Mówi się, że Polacy mają tendencję do czczenia romantycznych porażek i klęsk. Jest w tym trochę prawdy, nie oznacza to jednak, że nie mamy zwycięstw, by je świętować. Mało kto dziś wie o chwalebnej bitwie z nazistami pod Olesznem. Miało to miejsce 23 lub 26 lipca 1944 roku. Walki te słyną ze współpracy Narodowych Sił Zbrojnych z Armią Krajową. Warto wspomnieć, że nie były to pierwsze działania wojenne w Olesznie.

W 1939 roku przebywał tam oddział „Hubala” (major Henryk Dobrzański). Latem 1944 r. dowództwo NSZ podjęło akcję koncentracji swoich sił w Świętokrzyskiem. Stacjonujące pod Olesznem Oddziały Władysława Kołacińskiego „Żbika”, dowódcy NSZ-u (byłego więźnia, który zbiegł w drodze do Auschwitz, wcześniej walczącego w Lądowej Obronie Wybrzeża i NOW-ie) oraz Mieczysława Tarchalskiego „Marcina”, dowódcy Armii Krajowej (zaprzysiężonego w Związku Walki Zbrojnej, odznaczonego Krzyżem Walecznych przez Władysława Sikorskiego) miały bardzo silne oparcie w mieszkańcach wsi. Ważną rolę w tych walkach odegrał Konrad Niemojewski, który pozwolił „Żbikowi” stacjonować w lesie należącym do jego majątku rodowego. Zarówno jego wsparcie, jak i bagniste tereny pozwoliły partyzantce NSZ-owskiej na działania. Wszystko to działo się z pełną zgodą ludności, wśród której pro-narodowe nastroje były bardzo żywe.

Według źródeł partyzanci każdą akcję przeprowadzali na tyle starannie, aby najpierw chronić mieszkańców wsi, co należało do priorytetów tej formacji. Gdy sytuacja polityczna była coraz trudniejsza oraz zbliżał się atak Niemców na wsie, „Marcin” wraz z AK-owcami zorganizował napaść na kilkudziesięcioosobowy oddział SS. Musiał się jednak wycofać. W tym momencie w mieszkańcach wsi obudziła się panika. Zorganizowali oni warty, mające pilnować w nocy dróg. Ich strach spotęgowała informacja o idących nazistach, którzy spędzali chłopów w jedno miejsce w celu ich wywiezienia. Po tej wieści NSZ zaczął organizować zasadzkę na wroga. Okazało się jednak, że pobitych „ku przestrodze” mieszkańców wypuszczano. Po pewnym czasie zdobyto kolejne informacje, według których oddziały SS nie zrezygnowały z zemsty i miały plan mordować chłopów. Ludzie w panice uciekali chowając się na polach. Sytuację mógł uratować tylko „Żbik” ze swoim oddziałem. Niemców było około dwudziestu, jak twierdzili ukryci po drodze NSZ-owcy. Na pomoc wezwali oni „Marcina” i AK-owców. Partyzanci dostali znak do odcięcia SS-manom drogi powrotnej i zaczęli strzelać. „Żbik” atakował jako pierwszy. Jeden z nazistów wyrwał się spod ostrzału, aby zawołać pomoc, jednak Tadeusz Racin „Włoch” zdążył go zabić. Na szczęście w porę na pomoc przybył „Marcin” ze swoim oddziałem AK. O dowódcy SS z tej bitwy wiemy, że miał na swoim koncie dwanaście wygranych bitew z partyzantką. Z trzynastą mu się nie udało. Zatrzymały go połączone siły Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Gdyby nie oni, ogromna liczba polskich chłopów zostałaby masowo wymordowana.Owszem, byli i tacy żołnierze, którzy okradali ludność, ale wiele źródeł podaje, że było to  Myślę więc, że osoby zarzucające polskim partyzantom bandytyzm nie znają ich historii, z której wynika, że chronili oni Polaków przed wrogiem i śmiercią. surowo karane przez dowódców.

Niemcy atakowali ludność cywilną, natomiast na pewno nie z powodu akcji Narodowych Sił Zbrojnych. Polska partyzantka tym się charakteryzowała, że w przeciwieństwie do lewicowych i komunistycznych, formacji na pierwszym miejscu stawiała ochronę ludności. Nawet po wygraniu bitwy żołnierze chroniąc wieś przed pacyfikacją, przewieźli ciała niemieckie do odległego lasu, aby nie zostały odnalezione i zidentyfikowane jako poległe pod Olesznem. W naszym kraju podjęliśmy wiele trudu na rzecz rozpowszechniania historii polskiej partyzantki i nie poszło to na marne. Natomiast spotykam się niestety również z pewną niewiedzą, jak i z opiniami, że to byli bandyci, choć nie ma argumentów na uzasadnienie takiej tezy. Jeszcze długo po wojnie NSZ-owcom nie przysługiwał tytuł kombatanta. Bitwa pod Olesznem zapisała się bardzo chwalebnie na kartach historii polskiej partyzantki i musimy dbać o jej wspominanie. Rocznicę zwycięstwa obchodzono od 2007 roku. W gminie Krasocin, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych organizuje regularnie uroczystości z Mszą świętą, w galowych mundurach i ze sztandarami, a w 2014 roku wzbogacono je o rekonstrukcję historyczną. Warto upamiętniać czyny bohaterów z lipca 1944 roku, którzy, jak mówi modlitwa żołnierzy NSZ, walce o Wielką Polskę poświęcili całe swoje życie.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię