Newsletter subscribe

Historia

dr Tadeusz Kowalewski: Kazimierz Lutosławski  jako parlamentarzysta

Posted: 31 lipca 2018 o 08:00   /   by   /   comments (0)

Fragment z szerszego tekstu, który znajduje się w artykule T. Kowalewski, Kazimierz Lutosławski – życie w służbie Polsce, w: Małe miasta. Elity. T.6: pod. red. M. Zemło, Stowarzyszenie Collegium Suprasliense, Supraśl: 2005,  s.111-124

Kazimierz Lutosławski, znany lekarz i ksiądz był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, posiadającym tytuł doktora nauk medycznych i teologicznych. Należał do czołowych działaczy Narodowej Demokracji. Z rekomendacji tego ugrupowania został wybrany do Sejmu Ustawodawczego kadencji 1922 – 1927. Z powodzeniem współorganizował harcerstwo w Polsce. Znany jest jako twórca krzyża harcerskiego.

Podczas różnych okresów swojego życia utrzymywał ścisłe związki z domem rodzinnym w Drozdowie. W każdej posłudze i w kontaktach z bliskimi cechowała go troska o sprawy polskie. Oddał się służbie Polsce (…).

Ks. dr Kazimierz Lutosławski 26 stycznia 1919 roku uzyskał mandat posła. W II Rzeczypospolitej został członkiem ZG Związku Ludowo-Narodowego oraz Zarządu Klubu Poselskiego ZLN. Do Sejmu Ustawodawczego został wybrany z listy Polskiego Komitetu Narodowego Zjednoczonych Stronnictw Demokratycznych w okręgu nr 3, poseł na Sejm kadencji 1922 – 1927 z listy bloku wyborczego Chrześcijańskiej Jedności Narodowej okręgu nr 4 (Ostrów Mazowiecka). Jako 39-letni parlamentarzysta stał się wraz z prezesem Koła Narodowego Stanisławem Głąbińskim, Władysławem i Stanisławem Grabskim oraz Wojciechem Korfantym – jedną z głównych postaci Sejmu Ustawodawczego.[1] Zasłynął z kontrowersyjnych wystąpień sejmowych skierowanych przeciwko lewicy: „Tak się bano jego natychmiastowej riposty, że niektórzy posłowie zabierali głos tylko wtedy, kiedy Stryjka na sali nie było… Miał wielbicieli i wrogów, ale u wszystkich miał szacunek jako człowiek czysty, charakter nieskazitelny i polityk mający tylko dobro państwa na oku”.[2]

Wielokrotnie upominał się o suwerenność narodową. W tym celu zabierał głos w debacie na temat uznania działalności komunistycznej za zbrodnie zdrady stanu. Na 257 posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego mówił:

Wysoka Izbo!  Dawno oddaliliśmy się od   tych  czasów,   kiedy  zajęcie  uwagi Wysokiej Izby sprawą niebezpieczeństwa bolszewickiego wywoływało ze strony pewnej części tej izby stanowcze protesty. Dziś groza, tego niebezpieczeństwa jest tak jasna i tak wszystkim przytomna i tak dla wszystkich od prawicy do najskrajniejszej lewicy dotkliwa, iż, zdaje mi się, dzień już niedaleki, kiedy będziemy mogli bodajże jednomyślnie uchwalić, jakie powinno być stanowisko praworządnego państwa wobec takich obywateli, którzy samych zasad jego istnienia nie uznają. (…) Otóż dziś stoimy w Polsce przed zjawiskiem sięgania tej samej zarazy, która Rosją zatruła, do kół władzę dzierżących i paraliżowania tych kół w ich przeciwdziałaniu, agitacji bolszewickiej. Jest niezmiernie charakterystyczne, że działanie komunistów jest dla wszystkich widoczne, tylko władze bezpieczeństwa nie umieją znaleźć sposobu, ażeby, im bezwzględnie przeciwdziałać”.[3]

Ks. dr Kazimierz Lutosławski uważał ideologię komunistów za amoralną i społecznie szkodliwą. Z Rosją Radziecką pragnął jednak pokoju, nie wojny. W kwestii polityki wschodniej zupełnie nie zgadzał się z koncepcjami naczelnika państwa, Józefa Piłsudskiego.[4] W tej kwestii zabierał wielokrotnie głos z trybuny sejmowej radykalnie wyrażając swoje poglądy.

Wystąpienia K. Lutosławskiego jako posła wywoływały opór nie tylko na lewicy, ale budziły niejednokrotnie duże zastrzeżenia także wśród przyjaciół politycznych, którzy nie zawsze potrafili właściwie odczytać zawarte myśli w jego przemówieniach. (…)

Ks. Kazimierz jako poseł brał udział w  pracach wielu komisji: był wiceprezesem komisji konstytucyjnej, autorem wielu doniosłych wniosków oraz współautorem wielu ustaw. Był członkiem komisji zagranicznej, oświatowej, regulaminowej i nietykalności poselskiej, referentem ustawy o uposażeniu duchowieństwa katolickiego, regulaminu Zgromadzenia Narodowego i ustawy o godle i barwach Rzeczypospolitej. Był autorem roty przysięgi prezydenta, ślubowania poselskiego i preambuły, czyli wstępu do Konstytucji z 17 marca 1921 roku.

Wystąpienia ks. dr-a Kazimierza Lutosławskiego były bacznie śledzone przez jego przeciwników. Szkoda, że nie przytoczyli oni tekstu wystąpienia i nie dali możliwości jego oceny czytelnikom. Nie odważyli się także na imiennie podpisanie polemiki. W jej zakończeniu widnieje jedynie podpis „pilny słuchacz”. Ks. Kazimierz przepowiedział upadek socjalizmu, ale oponenci nie potrafili tego docenić. Zajmował się także innymi ważkimi problemami społecznymi swoich czasów. W swoich poselskich wystąpieniach ks. dr Kazimierz Lutosławski wykazywał często troskę o sprawy wychowania i oświaty. Poniższy tekst ze stenogramu sejmowego  o tym dobitnie świadczy:

„ …Jest naprawdę rzeczą ubolewania godną, ze w Sejmie, w którym zawsze znajdowało się dość czasu i siły do załatwiania kilkunastu ustaw na tydzień, te właśnie ustawy dwa lata nie mogą doczekać się załatwienia. (…) W społeczeństwie naszem zrozumienie konieczności oświaty i potrzeba wytężonej pracy nad oświatą nie są jeszcze dostatecznie żywe, jeżeliśmy mogli rozjeżdżać się na wakacje, tyle razy i pozostawiać te ustawy nieuchwalonemi. Ostatecznie dziś mamy je przed sobą i w ostatnim momencie p. Minister Skarbu chce odesłać do Komisji ustawę o budowie szkół, twierdząc, że znajdzie praktyczniejszy sposób pokrycia kosztów, które ona za sobą pociągnie. Będziemy się temu stanowczo sprzeciwiać. Jeżeli Skarb chce nam wskazać inny sposób pokrycia kosztów, to może wnieść nowelę do tej ustawy. Ale tymczasem ustawa w formie obecnej wskazuje tylko metodę, jaką należy postępować przy budowie i zakładaniu szkół powszechnych, a nie przesądza żadnych wydatków. Przecież jest w niej powie­dziane, że w granicach budżetu Skarb Państwa będzie się przyczyniał do tych kosztów w 50%. Więc jeżeli budżet jeszcze w pierwszym, drugim lub trzecim roku nie będzie mógł nic dać na budowę szkół, a mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, to i wówczas ta ustawa może istnieć i może być pożyteczną, bo choćby nie można było korzystać z tego postanowienia, to ma ona wiele innych zasad, które pozwolą nam nareszcie ruszyć z miejsc…”.[5]

Poseł ks. dr Kazimierz Lutosławski rzeczowo i konstruktywnie odnosił się do spraw oświaty, o czym świadczy powyższy tekst wystąpienia. Apelował do rozsądku parlamentarzystów, aby tak ważnych spraw nie odkładali na później. Uzasadniał to tym, że zainteresowanie oświatą jest ciągle żywe. Szczególne pragnienie pogłębiania wiedzy i wychowania w szkole jest widoczne na wsi. Wieś polska, według ks. Kazimierza, potrzebuje polskich szkół, aby mogła kształcić swoich inteligentów, których w przeszłości niejednokrotnie brakowało i co bardziej dotkliwe niejednokrotnie była opuszczona przez „przewodników inteligentów”.

W pracy poselskiej ks. dr K. Lutosławski zauważał także godny podziwu upór chłopów polskich w przeszłości, którzy dopominali się o pełną sieć szkół polskich. To dążenie wzbudziło przerażenie władz moskiewskich, które nie wiedziały, jak sobie z tym poradzić. Ks. Lutosławski, uzasadniając potrzebę zainwestowania w wiejską oświatę, podawał konkretne przykłady zaangażowania:

„…Sejmiki, gminy uchwalają duże podatki właśnie na budowę szkół. Sejmik łomżyński uchwalił na ten cel 20 miljonów. (…) jeśli nie damy ustawowych ram, w których by się ta dobra wola wyładowywała, to ludzie powoli odzwyczają się od myślenia o budowie szkół. I dlatego jest wielki czas, aby te ustawy uchwalić. Są one niemal w dosłownem znaczeniu tego wyrazu kamieniem węgielnym, na którym bę­dzie można wznosić gmach oświaty”.[6]

Ks. Kazimierz swoje racje próbował uzasadniać ideologicznie, odwołując się do prac ministerstwa odpowiedzialnego za sprawy oświaty:

„…Nasze szkoły ludowe tak samo, jak szkoły śred­nie, jak i cała nasza praca państwowa szkolno-wychowawcza cierpi bardzo na chorobę wewnętrzną, na znaczny brak realnego związania z życiem. Mam wrażenie, że cała praca programowa Ministerstwa pozostaje jeszcze bardzo pod znakiem „Stulecia dziecka” Elleny Key. Jesz­cze zbyt dużo myśli się o tem, aby dziecko uczynić środkiem świata i wychowanie skierować tylko ku uszczęśliwieniu jednostki, ku temu, żeby ją uzdolnić do robienia karjery, a za mało myśli się o głównem zadaniu wychowania, to jest, ażeby dzieci wychowywać dla narodu i dla społeczeństwa. Zanadto gonimy w naszym programie za omniscencją, za wszechwiedzą, a za mało zwracamy uwagę na konieczność wielkiej twórczej pracy, na konieczność dostosowania mądrości zagranicznej do narodowego ducha i narodowe­go typu”.[7]

Ks. Kazimierz przytaczając powyższe krytyczne uwagi co do traktowania spraw oświatowych, nie wątpił w dobre zamiary urzędników ministerialnych, ale przestrzega ich przed zbytnim zrutynizowaniem.

[1] A. Meisner, Udział Lutosławskich w polityce polskiej w I połowie XX wieku, (w:) Lutosławscy w kulturze, red. Bogdan Klukowski, Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Przyrody w Drozdowie,  Drozdowo 1998, s. 179-182

[2] Hanna z Lutosławskich Andrzejowa Zalewska, Wspomnienia, Maszynopis Muzeum Przyrody w Drozdowie

[3] Stenogram z 257 posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia 26 października 1921 roku, Archiwum Przyrody w Drozdowie

[4] J. Wolikowska z Lutosławskich, Bolszewicy w polskim dworze, Łomża 1990, s.3

[5] Stenogram z 284 posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia 10 lutego 1922 roku, Archiwum Przyrody w Drozdowie

[6] Stenogram z 284 posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia 10 lutego 1922 roku, Archiwum Przyrody w Drozdowie

[7] Stenogram z 284 posiedzenia Sejmu Ustawodawczego z dnia 10 lutego 1922 roku, Archiwum Przyrody w Drozdowie

Comments (0)

write a comment

Comment
Name E-mail Website