BARTKOWIAK
Działacz Brygady Wielkopolskiej Obozu Narodowo-Radykalnego. Pasjonat historii i związanych z nią ciekawostek. Na co dzień mól książkowy. Zainteresowania: muzyka, kultura, polityka, historia, psychologia i wędrówki.


Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię