Słychać często głosy, iż chrześcijanie w ramach bliżej nieokreślonej pokuty za bliżej nieokreślone wiekowe prześladowania, jakich Kościół Katolicki miałby się przez wieki dopuszczać względem każdej niemal grupy społecznej, narodowościowej i religijnej, winni pogodzić się z coraz bardziej słabnącą pozycją religii chrześcijańskiej. Nie jest to specjalnie dziwne, gdyż nawet hierarchowie Kościoła Rzymskiego poddając się medialnemu dyktatowi przepraszają za momenty w historii katolicyzmu, w którym w imię wiary wierni chwytali za broń

Nie chodzi tu rzecz jasna o specjalną pochwałę wojowania z imieniem Chrystusa na sztandarach, lecz o trzeźwe spojrzenie na przypadki, w których to właśnie imię potrafiło zjednoczyć Stary Świat w walce z zewnętrznym zagrożeniem. To, co w obecnych czasach wydaje się kuriozum, może stać się jedynym skutecznym wyjściem, jeśli tylko walkę przenieść na grunt polityczny, a orężem uczynić argumenty. Oto właśnie dziś Europa po raz kolejny staje w obliczu inwazji, która w długofalowej perspektywie musi przynieść śmierć cywilizacji łacińskiej. Czy fakt, że odbywa się ona do tej pory (względnie) bezkrwawo ma uczynić ją mniej groźną od poprzednich wschodnich najazdów; tatarskich, osmańskich czy sowieckich?

Oczywiście, że nie. Należy wręcz stwierdzić, że jest przez to tylko bardziej niebezpieczna. Trwająca inwazja różni się od poprzednich tym, że zdobywcy nie nazywają siebie po imieniu, lecz żerując na faktycznie poszkodowanych uchodźcach, którzy w Europie, pogrążonej niejednokrotnie we własnych kryzysach, chcą szukać schronienia, niesie ze sobą falę imigrantów ekonomicznych. Imigrant ekonomiczny to w pierwotnym znaczeniu osoba, która przez pracę własnych rąk chce zbudować swój dobrobyt w innym kraju, kiedy nie potrafi tego zrobić w ojczyźnie przez czynniki niezależne od niej. We współczesnym, aprobowanym przez liberalną Europę znaczeniu, imigrant ekonomiczny to przybywający do Europy młody mężczyzna w drogich ubraniach, z najnowszym smartfonem, chcący w niedalekiej przyszłości ściągnąć na miejsce swoją rodzinę, by wspólnie z nią utrzymywać się ze świadczeń socjalnych, na które łożyć będą gospodarze.

Czy to już wojna? Póki co – nie. Biorąc jednak pod uwagę coraz częściej pojawiające się prognozy o kolejnej fazie podboju Europy przez Islam, należy zwrócić uwagę na poprzednie tegoż podboju próby. Na to, że ówcześni agresorzy chcieli zdobyć Stary Świat siłą, podczas gdy ich potomkowie już nie muszą, bo wystarczy im podrobiony paszport. I również na to, jak wówczas ich odparto. Prawdą jest, że dziś nie potrzeba wydawać nikomu walnych bitew ani wykuwać mieczy do walki z wrogiem. Czy to jednak sprawia, że razem ze starymi sposobami prowadzenia wojny zniknęły również pola bitew? Te znajdziemy bez problemu wokół siebie: w pracy, w szkole, wśród dyskusji i debaty publicznej. Nie rezygnujmy przeto z duchowego wsparcia, które daje imię naszego Boga. Siódmego października Kościół Katolicki obchodzi Święto Matki Boskiej Różańcowej. Pamiętajmy, iż pierwotnie był to dzień Matki Boskiej Zwycięskiej. I my nie bójmy się zwyciężać!

Wacław Polej

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię