Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Przemysław Bartkowiak: Czy jesteśmy tam, gdzie Europa?

Posted: 17 grudnia 2016 o 12:37   /   by   /   comments (0)

Coraz liczniej można wymieniać przykłady prowokacji ze strony naszych ukraińskich „braci”, czy to w rzekomych prowokacjach nawołujących do mordu na ukraińskiej ludności, czy też jawne nawoływanie do odzyskania terenów leżących na wschód od Wisły. Wraz z rosnącym kultem Bandery zwiększa się również liczba przyjeżdżających do naszego kraju Ukraińców. Większość z nich, bo ok. 1 mln, przybywa w celach zarobkowych. Do tej sumy należy dodać grono pracujących na czarno sąsiadów zza miedzy. Zwiększa się również liczba studentów pochodzących z Ukrainy. Na przełomie lat 2015/2016 było ich ok. 31 tys. co stanowi 53%2 ogółu studentów zagranicznych. Proporcjonalnie do ilości przybywających studentów można zaobserwować tendencję do coraz szerszych dyskusji na temat „ukrainizacji” polskich uczelni. Czego efektem mogą być coraz to bardziej nasilające się konflikty.Sytuacji tej nie pomaga również wspomniana tendencja do „banderyzacji” społeczeństwa i epatowania symbolami UPA, jak to miało miejsce 2 lata temu w Przemyślu. Z podobnego okresu jest również informacja o studentach w Wyższej Szkole Policji, gdzie są jedną z liczniejszych grup, które kształcą się jako kadry oficerskie.

Jeśli przyjąć, że obywatele Ukrainy parają się pracą najmniej zarobkową, jak i fizycznie najcięższą, zostawiając rodzimej społeczności możliwość zagospodarowania etatów lepiej płatnych, nie byłoby w tym nic dziwnego. Jednak należy zauważyć, że coraz więcej pracodawców zaniża stawki, a umowa na pół etatu kończy się 10- czy też 12-godzinnym czasem pracy dla przeciętnego Polaka, który trzyma się jej kurczowo w celu zapewnienia bytu rodzinie. Patrząc na większe przedsiębiorstwa, coraz częściej współpracują one z agencjami, które oferują tańszą siłę roboczą i pracownika, który z braku innych zobowiązań może pracować dłużej. Nierzadko patrzącego tylko na zysk i czyhającego na potknięcie współpracowników. Według raportu NBP: „Obywatele Ukrainy pracujący w Polsce w 2015 r.” 66.4% dochodów przelewanych jest na Ukrainę, co stanowi 5 mld zł. Wpływ na ilość emigrantów zarobkowych niebywale ma wcześniejsza polityka naszego kraju, w wyniku czego z terenów Rzeczypospolitej wyjechało ponad 3 mln obywateli. Nierzadko posiadających wysokie wykształcenie, a za granicą zakładających nowe dobrze prosperujące przedsiębiorstwa. Kolejnym czynnikiem jest niezrozumiała, a wręcz chroniczna przyjaźń polityków z naszymi sąsiadami. Najwidoczniej obecny rząd, jak i poprzedni,dostrzega cechy wspólne, którymi się może poszczycić w formie tych samych bądź podobnych pryncypiów.

Patrząc na kontekst sytuacji na zachodzie Europy mamy obraz vis à vis tamtych wydarzeń, lecz w bardziej cywilizowanej formie i proporcjonalnie mniejszej, ale znacznie groźniejszej, patrząc w przyszłość, i rosnącą falę patriotyzmu w wykonaniu OUN-UPA. Zastanawiającym faktem jest, jakie będą kolejne kroki polskiego rządu w stosunku do tej sytuacji i jak wyglądać będzie walka o nazwanie ludobójstwa ludobójstwem. Czy możemy się spodziewać kolejnego Majdanu? Patrząc na sytuację po obaleniu poprzedniego rządu, może to nastąpić w niedalekiej przyszłości. Czy mamy się spodziewać kolejnej fali Ukraińców, którzy niechętnie chcą ginąć za swój kraj, a zarazem wychowanych w niezdrowym rozumieniu patriotyzmu?

źródła:

[1] money.pl

[2] forumakademickie.pl

 


PRZEMYSŁAW BARTKOWIAK

Działacz Brygady Wielkopolskiej Obozu Narodowo-Radykalnego. Pasjonat historii i związanych z nią ciekawostek. Na co dzień mól książkowy. Zainteresowania: muzyka, kultura, polityka, historia, psychologia i wędrówki.

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website