„Tam, gdzie chodzi o to, co sprawiedliwe, piękne i dobre nie powinniśmy troszczyć się o opinie ogółu”.

Sokrates

Człowiek od innych istot wyróżnia się refleksyjnością. Zwierzę nie posiada poglądów, kieruje się instynktem samozachowawczym, ale nie troszczy się o ogół poza potomstwem, nie wytwarza państwowości. Człowiek ma poglądy właśnie dlatego, że prowadzi zupełnie odwrotny tryb życia. Funkcjonuje w społeczeństwie, a więc szuka najlepszych rozwiązań nie tylko dla siebie, ale także i dla ogółu. Gdybyśmy nie żyli wśród innych ludzi, nie posiadalibyśmy własnych przekonań, gdyż dotyczą one głównie naszego środowiska. Nie byłyby nam one potrzebne. Postępowalibyśmy tak, jak zwierzęta. Myślelibyśmy o jedzeniu, wydalaniu i spaniu. W takie właśnie „zwierzęta” zamieniają się ludzie, których nie interesuje nic, poza ich własnymi nosami, w tak zwane „korposzczury”. Nie mają poglądów, refleksji, wyższych celów w życiu.

Niektórym ludziom może się wydawać nudnym czy też przeżytym świat wartości, idealizm, głoszenie idei expressis verbis. W pewnym momencie dochodzi do nas głos z otoczenia „Zostaw! To już przeżytek”. Później orientujemy się, że krzyki dochodzą z coraz większej ilości stron. Słyszymy je od osób, od których byśmy się ich nie spodziewali. Zadajemy sobie pytanie, ilu jeszcze ludzi może nas wyśmiać i opuścić. Odpowiedź nie napawa optymizmem. Jedno, co możemy sobie obiecać to, to, że nigdy nie odpuścimy sobie walki. Poglądy przechodzą przez różne formacje, zmieniają się, dojrzewają, ale nie mogą umierać. Jeśli ktoś nam mówi, że dorosłym przechodzi ten „entuzjazm”, to znaczy jedynie, że okazał się właśnie tym słabszym człowiekiem, który zboczył ze swojej ścieżki na rzecz konformizmu. Nigdy nie dajmy się zwieźć mówieniu o „młodzieńczym zapale”, który gaśnie, bo jeśli naprawdę w coś się wierzy, to ta wiara w człowieku nie umiera, a jeśli ona w nas pozostaje, to bylibyśmy nieszczęśliwymi hipokrytami udając, że nas to nie obchodzi.

Nasuwa się przy tym temacie na myśl wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito”. Mamy być nie do złamania mimo beznadziejności sytuacji, odwrócenia się od nas ludzi. ”Ocalałeś nie po to, aby żyć, masz mało czasu, trzeba dać świadectwo”. Chodzi tu o to, że nie żyjemy po to, by prowadzić spokojną egzystencję w systemie: zjeść, wydalić, zasnąć. Jesteśmy tu po to, aby trochę poprzeszkadzać złu, żeby pomóc tym, którzy jeszcze mają szansę na odnalezienie wartości. O nich należy walczyć do samego końca. Idziemy tak naprawdę „do ciemnego kresu po złote runo nicości”. Czy możemy oczekiwać za to na ziemi jakiejś nagrody? Wręcz przeciwnie. Idealizm potrafi się niefortunnie przekładać na życie zawodowe i naukowe, czasem oznacza samotność, choć wcale nie musi. Wspomniany już Herbert nigdy nie szedł na żaden układ z władzą komunistyczną i jest w tej kwestii wyjątkiem, ponieważ gro polskich poetów dało się złamać. To poskutkowało bardzo niską jego popularnością w ówczesnych latach pomimo genialności i piękna twórczości.

„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową”. (Mt 10,34n). Tak o swoim pobycie na Ziemi mówi Jezus. Nie chodzi Mu jednak o prowadzenie wojen, bo to przeczyłoby Jego naturze Boga Miłosiernego. Miał On na myśli to, że człowiek musi dać świadectwo, a to wiąże się z ogromnym trudem oraz często opuszczeniem przez bliskich. Zostają przy Nim w końcu tylko ci najwytrwalsi i najwierniejsi. Z nami będzie tak samo, jeśli chcemy iść za wartościami. To się odnosi nie tylko do wiary. Dotyczy to także wszelkich wyższych idei niezrozumiałych dla współczesnego świata. Nie możemy jednak porzucać tej walki, bo jak już stwierdził Norwid, także jeden z niezrozumianych i porzuconych twórców „Wszystko bierze swą moc z ideałów”. Jeśli więc nie będziemy do nich dążyć, nie zdobędziemy niczego.

 


TERESA SUTOWICZ
Jest licealistką i realizuje program rozszerzony między innymi z historii oraz języka polskiego. Szczególnie interesuje się kulturą Węgier, ich językiem i historią. Najchętniej porusza tematy społeczne, historyczne lub dotyczące Idei.


1 KOMENTARZ

  1. Racja. Z tym, że to często są młodzieńcze ideały, ale one zostają u niektórych i potem. Ludzie, którzy nie założyli rodzin i nie mają dzieci na utrzymaniu mają pod tym względem łatwiej. Natomiast ci, co mają dzieci na utrzymaniu, w ramach ordo caritatis muszą się najpierw o nich troszczyć. Czyli w ramach tego celu, związanego z idealizmem, jakim jest troska o rodzinę, muszę stać się w jakimś przynajmniej stopniu również materialistami, by zabezpieczyć byt potomstwa. Są wyjątki, ale ogólnie dlatego ludzie tacy częściej ulegną władzy zdegenerowanej. Władza ich może postawić przed wyborem, jak doniesiesz, zdradzisz swoich z konspiracji, to dostaniesz od nas jeszcze nagrody materialne (czy to w pieniężnej formie, czy rzeczowej, jak np. talony na samochody, w zależności od systemu), a jak będziesz do końca trwał w swoich ideałach, to ciebie zabijemy albo ześlemy do obozu koncentracyjnego, a twoje dzieci będą głodować. Szczególnie zdegenerowane służby, to mogą straszyć i śmiercią członków rodziny. Dlatego tym, co nie mają rodzin jest łatwiej. Ojciec Kolbe poszedł na śmierć za więźnia, który miał rodzinę, ale zdawał sobie sprawę, że sam dzieci nie ma, które by po nim płakały. Pomęczy się jeszcze ileś dni, przy śmierci głodowej w bunkrze i potem pójdzie do Nieba. Z tym, że to już wybrał, kiedyś dawno, w ramach młodzieńczych ideałów, przy wizji Matki Boskiej. A tacy, co mieli dzieci (nie wszyscy) nieraz podejmowali współpracę ze służbami np. komunistycznymi, chociaż i z Gestapo też się zdarzało. Żyjemy teraz w warunkach III RP, która wprawdzie nie jest III Rzeszą ani systemem stalinowskim. Jednak niepokornych często po cichu pozbawia możliwości atrakcyjnej pracy. Przyznał to Żyd Edelman mówiąc, że “antysemityzm” (opór przeciwko temu co jest) wielu przetrącił karierę i złamał życie.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię