Pod koniec wiosny 1996 roku Andrzej Zydorowicz życzył opuszczającej piłkarską ekstraklasę Stali Mielec szybkiego powrotu do najwyższego poziomu rozgrywek.  Komentator winszował drużynie z Małopolski powtórzenia wyczynu Ruchu Chorzów, który w międzyczasie wydostał się z II ligi w przeciągu jednego sezonu.  Trudno było wówczas przewidzieć, że legendarna drużyna będzie nieobecna w ekstraklasie przez blisko ćwierć wieku.

Na temat wielkiej Stali Mielec lat 70-tych – dwukrotnego mistrza Polski, klubu Grzegorza Laty i Henryka Kasperczaka napisano co najmniej kilka książek.  Warto zatem poświęcić parę słów Stali Mielec XXI w. choćby dlatego, iż losy drużyny dobitnie odzwierciedlały koniunkturę nad Wisłoką, a ta z kolei była zawsze wymownym obrazem sytuacji ekonomicznej w kraju.

Oto krótka historia drużyny z miasta, które ze skrajnej biedy wyszło obronną ręką i przeobraziło się w jeden z najlepszych ośrodków miejskich w Polsce.

 

Bieda

O ile lata 90-te były dla całego właściwie kraju okresem bardzo trudnym, o tyle dla ponad sześćdziesięciotysięcznego Mielca okazały się katastrofą – upadek głównego pracodawcy miasta: WSK-PZL Mielec spowodował rekordowe bezrobocie w skali Polski, które wg. danych Krajowego Urzędu Pracy w połowie dekady oscylowało w granicach 20% – w praktyce bez zatrudnienia pozostawała znacznie wyższa liczba osób.  Co więcej, niskie płace, skrajnie nieadekwatne do nagłego wzrostu cen spowodowały poważne zubożenie tych, którzy posady utrzymali.  Bieda nie ominęła także klubu piłkarskiego, który w rok po spadku do II ligi zanotował brak środków na wypłaty dla piłkarzy i przestał formalnie istnieć.

 

Ratunek

Ratowania klubu podjęli się działacze i zgłosili drużynę do rozgrywek piątej ligi na sezon 1997/98.  V liga okazała się dla Stali łatwa – Mielczanie uzyskali awans w debiutanckim roku, po to tylko, aby na czwartym poziomie rozgrywek rywalizować przez następne… 14 lat!

Tymczasem na przełomie wieków Mielec przechodził okres szybkiego rozwoju charakteryzującego się przede wszystkim stałym wzrostem zatrudnienia – bezrobocie rychło spadło poniżej 10%.  Wszystko za sprawą powołanej w 1995 roku pierwszej w Polsce Specjalnej Strefy Ekonomicznej.  Poprawa sytuacji w mieście wstępnie nie wpłynęła znacząco na poziom mieleckiego futbolu – stagnacja na niskim stopniu rozgrywek trwała całą pierwszą dekadę XXI w.

 

Szczęśliwy początek wielkiego powrotu

W sezonie 2010/2011 słabiutka Stal zakończyła rywalizację na 14 miejscu i oficjalnie zasłużyła na spadek.  Mimo wszystko, degradacja nie nastąpiła – z rozgrywek wycofała się sklasyfikowana oczko wyżej Bogdanka II Łęczna.  Trudno ocenić wpływ otarcia się o poniżający spadek na dalsze losy drużyny, jednak od tego momentu rozpoczął się konsekwentny marsz Mielczan poprzez kolejne szczeble piłkarskiej hierarchii.

Promocja do II ligi miała miejsce w roku 2013 – Stal zwyciężyła w grupie VIII (lubusko-podkarpackiej) trzeciej ligi.  Trzy lata później Stal triumfowała w II lidze w wydaniu ogólnopolskim. 

Kolejne trzy sezony to zmagania w I lidze, w których dwukrotnie biało-niebiescy byli bliscy wymarzonego awansu.  Ten jednak nie zmaterializował się ze względu na średnio wytłumaczalny spadek formy w ostatnich kolejkach rozgrywek.

Postęp na murawie zbiegł się z walką Mielczan o wyższy standard życia w mieście.  Dostrzeżone anomalie spowodowane przez wspomnianą wcześniej „Strefę” – zanieczyszczenie powietrza, dominację zagranicznego kapitału, czy zwiększoną skalę zatrudnienia obcokrajowców – próbowano zwalczać na kilku płaszczyznach – m.in. poprzez organizację kilkunastotysięcznych manifestacji.  Samo miasto tymczasem, napędzane także środkami prywatnymi, rozwojem zaczęło przewyższać zbliżone wielkością ośrodki i plasować się wysoko w rankingach jakości życia.  Mielec otoczył się nowoczesnymi osiedlami przepięknych domów jednorodzinnych i nieludzko drogich nieruchomości.

 

W drodze #PoDawnyBlask

W minionym sezonie PGE FKS Stal Mielec była już bardzo silną drużyną.  Artur Skowronek, zajmujący stanowisko trenera od półtora roku, w 2019 rozegrał ze Stalą 10 spotkań i pozostawił ją na solidnym trzecim miejscu.  Dorobek zwolnionego, ale i zasłużonego szkoleniowca kontynuował Dariusz Marzec.  Stal zakończyła rundę jesienną jako wicelider.  Wznowione po okresie pandemii rozgrywki miały pokazać kto i jak ciężko w czasie pustych boisk pracował.  Mieleccy piłkarze nie próżnowali i wysoką formą byli w stanie zaskoczyć rywali.  Awans do PKO BP Ekstraklasy przypadł na przedostatnią kolejkę – w meczu wyjazdowym Stal przepędziła Zagłębie Sosnowiec wynikiem 3:0.  Szampan na cudzym boisku też swój smak ma.

Warto podkreślić, że biało-niebiescy osiągnęli sukces bez trapiącego polską piłkę nagminnego importu zawodników z niższych lig zagranicznych.  Dwóch obcokrajowców to maksimum jakie widziano w boiskowych szeregach Stali.

 

Kropka nad i

Do pełni szczęścia pozostał tylko tytuł mistrza Fortuna Pierwszej Ligi.  Kilka dni przed ostatnim spotkaniem wyprzedane zostały wszystkie dostępne bilety – z powodu pandemii była to mocno ograniczona liczba 1710 miejsc.  Rozgrywkom towarzyszył głośny (dosłownie) mielecki akcent lotniczy – nisko nad stadionem hałasował odrzutowiec TS-11 Iskra produkowany niegdyś w pobliskich zakładach WSK PZL.  Drużyna nie zawiodła – w drugiej połowie rywal – Chojniczanka Chojnice – został sprowadzony do roli biernego świadka wydarzeń.  Mecz zakończono bilansem 4:1. 

 

No to gramy, panowie

PGE FKS Stal Mielec czeka trudne zadanie.  Legia, Lech, Lechia, czy rewelacyjny Piast Gliwice to już nie żarty.  W międzysezonowej przerwie dobre i złe wieści płynęły z Mielca.  Z klubu zwolniony został trener Marzec, a szkoda, bo przecież tak mocno do awansu się przyczynił.  Pozostał natomiast główny sponsor – Polska Grupa Energetyczna, co w połączeniu z dochodami z transmisji telewizyjnych oraz biletów i pozostałych sponsorów prawdopodobnie oznacza budżet rzędu kilkunastu milionów złotych – można grać.  Dobiegają końca roszady w podstawowej jedenastce – pozostali m.in. Mateusz Mak, wychowanek Stali Krystian Getinger i bardzo szybki Grzegorz Tomasiewicz, pozyskany został znakomity Petteri Forsell, odszedł topowy Bartosz Nowak.

Ekstraklasowe możliwości beniaminka z legendarną przeszłością są pewną niewiadomą.  Istnieją jednak silne przesłanki ku temu, aby wierzyć, że biało-niebiescy pokażą futbol wysokiego gatunku.  Teraz, po 24 latach, wracają do właściwej dla siebie ligi.  Na pierwszy ogień – słabsza w ubiegłym sezonie Wisła Płock podejmowana będzie w meczu wyjazdowym.  Spotkanie już w niedzielę 23 sierpnia.  Rezerwuję ten termin.

 

Piotr Krudysz

źródło: stalmielec.com, 90minut.pl

foto: leliwa.pl, stalmielec.com

 

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię