Newsletter subscribe

Społeczeństwo

Witold Stefanowicz: GOD BLESS PRESIDENT

Posted: 10 marca 2017 o 18:51   /   by   /   comments (4)

W momencie, kiedy Donald Trump na starcie wyścigu do Białego Domu ogłosił chęć kandydowania, wówczas liberalno-lewacka Ameryka wybuchła gromkim śmiechem. Ot dziwak, miliarder ma kolejną fanaberię. Tymczasem konserwatywny, chociaż bez wątpienia oryginalny polityk okazał się czarnym koniem wyborów prezydenckich. Nie pomogło skamlenie ikony „normalnej” Ameryki pani Hilarii Clinton, która miała być jedyną alternatywą dla „rasisty”, „ksenofoba”, „seksisty” i co tam jeszcze znajduje się w słowniku liberalnych epitetów. Po ogłoszeniu wyborów próbowano jeszcze uderzać w ton jakichś nieprawidłowości, które miały przesądzić o unieważnieniu demokratycznego wyboru prezydenta elekta.

„Cała” Ameryka zadrżała, gwiazdy, gwiazdki, celebryci, różnej maści autorytety zaczęły wieszczyć koniec Stanów Zjednoczonych, które miały stracić swoją pozycję po objęciu steru rządów tego supermocarstwa przez wariata. Tymczasem po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na czterdziestego piątego prezydenta USA na drugi dzień normalnie wstał nowy poranek i… zaczęły się porządki. Krytycy nowej głowy państwa zauważali, że w swoich wypowiedziach Trump wskazuje na konieczność zbliżenia z Rosją. Twierdzili nawet, że po zwycięstwie miliardera dojdzie do pewnej formy wasalizacji wobec Moskwy. Tymczasem po pierwszej rozmowie telefonicznej nowego prezydenta z Putinem banialuki zostały z powrotem wsadzone na dno szafy. Zapowiadano również, że Trump zniszczy efektywną (sic?) współpracę w ramach NATO zagrażając amerykańskiej pozycji światowego lidera. Tymczasem jako realista, obliczając jak rasowy biznesmen prezydent elekt wezwał członków Paktu do zwiększenia wkładów w budowę wspólnego systemu obronnego. Oświeceni znowu zaczęli lament, zapominając o dofinansowaniu żydowskich banków z pieniędzy amerykańskich podatników, kiedy niewydolny nadzór bankowy zafundował raczej świadomie kryzys globalny po pęknięciu bańki na rynku kredytów hipotecznych. Wówczas będący u władzy liberałowie, pomimo protestu społecznego ratowali spekulantów, którzy w tym samym czasie lekką ręką wypłacali sobie milionowe premie.

Zaczęli skamleć aborcjoniści, pedały, lewacy, że Trump pogrzebie zdobycze rewolucji genderowskiej i ograniczy mordowanie nienarodzonych dzieci. I jak się okazało mieli rację! Trump zapowiedział ograniczenie wydawania wiz obywatelom krajów, skąd pochodzą terroryści, budowę muru z Meksykiem i swoje hasła zaczął wprowadzać w życie. Również w Polsce obrońcy świetlanej nowoczesności półgębkiem zaczęli bredzić o nowym Hitlerze w Waszyngtonie. Jak jednak trafnie zauważył jeden z rodzimych komentatorów amerykańskiej sceny politycznej Trump nie jest czystej maści politykiem, ale jest biznesmenem. Działalność w tym obszarze nauczyła go analitycznego myślenia, a przede wszystkim podejmowania szybkich decyzji. I nie jest to działanie w myśl zasady „rób, potem myśl”.

Tego Trumpa ktoś musiał w końcu wybrać! A więc kto? Rosjanie chcący bardziej uległego człowieka w Białym Domu, Meksykanie chcący budowy muru? Chyba raczej Donald Trump pojechał do Waszyngtonu dzięki głosom Amerykanów, którzy dokonali demokratycznego wyboru. Lewacy twierdzą, że był to wypadek przy pracy, nie potrafią nadal zauważyć, że ich eksperymenty ideologiczne, operacje na otwartym ciele społeczeństwa bez znieczulenia musiały skończyć się ucieczką pacjenta przed amputacją zdrowej kończyny. A czym był wybór Baracka Husseina Obamy, a następnie przyznanie mu pokojowej nagrody Nobla? Trump nie dba o konwenanse, ma w serdecznym niepoważaniu poprawność polityczną. Całkiem niedawno prztyczka w nos dostały kłamliwe media, które nie zostały wpuszczone na briefing prasowy do Białego Domu. W geście solidarności inni dziennikarze również odmówili wejścia, jednak w dobie sieci internetowej kto chciał usłyszeć, co prezydent miał do powiedzenia nie miał większego z tym problemu. Konkludując: IN TRUMP WE TRUST.

Comments (4)

write a comment

Comment
Name E-mail Website

  • 10 marca 2017 o 20:54 Dymitr Ogonowski

    Naprawdę to Trump powinien się trzymać tego, co obiecywał w kampanii. Tam rozważał uznanie rosyjskości Krymu, przeprosił Serbów za napad Clintonów w 1999 r. A jak doszedł do władzy, to w dziedzinie polityki zagranicznej okrążyli go “eksperci” dawnych elit. Mnie zależy na tym, by miał dobre stosunki z Rosją, a nie popierał banderowców, też z tego względu, by Polska nie została wciągnięta do wojny z Rosją, z powodu interesu banderowców. Polska w obecnych granicach nie ma ziem etnicznie spornych z Rosją. Po co popierać w sporach terytorialnych Ukrainę, której nacjonaliści chcą zagarnąć nam również Przemyśl itd. Przez sankcje wzajemne z Rosją traci polska gospodarka. I to w imię wrogiej nam banderowskiej Ukrainy. By było jasne. Wiem, że w Rosji są silne pozostałości komunizmu. Oświadczenie rosyjskiego MSZ o świętowaniu Żołnierzy Wyklętych o tym świadczy. Jednak Rosja nie ma interesu w opanowaniu ziem obecnej Polski. Roman Dmowski w “Niemcy, Rosja i kwestia polska” uważał, że Rosja ma z ziemiami nad Wisłą więcej problemów niż pożytku, tylko nie przyzna niepodległości, bo się obawia, że Polska będzie chciał ziem na wschód od Bugu. To samo powiedział kiedyś najbardziej antypolski car – Mikołaj I. A teraz, gdy ziemie na wschód od Bugu i tak nie mają być polskie, to po co popierać banderowców w sporach z Rosją o Krym i sprawy w Donbasie? Banderowcy nie są żadnymi sojusznikami Polski.

    Reply
    • 11 marca 2017 o 14:26 kresowiak

      Sprawa jest prosta, polacy na wschodzie czuja sie zdradzeni i oszukani z tad duzo sympatii do Rosji. Ja dobrze znam ukraincow i litwinow, bo mowie dobrze w ich jezykach..jestem z kresow. Problem w Polsce jest taki ze czesc wieksza polakow nie rozumie zupelnie mentalnosci ludzi na wschod od Polski. A bez nas kresowiakow was beda wodzic do okola jak barana. Bedac w Polsce, czesto spotykam sie z taka mini pogarda…niby tam z tego dzikiego zascianka. Kto bedzie miec szacunek do tych ktorzy gardza swoimi? Nazywacie siebie nacjonalistami…a miedzy soba konkurujecie o wszystko, tylu was na marszach a w sejmie nikogo praktycznie nie ma…duzo slow i sloganow. Rozbija was w puch i pyl.

      Reply
    • 11 marca 2017 o 14:26 kresowiak

      Sprawa jest prosta, polacy na wschodzie czuja sie zdradzeni i oszukani z tad duzo sympatii do Rosji. Ja dobrze znam ukraincow i litwinow, bo mowie dobrze w ich jezykach..jestem z kresow. Problem w Polsce jest taki ze czesc wieksza polakow nie rozumie zupelnie mentalnosci ludzi na wschod od Polski. A bez nas kresowiakow was beda wodzic do okola jak barana. Bedac w Polsce, czesto spotykam sie z taka mini pogarda…niby tam z tego dzikiego zascianka. Kto bedzie miec szacunek do tych ktorzy gardza swoimi? Nazywacie siebie nacjonalistami…a miedzy soba konkurujecie o wszystko, tylu was na marszach a w sejmie nikogo praktycznie nie ma…duzo slow i sloganow. Rozbija was w puch i pyl.

      Reply
    • 11 marca 2017 o 19:47 Niklotowiec/Zadrużanin

      Krym powinien być niepodległy, Rosja nie ma do niego żadnych praw. Nie rozumiem, dlaczego USA miałoby akceptować bandycką napaść, semi-komunistycznego państwa, szczególnie, że sama jest gwarantem integralności terytorialnej. To, że Rosja, także “gwarant” te gwarancje złamała, to nie dziwne, stepowa tradycja tak ma, że umów się nie dotrzymuje. Ale USA mimo wszystko, to jednak świat, rzekomo cywilizowany.

      Reply