Newsletter subscribe

Idea

Ultima Ratio: Ratio contra Fides?

Posted: 28 listopada 2016 o 23:01   /   by   /   comments (8)

W świecie nauki co kilka dekad powtarza się cykl, w którym najpierw mnożą się teorie i odkrycia podważające tradycyjne wierzenia, a luminarze postępu triumfalnie ogłaszają, że „Bóg umarł”, poczym nagle dochodzi do kolejnych sensacyjnych odkryć, które obalają teorie tychże naukowców. Bóg, pomimo że umarł, ma się całkiem nieźle. Czego nie można powiedzieć o pokoleniach jego naukowych wrogów.

Głosi się rzekomo nieprzekraczalne prawa fizyki, które ściśle określają całą rzeczywistość i nie pozostawiają miejsca na istnienie sił nadprzyrodzonych, a później okazuje się, że prawa te wcale tak absolutne nie są. Np. przez długi czas twierdziło się, iż światło porusza się z absolutnie nieprzekraczalną prędkością, zaś wszystkie cząstki materii mają określoną masę. Tymczasem fizycy kwantowi badają cząsteczki, które nie mają masy, poruszają się szybciej niż światło i na dodatek mogą być obecne w kilku miejscach na raz. Pomimo, iż żyjemy w trójwymiarowej przestrzeni, cząsteczki takie funkcjonują w kilkunastu wymiarach (zgodnie z teorią strun). Słowem – gdyby któryś z XIX-wiecznych racjonalistów wstał z grobu, niechybnie spaliłby się ze wstydu, zapoznawszy się ze współczesnym stanem wiedzy.

Credo ut intelligam

Zgłębianie każdej dziedziny wiedzy nieuchronnie prowadzi do Boga. Prawidłowość ta jest najlepiej dostrzegalna w przypadku astronomii, ale sprawdza się we wszystkich naukach. Prof. Mieczysław Gogacz, wybitny filozof i historyk filozofii wprost twierdzi, że ateizm jest owocem wadliwego wnioskowania lub niedokształcenia w aspekcie filozofii bytu. Jak zresztą powiada Dietrich von Hildebrand, wielu niewierzących naukowców przejawia coś takiego jak „religia naturalna”. Przez lata pracy w swej dziedzinie nabierają przekonania, iż otaczający świat jest maszynerią skonstruowaną w tak misterny i precyzyjny sposób, że nie ma tu miejsca na przypadek. Wszystkim świadomie kieruje jakiś nieuchwytny „Logos”, jakiś „Wielki Umysł Wszechświata”, którego świadomym dziełem jest niebo, ziemia i wszystko, co na nich.

Niektórzy badacze wychodząc od takich przemyśleń stawiali zaskakująco mylne wnioski. Na przykład Pierre de Laplace uważał, iż poznanie wszystkich praw rządzących naturą pozwoli ze stuprocentową pewnością przewidywać przyszłość. Od śmierci tego wybitnego matematyka i fizyka minęło bez mała dwieście lat i można skromnie stwierdzić, że prawa te są znacznie bardziej skomplikowane, niż mogło się wówczas wydawać.

Odkryto, że gdyby podstawowe cechy fizyczne, takie jak prędkość światła, siła grawitacji, odległość Ziemi od Słońca itd. przyjęły tylko odrobinę inne wartości, powstanie życia nie byłoby możliwe. Laureat nagrody Nobla, fizyk Steven Wienberg powiedział o właściwościach powyższych, że „dostrojenie jest tu krańcowe, daleko wykraczające poza możliwość wyobrażenia sobie, że to dzieło przypadku”.

Nauka w służbie ateizmu

Twierdzi się, że wszechświat powstał ok. 14 mld lat temu w Wielkim Wybuchu, kiedy cała materia skoncentrowana była w jednym niesłychanie gorącym i gęstym punkcie – osobliwości. Obecnie coraz więcej naukowców krytykuje tą koncepcję. Sam Stephen Hawking (niegdyś jeden z największych jej orędowników) ogłosił, że żadnego wybuchu nie było, a wszechświat nie ma początku ani końca, więc nie potrzebuje Boga. Ale przeczy temu twierdzeniu choćby obecność kosmicznego promieniowania tła.

Kiedy okazało się, że kosmos rozszerza się znacznie szybciej, niż przypuszczano, ad hoc została wysnuta teza o ciemnej energii, która go rozpycha od wewnątrz, a której istnienia nie sposób dowieść (gdyż ze względu na swój charakter jest niewykrywalna dla aparatury pomiarowej). Podobnie jest z teorią ciemnej materii – tak samo nieuchwytnej i niepodlegającej pomiarom, a której teorię opracowano tylko dlatego, że masa wszechświata na podstawie obserwacji astronomicznych jest znacznie większa, niż wynika to z teorii Einsteina.

Kolejną ciekawostką jest teoria wieloświata: istnieje nieskończenie wiele wszechświatów, w każdym panują inne warunki i prawa fizyki (zgodnie z M-teorią), a taki, jak nasz, musiał kiedyś powstać zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa. Zatem możliwy byłby wszechświat równoległy, w którym np. żyją nasze alter ego, pod Grunwaldem zwyciężyli Krzyżacy, a ostatnie wybory w Stanach wygrała Hillary Clinton.

Poglądy powyższe – choć efektowne i spektakularne – mają istotną wadę: ich charakter jest czysto teoretyczny i nie sposób ich racjonalnie potwierdzić. Ich treść wysnuta jest jedynie z czysto spekulacyjnych dywagacji na temat obowiązujących współcześnie koncepcji. Mało tego – ze swej istoty zakładają, iż nie mogą być potwierdzone, a przynajmniej będzie tak jeszcze bardzo długo, z konieczności więc przyjmują charakter hipotez o teoretycznym charakterze. Zwolennicy i przeciwnicy twierdzeń o ciemnej materii, ciemnej energii, wielkim wybuchu itd. spierają się nie mniej zażarcie, niż przed wiekami zwolennicy geocentryzmu i heliocentryzmu, zaś za wiele lat młodzi adepci historii zapewne z wyższością spoglądać będą na ich usiłowania, tak jak dziś patrzą na epickie dysputy doby średniowiecza.

Nie można mieć żalu do naukowców, że posługują się niedoskonałym aparatem pojęciowym i w ich wnioskowaniu są luki – taki jest bowiem charakter wiedzy ludzkiej. Ale czy jest rozsądnym dokonywanie zamachu na odwieczne wierzenia ludzkości, gdy stoi się na tak niestabilnym gruncie? Czy ktoś szermujący twierdzeniami o koniunkturalnej bądź co bądź wartości posiada moralne prawo, aby godzić w fundamenty ładu trwające od wielu setek lat? Naukowa krytyka religii częstokroć wspiera się na argumentach, które nikomu nie przyszły do głowy jeszcze niedawno, a niedługo zaś mogą zostać odesłane do lamusa, ku uciesze potomności.

Konflikt między wierzącymi i niewierzącymi krąży wokół prawdy, że to Bóg jest twórcą i Panem wszechświata, do czego zresztą coraz wyraźniej zmierza nauka. Skala i majestat tego projektu są jednak tak ogromne, że rozum ludzki nie jest w stanie go pojąć. Naukowi ateiści zaś krążą wokół eschatonu niczym rozbitkowie wciągnięci przez wir morski. Dlatego ich medialnych sloganów nie należy postrzegać jako agresji na Wiarę, lecz raczej jako desperacką obronę przed nieuchronnym dążeniem ku Bogu.

Bibliografia(artykuły prasowe):

  • D’Souza Dinesh, Gdy nauka prowadzi do Boga
  • Kastory Bożena, Wielki wybuch sceptycyzmu
  • Mosdorf Jan, Brzask Renesansu Katolickiego

 

Czytaj także

Comments (8)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 29 listopada 2016 o 20:26 Dymitr Ogonowski

    Co do przewidywania przyszłości, to oczywiste jest, że poznanie wszystkich praw, rządzących naturą, się nie dokonało. Więc ta teza nie została zweryfikowana i pewnie nie zostanie. W ogóle problem mają nauki, które chcą wyjaśnić zachowanie człowieka i na tej podstawie przewidywać zjawiska np. ekonomiczne. Na razie pomińmy zagadnienie duszy (Chociaż “psychologia” znaczy “nauką o duszy” ale pomińmy tą “naukę”). Gdyby przyjąć, że wszystko, jak człowiek postępuje, wynika z tego, co jest zakodowane w jego mózgu i nawet załóżmy, że byliby to w stanie odkryć. To jakby chcieli ze 100 % pewnością wyjaśniać zjawiska społeczne, gospodarcze, to musieliby na każdego człowieka mieć skierowany aparat badawczy jego mózgu i to by szło do jakiegoś powiedzmy zbiorczego komputera, który by przewidział wszystkie korelacje i zachowania ludzi, dodając do tego oczywiście zjawiska przyrodnicze, w tym informacje o wszystkich drobnoustrojach chorobotwórczych itd. Z tym, że jeden neurochirurg w USA uznał, że wykrył, że sama świadomość jest, poza mózgiem. Odsunęli go za to, w związku z “poprawnością polityczną”. Czyli jednak nieodgadniona dusza istnieje. A co do istnienia Boga, to jest kwestia wiary a nie nauki i religia nie tylko temu nie zaprzecza ale wręcz to podkreśla, skoro wymaga “wiary”. Według religii wiara wynika z łaski Ducha Świętego. Więc nie jest to kwestia badań naukowych. Wprawdzie “teologia”, znaczy “nauka o Bogu”, ale to już o przymiotach itd. pod warunkiem, że wcześniej się uwierzy.

    Reply
    • 1 grudnia 2016 o 14:39 pl80

      Dymitr, masz może nazwisko tego neurochirurga?

      Reply
      • 2 grudnia 2016 o 09:21 Niklotowiec/Zadrużanin

        Zapewne chodziło mu o tego, co napisał książkę z motylem w tytule. Eben Alexander. Neurochirug-ateista, który przeżył śmierć mózgu, a raczej stan niemal-śmierci. I jako neuruchirurg nie był w stanie tego naukowo wyjaśnić co przeżył. Potem to wszystko opisał w książce i do tej pory jest uważany za dziwaka, któremu “coś się pozmieniało we łbie”.
        Nie czytałem tej książki, ale fragmenty i powiem szczerze, że ta teoria jest zbieżna z tą, którą sam sobie w głowie ułożył wiele lat temu.
        Ja bym polecił film na youtube o duszy, nie pamiętam tytułu. Ciekawie podano przykłady, które naukowo nie tyle potwierdzają, ale raczej poddają w wątpliwość anty-tezy o tzw. duszy. Szczególnie ciekawa jest teoria o “ładowaniu” duszy w wieku dziecięcym, gdy człowiek nie ma jeszcze wyrobionej świadomości. Dopiero gdy świadomość osiąga pełnię, można mówić o tym, że “dusza jest naładowana”.

        Reply
        • 2 grudnia 2016 o 13:12 pl80

          Tak sobie wrzuciłem na necie tego Ebena i widzę, że pierwsi z butami ruszyli z krytyką żydzi. O co tym szowinistycznym popaprańcom chodzi?

          Reply
          • 2 grudnia 2016 o 20:01 Niklotowiec/Zadrużanin

            Nic nie wiem na ich temat. Wiem tylko tyle, że najwięcej Marksistów i Liberałów-Ateistów jest wśród Żydów. tzn. Żydzi są albo konserwatywni, ale wówczas plują na “swoich”, krytykując Syjonizm lub czasam “wychwalają Hitlera” (jak rabin, którego kiedyś cytowałem)albo są Komunistami/Marksistami lub Liberałami.
            Fakty są takie, że większość Marksistów, Liberałów czy tych, co walczą z Nacjonalizmem czy Konserwatyzmem to Żydzi. Nie jest to żaden “antysemityzm”, ale fakt naukowy.

            Reply
            • 5 grudnia 2016 o 14:11 pl80

              Trafnie!

              Reply
  • 30 listopada 2016 o 23:54 Niklotowiec/Zadrużanin

    Ja już to dawno odkryłem, będąc wpierw ateistą-rodzimowiercą, wierzącym jedynie w Naturę, po czym zostałem agnostykiem, cały czas wierzacym w Naturę. To, że istnieje, więź między świadomością, a tym co nas otacza, zewsząd jest oczywiste, gdyby tak nie było, człowiek by nie istniał, świadomość także. Po co niby tzw. ewolucja, miałaby tworzyć świadomość, skoro ewolucyjnie to do niczego nie potrzebne. Po co filozofować i w ogóle zastanawiać się nad tym wszystkiem. A może jednak sens jakiś tego jest.
    Warto jednak pamiętać, że to co wierzący nazywają “Bogiem” wcale nie musi mieć postaci osobowej, a może być tym, czym jest właśnie świadomość, tyle, że mająca charakter nieograniczony i bezosobowy.
    Faktycznie, uważam, że tzw. rodzimowierstwo, czyli faktycznie “wiara naturalna” o której mowa w artykule to ta, obiektywna prawda. Chrześcijaństwo czy Islam, Buddyzm, to jedynie “lokalne interpretacje”, wzajemnie sie uzupełniające, a na pewno nie zaprzeczające.

    Reply
  • 4 grudnia 2016 o 09:46 ewa

    Jacy śmieszni musimy być w oczach Boga Stwórcy z tymi wszystkimi naszymi teoriami i odkryciami czy to naukowymi czy naszymi ,ludzi prostych i niewykształconych.Wyobrażanie sobie czegokolwiek w ludzkich ograniczonych i ciasnych umysłach,jest takie rozczulające dla Ojca Niebieskiego jak oglądane w telewizji programy o małych dzieciach,którym zadaje się proste pytania,a one pełne przejęcia i samozadowolenia z siebie plotą bzdurki ,robiąc mądre i wystudiowane minki.Rozśmieszają publiczność do łez!Pan Bóg musi mieć ubaw po przysłowiowe ,,pachy”.Co parę lat ogłaszają nowe odkrycia,a po pewnym czasie i tak są one nadal tajemnicą.Człowiek od Adama i Ewy niczego się nie nauczył!Wciąż próbujemy udowodnić,że możemy posiąść wiedzę Tego ,który w niczym się nigdy nie pomylił i stworzył świat w sposób DOSKONAŁY!!! Życzę powodzenia tym ,którzy nadal w swym krótkim życiu będą chcieli udowodnić,że mogą posiąść wiedzę Tego,który oby zawsze dla mnie był Tym Najmądrzejszym.Zanim pojawi się kolejna wspaniała teoria o powstaniu świata(a zawsze powstaje według naukowców z tego co już było wcześniej-ciekawe skąd to coś się wzięło?)wolę pokornie uklęknąć i złożyć swoje marne i kruche życie w Święte Ręce Ojca-Jedynego i Doskonałego ,który jak nikt na świecie kocha i będzie mnie kochał za absolutne nic! Jezu !Ufam tylko Tobie;-*

    Reply