Zaledwie rok po zakończeniu Wielkiej Wojny, na wschodzie Europy doszło do wybuchu nowego konfliktu. Bolszewicka Rosja pod wodzą Włodzimierza Lenina postanowiła roznieść płomień rewolucji po całym kontynencie. Pierwszym państwem, które stało na drodze bolszewików do osiągnięcia ich celu była odradzająca się po 123 latach zaborów Polska.

O działaniach stricte militarnych w czasie wojny polsko – bolszewickiej można pisać naprawdę wiele. Pisanie kolejnego artykułu o charakterze publicystycznym na ten temat wniosłoby niewiele nowego. Z tej też przyczyny w niniejszej pracy poruszę sprawę niezwykle ciekawą, jednak przez współczesnego człowieka niedostrzegalną na pierwszy rzut oka, kiedy myślami przywołuje się ten konflikt: propagandę, uprawianą przez dwie jego strony w czasie trwania całej wojny.

Koniec I wojny światowej i okres następujący krótko po niej to czas, w którym można zaobserwować wzrost radykalizmu społecznego spowodowanego pogorszeniem się warunków życia wynikających z długotrwałej wojny. Postępujące ubóstwo społeczeństw było podatnym gruntem do szerzenia komunistycznych haseł. Często dochodziło
do powstawania rady delegatów robotniczych, strajków i demonstracji, co było na rękę bolszewikom, którzy umiejętnie je podsycali, a nierzadko wywoływali przez swoich agentów. Od pierwszych chwil po przewrocie bolszewickim w Rosji (a więc kiedy państwo polskie jeszcze nie istniało) różnymi kanałami ze wschodu na zachód kierowano rewolucyjne treści.

Krótko po przewrocie październikowym Włodzimierz Lenin ze swoimi zwolennikami stworzyli rozbudowany aparat agitacji i propagandy podporządkowany partii bolszewickiej. W tworzenie treści propagandowych zaangażowani byli nie tylko politycy, na czelez Leninem i Lwem Trockim, ale również urzędnicy i artyści. Wśród nich wyróżniał się Włodzimierz Majakowski, autor ogromnej liczby wierszy i rysunków satyrycznych. Jego dziełem były liczne ilustracje i teksty do tzw. okien satyry ROSTA (Rosyjskiej Agencji Telegraficznej). Owe historyjki obrazkowe, przypominające nieco dzisiejsze komiksy, wystawiano w witrynach sklepów. Były one źródłem rozrywki i informacji zwłaszcza dla licznych w Rosji analfabetów. W ten prosty sposób władza rozpowszechniała treści zrozumiałe dla „mas”, oczywiście wcześniej starannie wyselekcjonowane i opatrzone odpowiednim komentarzem. Narzędziami propagandy stały się także filmy oraz cenzurowana prasa.

Propaganda przybierała także żywą formę. W kraju, któremu ciągle doskwierały braki w zaopatrzeniu, nie zawsze można było sobie pozwolić na drukowanie tysięcy uloteki plakatów. W tym celu władze organizowały wiece i zebrania, na których przemawiali tzw. politrucy – „kierownicy polityczni”.

Atak zmasowanej propagandy sowieckiej nastąpił wkrótce po rozpoczęciu tzw. wyprawy kijowskiej Józefa Piłsudskiego. W tamtym okresie można spotkać się z ciekawym połączeniem ideologicznym łączącym internacjonalizm z rosyjskim szowinizmem. Przykładem takiego zabiegu są dwa plakaty autorstwa Wiktora Deni z maja 1920 r. Jeden z nich, zatytułowany: „Jaśniewielmożna Polska, ostatni pies Ententy”, przedstawia wściekłego psa z sumiastymi szlacheckimi wąsami, z medalionem na szyi ozdobionym orłem w koronie. Na drugim plakacie Polska została ukazana jako odrażające zwierzę – „Świnia tresowana w Paryżu”.

Polacy byli nazywani w bolszewickiej propagandzie jako „biali”. Nazwą „biali” określano wszystkie formacje wojskowe z czasów rewolucji październikowej i wojny polsko – bolszewickiej, które występowały przeciw tym drugim. Paradoksem stosowania takiego zabiegu jest fakt, że Józef Piłsudski nie zgodził się na propozycję „białego generała” Antona Denikina utworzenia wspólnego frontu antybolszewickiego (Denikin nie zgadzał się na odrodzenie Polski w granicach przedrozbiorowych), a w późniejszym okresie nie darzył zaufaniem gen. Piotra Wrangla. Słowo „biali” sowiecka propaganda wiązała z pojęciem „pana”. „Panami” byli Polacy, najczęściej szlacheckiego lub burżuazyjnego pochodzenia, którzy od wieków wyzyskiwali chłopów i cały „lud pracujący”. Stąd też typowe – często sprośne – przedstawienia w propagandzie Polaków jako spasionych, zapitych możnowładców z sumiastymi wąsami, podpierających się karabelą, pękatych księży o chytrych oczkach, sączących w głowy jad ciemnoty i grubych finansistów w cylindrach, z cygarami w tłustych ustach.

Według propagandy bolszewicy wyruszyli na bój w celu uwolnienia proletariatu spod władzy tych „panów” i to wyłącznie oni są wrogiem radzieckiego ludu, a całą resztę, w której w skład wchodzą proletariusze – w tym również żołnierze – należy przekonać do tego,by przyłączyli się do robotniczej, sowieckiej armii. Symbol Polski – Orzeł Biały – przedstawiany był jako drapieżne, niebezpieczne stworzenie, które najlepiej zatłuc robotniczymi młotami, by nie zagrażało światowej rewolucji. Nic więc dziwnego, że przeciętny żołnierz Armii Czerwonej na pytanie: „Z kim walczysz?”, odpowiadał: „Z polskimi panami”. Propaganda odniosła sukces: słowo „pan” stało się synonimem słowa „Polak”. Poza tym wśród żołnierzy rozpowszechniło się uczucie uczestnictwa w wielkim, światowym przełomie.

Latem 1920 r., wraz z rozpoczęciem kontrofensywy Armii Czerwonej nasilono akcję polityczno-propagandową. Co Polska przeciwstawiła wielkiej machinie propagandowej przeciwnika? Propagandą po stronie polskiej zajmował się Oddział II Naczelnego Dowództwa Wojsk Polskich (NDWP) – III Biuro Prasowe oraz VI Biuro Propagandy i Opieki nad Żołnierzem. Zadaniem tego ostatniego utworzonego rozkazem Naczelnego Dowództwaz 24 grudnia 1919 r., miało być „podniesienie morale i ideowości w oddziałach za pomocą pracy kulturalnej i oświatowej, propagandy prasowej i wyzyskania akcji nad żołnierzem, organizowanej przez społeczeństwo”.

Strona polska nie dysponowała tak rozbudowanym aparatem propagandy jak jej przeciwnik. Ponadto jako państwo demokratyczne nie mogła i nie chciała przeznaczać na te cele środków porównywalnych z bolszewicką Rosją. Jednak Polska podjęła wyzwanie rzucone przez bolszewicki aparat agitacji i propagandy. W wojnie propagandowej lat 1919 – 1920 Polska miała również wyraźne osiągnięcia. Znacznie rozwinięto działalność wydawniczą i odczytową. Organizowano przedstawienia teatralne i koncerty dla żołnierzy. Rozkazem z 21 lipca 1920 r., utworzono nawet Centralny Zarząd Gospód Frontowych. W okresie tylko do 16 sierpnia 1920 r., na front odjechał jeden pociąg propagandowy  i aż 29 gospód, w których można było zaopatrzyć się w towary takie jak: kawa, herbata, kakao, zupy, ubrania, przybory do pisania. Towary dowożone do pierwszych linii frontu miały wywołać przekonanie, że władze i społeczeństwo wyjątkowo troszczą się o los żołnierzy. Gospody jednocześnie spełniały funkcję ruchomych punktów propagandowych, gdzie rozprowadzano ulotki, broszury oraz plakaty.

Inny charakter miała propaganda uprawiana przez Biuro Prasowe kierowane  od stycznia 1919 r., przez znanego pisarza kpt. Juliusza Kadena-Bandrowskiego. W nowej strukturze Oddziału II, zatwierdzonej przez NDWP 1 lutego 1920 r., Biuro pojawiło się jako Sekcja III składająca się z trzech wydziałów: I – Prasowego, II – i III -Propagandy. Każda redakcja miała obowiązek wyznaczyć dwóch dziennikarzy do pracy w kwaterze prasowej NDWP prowadzonej przez Szefa Biura lub wyznaczonego oficera. Korespondenci byli zobowiązani do uprawiania propagandy na terenach przyfrontowych i frontowych oraz informowania prasy zagranicznej w duchu korzystnym dla Wojska Polskiego.

Biuro pod redakcją Kadena-Bandrowskiego wydawało własne pismo – „Żołnierza Polskiego”. Sekcja III oprócz prasy zajmowała się także filmem. Rozkazem z 26 lutego 1919 r., Centralny Urząd Filmowy (CUF) przystąpił do organizowania kin wojskowych. Wszystkie kinoteatry pozostałe po zaborcach zostały scentralizowane; wyświetlano w nich filmy propagandowe m.in. „Dla ciebie Polsko” w reżyserii Antoniego Bednarczyka. CUF działając samodzielnie nie był w stanie szybko i sprawnie włączyć się do budowania propagandowych kin, dlatego nawiązano współpracę z prywatną firmą Polfilma oraz z amerykańską organizacją chrześcijańską Young Men’s Christian Associaton (YMCA).

Sekcje III i VI Biura Prasowego pracowały w obszarze frontowym, jednak nie podejmowały działań związanych z żołnierzami wroga. Te zadania wykonywała utworzona we wrześniu 1919 r. komórka Biura Wywiadowczego – Wydział VI Propagandy Zewnętrznej. 1 lutego 1920 r., pierwszego kierownika Biura Wywiadowczego kpt. Adama Koca zastąpił kpt. Konrad Libicki. Wydział Tworzyły dwa referaty: I – Tłumaczeń – poszukiwał w prasie zagranicznej wiadomości wojskowo – politycznych, a także tłumaczył broszury, odezwy i ustawy. Drugi – Agitacji Zewnętrznej – redagował odezwy w językach obcych, ewidencjował materiały kolportowane przez wroga oraz przygotowywał publikacje, które podważały prawdziwość zawartych w nich stwierdzeń. Ważne miejsce zajmowało inspirowanie prasy zagranicznej.

Rozprowadzano także ulotki wśród ludności cywilnej, a także wydawano w języku rosyjskim gazetę o nazwie „Poslednaja Prawda”, podkopującą morale wrogów, wydawaną rzekomo przez „zielonych” (zorganizowane samoobrony chłopskie i anarchiści walczące zarówno z bolszewikami jak i z „białymi”). Swój udział w wojnie propagandowej zaznaczyło też lotnictwo, które zrzucało ulotki wzywające cywilów do ochotniczego wstępowania w szeregi Wojska Polskiego.

Latem 1920 r., w rozstrzygającym okresie wojny, do walki propagandowej przystąpili także ludzie kultury. Literaci, m.in. Melchior Wańkowicz, Zofia Nałkowska, Artur Oppman  i Kornel Makuszyński pisali wiersze i piosenki oraz pisali reportaże z frontu. Walkę z bolszewizmem na płaszczyźnie światopoglądowej przez cały czas prowadził Kościół katolicki.

Najpopularniejszym nośnikiem propagandy polskiej wojny z lat 1919 – 1920 były plakaty,  w których tworzenie zaangażowało się wielu polskich artystów – plastyków, m.in. Władysław Skoczylas, Felicjan Szczęsny – Kowarski, Zygmunt Kamiński, Władysław Jarocki, Kajetan Stefanowicz, Edmund Bartłomiejczyk. Afisze stanowiły odpowiedźna propagandę sowiecką; pokazywały zniewolenie, jakie spotka Polskę po przekształceniu jej w kolejny kraj rad. Ponadto zachęcały Polaków do zaciągania Pożyczki Odrodzenia Polski, wzywały do walki oraz gloryfikowały postać Józefa Piłsudskiego. Autorem najsłynniejszego plakatu tego okresu zatytułowanego “Nam twierdzą będzie każdy próg”, był rysownik, ilustrator i karykaturzysta Kamil Mackiewicz, współpracujący od 1920 r. z Centralnym Komitetem Propagandy. Wyżej wymieniony plakat powstał na zamówienie NDWP, wykonano go w Zakładzie Graficznym Straszewiczów w Warszawie. Przedstawia rodzinę chłopską wraz z żołnierzami broniąca swego domu, zestawioną z cytatem z „Roty” Marii Konopnickiej. Inny znany afisz to “Do broni! Ojczyzna nas wzywa!” autorstwa Zygmunta Kamińskiego Artysta, od 1915 r., związany był z Wydziałem Architektury Politechniki Warszawskiej. Pracował jako architekt i pedagog, zajmował się malarstwem ściennym, ilustracją książkową oraz plakatem. Był aktywnym członkiem Koła Artystów Grafików Reklamowych. Plakat przedstawia maszerujących ochotników na wojnę  z najeźdźcą bolszewickim.

Łatwo można zauważyć, że wśród plakatów króluje motyw czerwonej bestii, potwora dybiącego na spokojnych Polaków. Komuniści nieśli śmierć, zniszczenie i strach. Afisze często ukazywały zrujnowane przez wrogie wojska miasta i wioski. Społeczeństwo polskie  w tamtym czasie, dumne z odzyskanej państwowości, przyjmowało ochoczo propagandę wykorzystującą motywy biblijne. Nie brakowało też wątków antysemickich, co w dzisiejszych czasach zdominowanych przez tzw. poprawność polityczną nie spotkałoby się z pozytywnym odbiorem. Wielu Żydów w tamtym okresie wspierało Armię Czerwoną,  co zostało wykorzystane przez propagandę do stworzenia obrazu Żyda jako części sowieckiego zagrożenia.

Rozstrzygnięcie wojny polsko – bolszewickiej miało miejsce na polu bitwy w sierpniu 1920 r., pod Warszawą, które zostało potem potwierdzone wiktorią wojsk polskich nad Niemnem jesienią tego samego roku. 18 marca 1921 r., w Rydze został podpisany traktat pokojowy pomiędzy Rzeczpospolitą Polską, Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką oraz Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką, który kończył wojnę polsko – bolszewicką, wyznaczając granicę Polski i Rosji oraz nakładając na stronę rosyjską wypłatę rekompensaty dla Polski. Niemniej równie ciekawym i istotnym aspektem tej wojny była wojna propagandowa, w której swój wkład oprócz zawodowych wojskowych mieli także dziennikarze, pisarze, muzycy, malarze i aktorzy, których twórczość i działalność podnosiła morale żołnierzy i ludności cywilnej.

Sandra Błażejewska

Źródło grafiki: muzuemwp.pl

Bibliografia:

Davies Norman, Orzeł Biały, czerwona gwiazda, Kraków 2002

Red. nacz. Czekaj – Wiśniewska Beata, W obronie niepodległości : jednodniówki poświęcone wojnie polsko-rosyjskiej 1919-1920 w zbiorach Centralnej Biblioteki Wojskowej, Warszawa 2006

Paduszek Konrad, Działalność propagandowa Służb informacyjno-wywiadowczych Wojska Polskiego w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1919-1921, Toruń 2004

Szczepański Janusz, Społeczeństwo polskie w walce z najazdem bolszewickim 1920 roku, Warszawa – Pułtusk, 2000

Szczotka Sylwia, Wizerunek bolszewika w polskich plakatach propagandowych z wojny polsko – rosyjskiej 1919 – 1920 ze zbiorów Muzeum Niepodległości

7 KOMENTARZE

  1. Artykuł bardzo ciekawy, dobrze napisany. Z przyjemnością go przeczytałem. Niewątpliwie pani Sandra ma talent i do historii i do pisania.

  2. Co najśmieszniejsze, że nic się od tamtej chwili nie zmieniło. Rosja cały czas rozwiewa swoją czerwoną propagandę, tyle, że już w bardziej “zamerykanizowanej” formie. Russia Today, SputnikNews, kupowani przedstawiciele partii nacjonalistycznych (Jobbiku chociażby, Gabor Vona jeżdżący do narodowo-bolszewickiej Rosji), środowiska kresowe (np. ci od Kresy.pl, krytykujące bojowników Batalionu Azow).
    Dlatego każdemu, nie tylko nacjonaliście, proponuje choć troche nauczyć się rosyjskiego i podszkolić się w rosyjsko-bolszewickiej propagandzie. Na pewno nie będzie wówczas wątpliwości, kogo popierać chociażby na Ukrainie (bo niestety są tacy, dla których Azow to jakaś antypolska/antysłowiańska siła). Bolszewicy od prawie 100 lat szkolą się w propagandzie i jak na razie, wygrywają wojnę propagandową, szczególnie w starciu z nacjonalistami.
    Na szczęście są nacjonaliści, którzy nie dają się kacapsko-bolszewickiej propagandzie, chociażby Nordisk Ungdom, których gorąco popieram.

    • Odniosę się jedynie do tej części wypowiedzi o zasięgu i skuteczności rosyjskiej propagandy, bo nie chcę wchodzić pod artykułem historycznym w polityczne dywagacje.
      Osobiście uważam, że nie każda propaganda jest zła. Propaganda może (ale nie musi – trzeba rozpatrywać każdy przypadek propagandy osobno) zawierać w sobie elementy prawdy. Uważam za dobre posunięcie Rosji nadawanie takich kanałów jak Russia Today w języku angielskim, gdyż dzięki temu pokazuje światu swoje stanowisko na różne sprawy oraz w mniej lub bardziej udany sposób kreuje swój pozytywny obraz. Taki sam mechanizm stosuje też Francja nadając kanał France24, w którym informacje przez całą dobę nadawane są po angielsku. Myślę, że gdyby podobna stacja powstała w Polsce to mogłaby przynieść naszemu krajowi wiele pożytku.
      Zgodzę się z tym, że radziecka propaganda była bardzo dobrze prowadzona, a do jej uprawiania zatrudniono inteligentnych profesjonalistów. Jednak trzeba mieć na uwadze, że większość mieszkańców Rosji nie była wykształcona, nie miała żadnego politycznego rozeznania, dlatego tak szybko się rozpowszechniła. Ale jak wykazałam w artykule, Polacy także byli bardzo pomysłowi i zorganizowani, jeżeli chodzi o uprawianie propagandy w tamtym okresie.

      Pozdrawiam 🙂

      Autorka

      • Zgadzam się, co do polskiej propagandy i potrzeby stworzenia takiego kanału jak Russia Today (raczej Putin Today)czy Ukraine Today (raczej Kołomojski Today, bo to on zafundował ten kanał). Jak popatrzymy na te wszystkie anglo i nie tylko, kanały “informacyjne”, to widać, że tu wcale nie potrzeba wielkich nakładów pieniężnych, a jedynie chęci, aby to stworzyć. Iran posiada PressTV, ale także HispanoTV, sama Wenezeuela prowadzi “ogólnoamerykański” kanał SurTV czy jakoś tak. Rosja poza SputnikNews i Russia Today, posiada jeszcze kanały w wersji arabskiej i hiszpańskojęzycznej. ChRL(CCTV), Japonia(NHK), Francja(France24), Niemcy (DW), Izrael (INews24 czy jakoś tak), Katar – to tylko najbardziej znane przykłady. W czasach Saakaszwilego, biedna skądinąd Gruzja, posiadała bardzo ciekawie prowadzy kanał PIK TV, w języku rosyjskim. Jako odpowiedź, Rosja do swojej propagandy, zatrudniła córkę pierwszego prezydenta Gruzji, Szewardnadze.
        Propaganda za komuny też zła nie była, chociaż akurat Polacy za bardzo na nią podatni nie byli.
        Ostatnie lata pokazały, że wojna propagandowa to połowa sukcesu, ta trudniejsza do wykonania. Konflikt na Ukrainie pokazał doskonale, że maglowanie mózgów to domena każdej strony, a dociekanie prawdy jest zadaniem jedynie dla najbardziej wytrwałych.
        Myślę jednak, że Polska mając swoją propagandę, inaczej niż 100 lat temu, prowadziła by ją raczej jedynie w postaci “projekcji” innych ośrodków. Bełsat jest tutaj doskonałym przykładem, finansowany obecnie głównie przez UE.

  3. Bardzo ciekawy artykuł, który pozwala spojrzeć na wojnę z bolszewikami, z innego niż zazwyczaj punktu widzenia. Gratulacje dla autorki 🙂

    • Przede wszystkim Zychowicz to nie historyk, tylko publicysta, który narobił więcej szkody niż pożytku środowiskom historycznym – nie zajmuje się historią, ale tzw. gdybologią, która koło historii nawet nigdy nie stała i żaden szanujący się historyk nie będzie się tym parał. Jak Zychowicz wyobrażałby sobie marsz Piłsudskiego na Moskwę w 1920? Samo zwycięstwo w tej wojnie, przy ówczesnym stanie naszego państwa, było dużym sukcesem.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię