1. Dla osób nie mających większej orientacji w obecnych przetasowaniach na scenie „antysystemowej” niejasna może być rola Obozu Narodowo – Radykalnego. Czy możesz wyjaśnić tę sytuację?

Obóz Narodowo-Radykalny od miesięcy z niepokojem przygląda się zmianom na polskiej scenie politycznej, szczególnie po tzw. „stronie antysystemowej”. Z naszej perspektywy sytuacja była jasna. Od początku stawialiśmy na budowę podmiotowości środowiska narodowego w Polsce. To przecież o tym wszyscy marzyliśmy. Kreować, wpływać, jednoczyć, ale bez konieczności poświęcania idei, bez stawania w jednym szeregu z ludźmi skompromitowanymi. Nadal stoimy przy swoim. Niestety liderom partii RN honor i uczciwość zaczęła zasłaniać wizja kilku mandatów, dla których są w stanie zrobić praktycznie wszystko. Dla ONR-u jest to obrzydliwe i niedopuszczalne. Dlatego nie tylko nie wspieramy działań partyjnej wierchuszki, ale po prostu się od nich odcinamy. Najlepszym tego przykładem jest sprawa referendum, gdzie jako jedyne zorganizowane środowisko głośno mówimy prawdę o obsesji Pawła Kukiza, czyli o JOW-ach.

2. Sztandarowym hasłem ruchu kreowanego przez Pawła Kukiza stają się Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Jakie jest stanowisko Kierownika Głównego ONR-u wobec propozycji takich rozwiązań systemowych?

Dla mnie mówienie o tym, że zmiana ordynacji wyborczej w kierunku JOW-ów jest niemal magicznym sposobem na uzdrowienie sytuacji w Polsce to jakaś aberracja. Obecny system wyborczy oczywiście nie funkcjonuje dobrze, ale nie ma żadnej gwarancji, że JOW-y cokolwiek zmienią. Za to istnieje sporo przesłanek, przykładów zastosowania systemu JOW-ów na świecie, które każą nam obawiać się dalszego wzmocnienia systemu demoliberalnego, kosztem wykluczenia z przestrzeni publicznej coraz to większych grup polityczno-społecznych. To jest niedopuszczalne i sprzeczne z interesem już dzisiaj marginalizowanych grup, jak narodowcy. Co istotniejsze JOW-y nie rozwiązują żadnego problemu, a jedynie umacniają obecne patologie. Nasze społeczeństwo jest niestety społeczeństwem pozbawionym w swoim ogóle zdolności do myślenia w kategoriach obywatelskich w kategoriach dobra wspólnego. To jest jedna z naszych największych bolączek, którą rozwiązać może jedynie stała i konsekwentna praca z ludźmi na wszystkich poziomach społecznego zaangażowania, ale poczynając od płaszczyzny lokalnej. W Polsce w pierwszej kolejności potrzebne jest nauczenie naszych rodaków myślenia odpowiedzialnego w trosce o interes wspólnoty, a nie o przysłowiowy „koniec własnego nosa”.

3. W środkach masowego przekazu co jakiś czas można spotkać się z relacjami na temat konfliktów, które powstają na płaszczyźnie konstruowania list wyborczych ruchu Pawła Kukiza. Czy uważasz, że jest to faktycznie oddolny ruch antysystemowy, który może coś zmienić w polskiej przestrzeni publicznej?

To co przebija się do publicznej świadomości to i tak tylko czubek góry lodowej. Rzeczywistość jest jeszcze gorsza. Frakcyjne walki o wpływy na listach pomiędzy ludźmi, których nie łączy nic, poza samą chęcią dostania się do sejmu to totalne wypaczenie ideałów przyświecających chociażby naszemu środowisku. Taka walka jest po prostu żenująca i pewnie gdyby w całości została ujawniona to wielu ludzi ostatecznie zraziłoby się do jakiegokolwiek zaangażowania. Uważam, że Ruch Kukiza przestał być oddolny i antysystemowy (o ile kiedykolwiek antysystemowy był…) w momencie, kiedy jego lider i jego pretorianie zaczęli masowo wycinać ludzi na podstawie plotek i błyskawicznie wciskać ludzi z klucza „mierny, ale wierny”. Przebija się coraz więcej informacji o prawdziwym charakterze tego Ruchu – na listach mają być obecnie ludzie z przeszłością w systemowych partiach, umoczeni w jakieś dziwne układy. Nie wygląda to dobrze i cieszę się bardzo, że jako ONR wykazaliśmy się dojrzałością i bardzo wcześnie nabraliśmy do tego dystansu. Myślę, że nawet jeśli Ruch Kukiza dostanie się do sejmu to jego historia skończy się właśnie w momencie ogłoszenia wyników wyborów. Każdy poseł, każda grupa interesu pójdzie swoją drogą, czy to tworząc własne koła, czy „sprzedając” się do partii systemowych za indywidualne profity. I nie ma się czemu dziwić. Porozumienie, w którym ludzi nie łączy nic, nie ma programu, nie ma wizji, nie ma przejrzystości – to zwyczajna zbieranina najemników, których celem jest wyłącznie załapać się do sejmu. Ten Ruch nie zmieni nic. Co więcej może okazać się świetnym sposobem kanalizacji antysystemowych nastrojów w polskim społeczeństwie, który pogrąży inicjatywy, którym naprawdę chodzi o jakościową zmianę w Polsce.

4. Uważni obserwatorzy sceny politycznej zauważają również, iż w struktury ruchu Kukiza wchodzą ludzie z różnorodnych środowisk politycznych, niejednokrotnie lewicowych, a nawet partii tworzących system. Jaka jest Twoja opinia na ten temat?

Rozumiem pomysł jaki za tym stoi, tylko że w Polsce nigdy żadne „Fronty Jedności Narodowej” się nie sprawdziły. Czego najlepszych przykładem jest upadek etosu „Solidarności”, na której swoją drogą wzorowany miał być Ruch Kukiza. Nie ma najmniejszej możliwości żeby ludzie o diametralnie różnych poglądach na funkcjonowanie państwa, kwestie światopoglądowe, poglądy społeczne i polityczne mogli stworzyć jeden blok, który realnie wpłynie na zmianę systemu w Polsce. Z perspektywy narodowej byłoby dyshonorem i zwykłą polityczną prostytucją stanąć w jednym szeregu z ludźmi, którzy przecież odpowiadają za obecną sytuację w Polsce. A z takich także składać się mają listy Ruchu Kukiza. Na moim Dolnym Śląsku od kilku dni przekazywana jest z rąk do rąk projektowana lista Ruchu Kukiza, na której znajdują się ludzie wprost wywodzący się z systemu, jak kandydat wystawiony przez SLD w jesiennych wyborach samorządowych. Myślę, że nie ma przypadku w tym, iż póki co nie ma oficjalnych list. Zaraz będzie referendum Komorowskiego i wielu ludzi odwróciłoby się od Ruchu Kukiza, jeśli zobaczyłoby teraz kształt list. W mojej opinii to jest zwyczajne „oszczędne gospodarowanie prawdą”, jak swego czasu powiedział Leszek Miller. Dochodzą do nas słuchy z całej Polski, że wśród ludzi mających wpływ na lokalne listy Kukiza są byli działacze PO, beneficjenci lokalnych układów, lewacy itd. To nie wygląda dobrze i prędzej czy później skończy się wielkim skandalem.

5. Jak oceniasz dążenie do startu z list Pawła Kukiza osób związanych z szeroko pojętym ruchem narodowym, szczególnie w kontekście obecności na nich ludzi będących bardzo często po drugiej stronie barykady?

To jest bardzo przykre, że w ogóle doszło do tego, iż musimy obserwować takie działania w wykonaniu ludzi wywodzących się ze środowiska narodowego. Cały czas zastanawiam się jak to się stało, że Kolegom z zarządu partii RN wizja miejsc w sejmie tak dalece przesłoniła ideowość. Dla ONR-u taka sytuacja jest niedopuszczalna i nie należy nas wiązać z tymi próbami wsadzania narodowców na pokład Ruchu Kukiza. My od samego początku mówiliśmy jasno: albo budowa własnej marki, własnej podmiotowości, albo należy zrewidować kierunek w jakim zmierza RN. Niestety nasze stanowisko było bagatelizowane i efekty tego wszyscy widzimy. A szkoda, bo ONR już dwukrotnie apelował o opamiętanie w dwóch publicystycznych tekstach mojego autorstwa (w grudniu i kwietniu). Dzisiaj coraz więcej działaczy z różnych organizacji, a także niezrzeszonych przyznaje nam rację. Tylko, że nie ma znaczenia kto i kiedy miał rację. Znaczenie ma to, że znajdujemy się w sytuacji dekompozycji RN z powodu wybujałych ambicji nielicznej grupki osób, które w sposób nieodpowiedzialny sterowały Ruchem. Uważam, że potrzebna jest wewnątrz środowiskowa refleksja nad przyszłością całego projektu. Po październikowych wyborach życie się nie kończy i niezależnie od wyników narodowcy muszą dalej przeć do przodu. Zobaczymy tylko w jakim składzie. ONR przez ostatnie miesiące prowadził szereg rozmów z różnymi środowiskami, które od początku tworzyły RN i jestem pełen optymizmu co do odnowy, tym razem pryncypialnego środowiska narodowego pod tą, czy inną nazwą. Nasza sprawa jest zbyt ważna żeby indywidualne ambicje przesłoniły nam prawdę o konieczności przestawienia się na tory wieloletniej pracy i walki o świadomość narodową.

6. Czy Twoim zdaniem Ruch Narodowy powinien samodzielnie startować w najbliższych wyborach parlamentarnych, a ewentualny brak takich działań nie jest pewnym dowodem na wypalenie się idei RN, który za bardzo poszedł w „politykę”?

Powiem tak: jako ONR już w 2013 roku ostrzegaliśmy przed konsekwencjami drogi wyborczej. Niestety rzeczywistość znacznie przerosła nasze obawy. Oczywiście nie obrażamy się na realia, ale wymagamy od siebie i od innych nazwania błędów po imieniu i zmiany kierunków. Kiedy RN zdecydował się iść tą drogą, my pozostaliśmy lojalni. Niestety im bardziej optyka wyborcza przesłaniała działalność społeczną, rozwijanie struktur i działaczy tym bardziej czuliśmy, że to wszystko zmierza w złym kierunku. W tym roku w kwietniu podjęliśmy ostatnią próbę przekonania liderów partii RN do konieczności kontynuowania drogi podmiotowości RN. Niestety w ramach reakcji zostaliśmy wyrugowani z inicjatyw, których byliśmy pomysłodawcami. W mojej opinii, niektórym po prostu uderzyła do głów megalomania. Brak pomysłów, rozmyta odpowiedzialność za kolejne porażki, ograniczenie się do sloganów zamiast dojrzałej refleksji politycznej to wszystko każe myśleć, że RN się wypalił. Czy tak rzeczywiście będzie to pewnie pokaże czas po wyborczej gorączce. ONR jest otwarty na rozmowę, ale nie zamierzamy już umierać za projekt, który jest od 2 lat realizowany według koncepcji osób tworzących dziś zarząd partii. W każdym normalnie funkcjonującym środowisku ludzie którzy zawiedli albo podaliby się sami do dymisji, albo zostaliby wymienieni. Niestety w RN nie ma takich mechanizmów. Co powiedzą liderzy jest traktowane jak prawda objawiona i nie można z tym dyskutować. To jest niezdrowe i nieuczciwe i musi się zmienić.

7. Czy w Twojej opinii brak wyraźnej polaryzacji pomiędzy środowiskami narodowymi, a tymi określającymi się mianem konserwatywnych, ale w gruncie rzeczy liberalnych nie stanowi zagrożenia dla rozmycia się idei istotnych dla Narodowych Radykałów, jak na przykład solidaryzm narodowy?

Oczywiście, że jest to zagrożenie. Narodowemu Radykałowi nie jest po drodze z liberalizmem. To wie każdy kto kiedykolwiek miał w rękach „Wczoraj i jutro” J.Mosdorfa. Trzeba być bardzo ostrożnym żeby nie zgubić tego co stanowi o istocie NR i żeby nie rozmyć się w populizmie, jedynie zabarwionym narodowymi hasełkami. Dla narodowców solidaryzm narodowy jest fundamentem myślenia o wspólnocie i nie ma możliwości żeby zastąpić go liberalnym indywidualizmem. To oczywiście nie oznacza, że pewne rozwiązania, czy nawet sposób myślenia o np. roli patriotyzmu nie są tożsame między naszymi środowiskami. Jednak każdy aspirujący do bycia poważnym ruch polityczny musi w końcu wypracować własne drogi, własne koncepcje nie patrząc czy to się wszystkim podoba. Sprawa wbrew pozorom jest bardzo prosta. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie czy środowisko narodowe w Polsce chce i jest w stanie wypracować dojrzałe recepty społeczno-polityczne w duchu nacjonalistycznym, czy jest skazane na wieczne epigoństwo? Jeśli mamy być wiecznymi epigonami to chyba trzeba „wyprowadzić sztandar” i zająć się działaniem w kółkach patriotycznych, nie oszukując siebie i innych.

8. Jak odniesiesz się do propozycji kreowania szeroko pojętego ruchu społecznego opartego na jasnych zasadach nacjonalizmu, który mógłby zastąpić zbyt przesiąknięte już polityką działania niektórych środowisk?

Cóż, najpierw trzeba by było osiągnąć konsensus co do tych zasad. Środowisko narodowe w Polsce jest bardzo różnorodne, organizacje odwołują się do różnych tradycji, różnimy się też w poglądach dotyczących spraw bieżących. Nie mniej jednak uważam, że jedynie trzymanie się pryncypiów mogłoby uchronić nowe projekty, czy zreformowany RN przed równią pochyłą na jakiej obecnie znajduje się partia. Uważam, że to właśnie będzie nasze zadanie w okresie po październikowych wyborach. Czekają nas 3 lata bez wyborów. Okres ten możemy przepracować wspólnie w ramach jakiegoś porozumienia i dobrze przygotować się chociażby do wyborów samorządowych za kilka lat. Oczywiście może się też okazać, że nie będzie z kim rozmawiać, bo ludzie masowo przestaną wierzyć w słuszność budowania podmiotowego środowiska narodowego w Polsce. To pokaże czas. Niewątpliwe ONR będzie dążył do ponownego porozumienia środowisk, ale na innych zasadach – przede wszystkim uczciwości i przejrzystości podejmowanych decyzji. Po tych ponad już 2 latach współdziałania w ramach RN mam też swoje obserwacje. Uważam, że czas endecji się skończył, iż nie przetrwała ona próby czasu i dzisiaj musimy myśleć i pracować nad nowoczesnym nacjonalizmem. Co budujące, dzieje się to w różnych środowiskach, że pozwolę sobie wymienić tutaj „Politykę Narodową”, „Szturm”, czy nasze wewnętrzne prace w ramach ONR. Oby tak dalej, bo najważniejsze to nie pchać się do koryta tylko mieć fundament ideowy, plan i strategię polityczną. Dość pospolitego ruszenia, czas na wspólne budowanie lepszej przyszłości środowiska narodowego w Polsce.

Wywiad przeprowadził Witold Stefanowicz

15 KOMENTARZE

  1. No wywiad ok.
    Może dlatego wszystko co powiedzą liderzy RN jest traktowane jak prawda objawiona, bo do RN zaczęli napływać ludzie nie potrafiący myśleć samodzielnie a przydający się w zbieraniu podpisów. Co niektórzy Narodowcy ze stażem odsunęli się od działalności na czas wyborów czekając jak się rozwinie sytuacja nie chcąc plamić swojego imienia koalicjami z liberałami. Jako osoba interesująca się polityką od lat kilkunastu śmieszy mnie rownież krytyka co niektórych narodowców “spod znaku krawata” za ubiór niektórych uczestników manifestacji (glany, białe sznurówki itp.). Pamietam czasy gdy MW za czasów świetności LPR rownież krytykowała i co raz widziałem wyganiała osoby ubrane na styl skinheads (bez których pewnie nie mieliby przebicia) dbając o swój wizerunek medialny wstawiając na pierwszy plan armię krawaciarzy. Historia lubi sie powtarzać ale co kilka lat przyda się weryfikacja osób ze środowiska narodowego.

  2. Moim zdaniem trzeba by:
    1. Stworzyć jasny, szczegółowy Program CentrowoNarodowy(a nie jakąś ogólnikową Deklaracje Programową) który obejmowałby wszystkie dziedziny- od gospodarki, przez światopogląd do spraw ustrojowych- czyli nowa trzecia droga, o której wspomniał pan Krejckant….
    Połączenie postulatów solidaryzmu narodowego rozbijanego dziś przez krajowe i międzynarodowe siły wrogie Polakom, z respektem wolności osobistej, tak teraz często zagrożonej przez opresyjne państwo i struktury ponadnarodowe…
    2. Stworzyć własny projekt Konstytucji- wszyscy wiedzą że trzeba zmienić ustrój państwa, wszystkie poważnie myślące o kraju siły polityczne i społeczne postulują zmianę Konstytucji i przedstawiają własny jej projekt…
    Muszą się w niej znaleźć wyraźnie zapisy, wzmacniające i akcentujące naszą tożsamość, suwerenność i wolność, tak potrzebne dzisiaj gdy byt naszego państwa i narodu jest tak bardzo zwalczany…
    3. Reforma i zmiana organizacyjna Ruchu Narodowego(stowarzyszenia, nie partii)…
    Wprowadzenie że do Zarządu, dostaje się po np. 5 przedstawicieli organizacji ogólnopolskich(np.MW czy ONR), 5 członków lokalnych, autonomicznych struktur narodowych(np. Narodowy Bolesławiec), które wybierają spośród siebie po np. 5 przedstawicieli, oraz np. 3 członków wybieranych przez Polonię i Polaków za granicą…
    Zapewniło by to większa równość tych organizacji względem siebie, większą transparentność i poczucie sprawiedliwości oraz realnie odzwierciedlałoby prawdziwą siłę i znaczenie danej organizacji wchodzącej w RN…

  3. Świetny wywiad! Nie można do RN podchodzić z nienawiścią, bo jest tam wielu prawdziwych narodowców. Trzeba przeżyć te kilka miesięcy przed i po wyborach. Mamy trzy lata do wyjścia na prostą. Naszą szansą jest to, że z Kukizem pójdzie kilku karierowiczów, zostawiając ruch narodowy w spokoju. Z drugiej strony jest szansa, że nie pójdą z nikim. Wtedy zostawią Ruch Narodowy, przechodząc do środowisk, które na pewno dadzą im karierę, o której tak marzą. Można gardzić obecną partią o tej nazwie, ale zjednoczone środowisko narodowe, czyli po prostu ruch narodowy, musi istnieć!

  4. Dużo ogolnikow i zero konkretów. Hasełka hasełka i jeszcze raz hasełka jak to zwykle Alek. ONR pod obecnym przewodnictwem wciąż tylko gada i maszeruje i nic z tego nie wynika. Brak recepty na obecną sytuację tylko czcza gadka

  5. Brawo! Czas na zmiany! Ile można się godzić na rozmywanie i robienie z RN kółka patriotycznego, popychadła Korwinowców, czy JOW-owców albo też platformy dla sprzedawania koszulek oraz flag?

  6. A dla mnie ważne jest, że ONR chce działać “wspólnie w ramach jakiegoś porozumienia”. Bo ważne, żeby Polscy patrioci byli razem. Oczywiście, na jasnych, uczciwych zasadach, ale razem!

  7. Paweł Kukiz ze swoja inicjatywą wspieraną przez (???) spełnia rolę służb, które w latach 80tych rozdmuchały liczebnie balon Solidarności do ok.10 mil członków po to by wprowadzić swoich ludzi i rozsadzić struktury od środka poprzez infiltrację. Teraz chodziło o to by jak najwięcej głosów odebrać Andrzejowi Dudzie, do jesiennych wyborach parlamentarnych mieć czas na mącenie ludziom w głowach i pod płaszczykiem szerokiego frontu narodowego wprowadzić nowe nazwiska, może mniej skompromitowane ale jest szansa, że na jakiejś liście znajdzie się taki kret, który już dawno powinien siedzieć na ławie oskarżonych i być skutecznie osądzony.
    Niech każdy sam sobie odpowie na pytanie; dla czego wprowadza się tryb przyspieszony sądzenia uczestników Marszu Niepodległości pod zarzutem rzekomego chuligaństwa, a ewidentni przestępcy (bez nazwisk), działający na szkodę całego Narodu i Państwa Polskiego nie tylko nie ponoszą żadnej odpowiedzialności ale wręcz z mównicy sejmowej i nie tylko plują w twarz polskim patriotom ??? Warto poszukac odpowiedzi na to pytanie.

  8. A ja się znowu nie zgodzę, zarówno z Alexem jak i większością komentatorów (a raczej “przyklaskiwaczy”, bo polemiki tu niewiele, owieczki dzielnie i bezkrytycznie maszerują za przewodnikiem stada… zarzucając innym, że robią to samo).
    Z perspektywy czasu, tzn. pół roku po powyższym wywiadzie widać, że ten pan się mylił.
    Qkiz i RN istnieją, i robią dobrą pracę w parlamencie. W sprawie bałaganu na listach Qkiza wystarczyło poczekać na jego wyjaśnienia w tej sprawie – to, co się działo na początku, to było zwykłe wymknięcie się spod kontroli. Na szczęście Qkiz złapał wszystko za ryja i wyprowadził na prostą.
    No i należy pamiętać, że Qkiz nie jest partią prawicową, a tylko ruchem społecznym reprezentującym różne środowiska, więc wiele zarzutów w powyższym wywiadzie automatycznie traci sens.
    Oczywiście końcowa ocena tego ruchu zostanie ostatecznie sformułowana dopiero po zakończeniu kadencji tego sejmu, gdy dokładnie będzie wiadomo, co zrobili dobrze a co źle, czy dotrwali do końca jako całość, czy się rozpadli na elementy składowe. Ale to dopiero na koniec.
    Reasumując, moim zdaniem (a reprezentuję tylko i wyłącznie siebie, nie jestem członkiem żadnej partii ani żadnego ruchu politycznego, a jedynie zwykłym szarym obserwatorem sceny politycznej o sympatiach prawicowych): Droga, jaką steruje ONR to droga wokół piaskownicy – dzieci krzyczą i “ustawiają się” nawzajem, ale nie mają (i mieć nie mogą) żadnego wpływu na to, co poza piaskownicą.
    Gdy się mówi, że chce się coś zmienić w Polsce, ale bez wchodzenia w politykę, to… się mówi. Tylko i wyłącznie. Gdy jakieś dziecko w piaskownicy krzyczy, że robi najpiękniejsze babki, i wszystkie pozostałe mają robić dokładnie tak samo jak ono, a jak nie to “ci wszyscy pozostali” są głupi i źli, to… ci wszyscy pozostali zwyczajnie się odsuwają od niego i robią swoje przestając krzykacza traktować poważnie.
    ONR… piękne idee, ale raczej bez szansy wprowadzenia w życie. Dowództwo tego okrętu wyraźnie nie daje rady. Na szczęście jest RN, który zrobi za Was dużą część roboty. I Wy na tym tylko zyskacie. Więc nie krzyczcie i nie przeszkadzajcie, a jeśli nadejdą ciężkie chwile (np. zmasowany atak lewaków na rząd z poparciem sił wrogich Polsce spoza Polski), to zwyczajnie pomóżcie. Bo tylko zjednoczona prawica może coś osiągnąć. Zjednoczona nie oznacza, że wszyscy muszą myśleć i działać identycznie – ale zawsze być razem w trakcie walki o główne bezsporne idee.

    pozdrawiam

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię