Wczoraj sieć internetową obiegła informacja, iż został Pan odwołany ze stanowiska wice prezesa partii Ruch Narodowy. Jest o tyle dziwne, że przez dużą część obserwatorów był Pan uważany za swego rodzaju ikonę RN. Czy mógłby Pan przybliżyć okoliczności tego wydarzenia?

Zostałem odwołany przez telefon. Robert Winnicki zarzuca mi działanie na własną rękę niezgodne z ustaleniami dotyczącymi projektu “kukiz”. Kukiz obiecywał wspólną listę antysystemową, której liderami będą kandydaci na prezydenta z naszej części sceny politycznej. Nikt taki na listach się nie znalazł. Kukiz wprowadził zamordyzm zamiast partnerstwa i osiągnął swój cel o który go od początku podejrzewałem – dekompozycję najsilniejszych podmiotów po naszej stronie. Zarzuca mi się działania na własną rękę – oczywiście kontaktowali się ze mną liderzy innych formacji, ale informowałem o tym zarząd, a nawet zamieszczałem zdjęcia z takich spotkań na fb. Wiem, że Krzysztof Bosak odbywał podobne spotkania w tym samym czasie, ale mnie o tym nie informował. Z przecieków wynika, że sztab Kukiza od dawna był mi niechętny i jak tylko oświadczyłem, że nie będę kandydował hojnie sypnął “jedynkami” działaczom RN

Polityka kieruje się własnymi prawami, dlatego pewnego działania mają charakter zakulisowy. Czy mógłby Pan szerzej omówić okoliczności koalicyjnych rozmów prowadzonych przez kierownictwo Ruchu Narodowego?

Już w trakcie kampanii prezydenckiej z inicjatywy pana Jakubiaka dochodziło do spotkań: Kukiz, Winnicki, Korwin itd. Po jednym z takich spotkań Robert Winnicki nalegał bym nie atakował JOW-ów. Już wtedy był pomysł na współpracę ale oczekiwałem, że będzie to porozumienie partnerskie a nie na warunkach kapryśnego bufona lansowanego przez media.

Podczas ostatnich wyborów prezydenckich szefem Pańskiej kampanii był Krzysztof Bosak. Była Pan obecny wszędzie, jednak pojawiają się opinie o tym, iż kampania ta była rzecz ujmując „niewydolna”. Proszę opisać swoje odczucia.

Tak, szefem kampanii był Krzysztof Bosak. Byłem wykończony fizycznie i psychicznie ciągłymi podróżami, bezsensownymi wydarzeniami przez co nie mogłem mieć wpływu na kształt klipów czy formę plakatu. O tym decydowano beze mnie. 11 razy zmieniano kalendarz wyjazdów w skutek czego na Śląsku byłem 4 razy a w Krakowie ani razu. Miałem zastrzeżenia co do mojego wizerunku, ale “Warszawa” brała to na siebie.

Ruch Narodowy pierwotnie miał być ruchem społecznym modelującym nowe elity narodowe. Praca na lata miała zapewnić „rząd dusz” przede wszystkim w młodym pokoleniu. Jednak inicjatywa została szybko przekształcona w formułę stricte polityczną. Czy uważa Pan ze swojego punktu widzenia, że takie rozwiązanie nie podcięło RN nóg już na początku działania?

Myślę, że nie. Byłem zwolennikiem aktywności politycznej bo to my oraz polityczne kontynuacje UPR-u staliśmy się nadzieją młodych Polaków. Bałem się, że gdy damy czas przeciwnikom to oni zorganizują bunt młodych i go zneutralizują. Nadal uważam, że należało przejąć inicjatywę. No cóż, ale okazało się, że nas wpakowano w kontrowersyjną koalicję i nadprezesem RN stał się Paweł Kukiz.

Jaki Pański zdaniem scenariusz jest najbardziej prawdopodobny w odniesieniu do perspektywy kilku lat przyszłości Ruchu Narodowego?

Partia Ruch Narodowy jest dziś autorskim projektem Roberta Winnickiego i wiernego mu aparatu partyjnego. Nigdy nie uważałem się za człowieka nieomylnego i zakochanego w sobie. Podobna postawa u innych budzi u mnie niepokój. Być może trzeba będzie wszystko budować od zera zaraz po jesiennych wyborach. Nie wiem czy jest sens boksować się po sądach o logo RN mając w tej organizacji wyłącznie klakierów prezesa. Skoro nawet dziś w ponad 10-cio osobowym ciele statutowym nie ma ani jednego sprawiedliwego, który potwierdzi, że wspierałem i dopingowałem Winnickiego i Bosaka by ostro negocjowali z Kukizem to nie ma sensu walczyć. Skoro jeden z liderów MW toleruje kłamliwe oświadczenie swojej organizacji, a jeszcze niedawno żalił mi się, że jest traktowany z buta przez Kukizowców a to także w jego obronie stanąłem rezygnując z kandydowania. No cóż, widać w niektórych kręgach słowo “honor” to tylko taki slogan?

Czy Pańskim zdaniem istnieje obecnie konieczność formowania ruchu społecznego, opartego na założeniach, na których pierwotnie opierał się Ruch Narodowy?

Nic nas nie zwalnia od obowiązku codziennej pracy na tzw. dole. Ja się angażuję już ponad 20 lat i udało się obudzić młode pokolenie. Najtrudniejsze jest to by nie konsumowali tego cynicy tacy jak Wałęsa, Kukiz i inni.

Jakie są Pańskie plany w odniesieniu do działalności społecznej, politycznej?

Złożyłem jasną deklarację, że nie będę kandydował w tych wyborach choć ciągle mam różne propozycje. Najwyżej mogę poprzeć jakiś komitet wyborczy nie będąc zainteresowanym uzyskaniem mandatu. Na pewno nie poprę Kukiza. Zresztą Kornel Morawiecki w każdym wywiadzie wyraża swoje niezadowolenie z kształtu list (podano dotychczas tylko pierwsze “trójki”) i twierdzi, że można je zmienić. Na pewno będę uczestniczył jak dotychczas w różnych inicjatywach. Najbliższa 12 września w Warszawie organizowana przez ONR.

Wywiad przeprowadził Witold Stefanowicz

14 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobry wywiad, pokazujący, że mimo wszystko, Kowalski to człowiek zasad. Podobnie jak Eligiusz Niewiadomski, do końca wierny pewnym zasadom. Szacuneczek
    A RN? Kogo obchodzi ten neo-LPR?

  2. Jak może wspominać o honorze ktoś, kto jeszcze niedawno(zapewne dla kasy) reklamował korwin energy drink o.O Przecież ten post to jakieś totalne bzdury

    • Widać, że gimbopatriotyzm w narodzie nie słabnie. A kto powiedział, że on reklamował, skoro nie reklamował, poprosili go, żeby coś powiedział, dla jaj, to i tak zrobił. Takiego produktu nawet nie ma, ludzie którzy to zrobili, specjalnie przyjechali z Rzeszowa do Lublina na wywiad.
      Do szkoły, gamonie, a nie do komentowania!

      • Podobnie jest z tekstem o “wylizywaniu klozetu” albo o “umurzynianiu ONR”. Imbecyle jak się przyssą do czegos, nie mając zielonego pojęcia o człowieku, to potem tak wybijają na powierzchnie, jak g….z szamba. Mówię tu nie tylko o gimbusach, lewakach, ale i cyrkowcach z NOPu.

  3. Pomysł “na Kukiza” dyskredytuje cał tzw Ruch Narodowy. Ale jak widać z wywiadu, jakos panu Marianowi wczesniej nie przeszkadzały jakies tam ideowe bzdety (cóż to jest wobec szansy na stołek w sejmie!), że w czasie gdy byl orędownikiem kukizowania, w otoczeniu Kukiza jednym z najbliższych współpracowników był nawet nie kielecki Scyzoryk, ale Guział, były burmistrz warszawskiego Ursynowa, który finansował z kasy miejskiej Parady Równości, i na tych paradach (także w tym roku) gości jako honorowy uczestnik. Sam fakt rozważania takiej koalicji, ROZWAŻANIA, dyskredytuje. Ubieranie się w szatki “sprawiedliwego” jest wręcz żenujące. Od Winnickiego rózni Kowalksiego tylko jedno: pierwszy startuje, a drugi nie. A chcieli obaj.

    • A jak inaczej mają zacząć na poważnie zmieniać Polskę, jak nie poprzez sejm? Samo wykrzykiwanie kilku haseł na ulicy nie wystarczy. A Kowalski zrobił źle, że poszedł na samowolkę, destabilizując cały RN. Jeżeli to jedyny sposób, by dostać się do sejmu i zacząć wypełniać postulaty, o których do tej pory się tylko mówiło, to trzeba zacisnąć zęby, a po wyborach każdy pójdzie w swoją stronę. Na lewiznę nikt się nie bedzie oglądał, tylko Kukiz ciota. I to na ciastko powinniśmy klnąć, że nas tak wmanewrował, bo to marionetka podstawiona przez aparat władzy. A my powinniśmy się skupić na walkę z lewizną, a nie prowadzić swoje małe wojenki między sobą, bo o to właśnie chodziło Kukizowi i innym lewakom. Nie dajmy im tej satysfakcji.

  4. Dlaczego nie zapytano Mariana Kowalskiego o reklamowanie napoju energetycznego Korwin?
    Dlaczego nie zapytano o jego rozmowy wyborcze z Wiplerem i Korwinem?
    Dlaczego nie zapytano o jego głosowanie na Radzie Politycznej RN, gdzie głosował z koalicją z Kukizem?
    Dlaczego nie zapytano, czy jest zadowolony z tego, że jego macierzysty ONR zebrał tylko 7 tys podpisów pod jego kandydaturą na prezydenta?

  5. Sznuje Pana Mariana , bo widzer ze czlowiek jest patryjota i ma wyczucie polityczne. Czego panu winnickiemu odmawiam. Kapital polityczny pod marka RN sie wyczerpal. Jestem zagorzalym patryjata i endekiem. I widze co sie dzieje. Zarowno w ONR jak i w MW. Mam ten dystan ze nie jestem w kraju i moge tylko korzystac z wiadomosci ze tak powiem z drugiej reki , bo nie biore udzialu w spotkaniach i nie moge zadawac pytan. Dlaczego formula RN sie wyczerpala , dklaczego zmarnowano te przynajmniej 3 procent poparcia dla Pana Mariana. ? Pytam sie dlaczego?Tak sie nie buduje Ruchu Narodowego. Jak mozna pod szyldem waldka muzykanta z picimia isc do wyboroa ? Jak ? Widze ze caly zarzad dziejszy RN , to zbieranina przypadkowych ludzi o nadmiernych ambicjach. Popularnosc w naszej rzeczywistosci buduje sie latami. Nie mamy pieniedzy mediow . Mamy tylko klawiature. Jesli do was nie dotarlo ze nigdy nie bedziecie wielcy , jesli sie nie zjednoczycie tio zawsze beda was lac palami na odlew . Czy casus Piolsudskiego nic was nie nauczyl . Dajecie sie dzieli i rozgrywac jak dzieci. Pan Marian ma moj szacunek ,bo pierszy to dostrzegl. Czy pan panie bosak i winnicki cieszy sie dzis z panskich decyzji , watpie. Jako pastryjota glosuje dzis na Szczesc Boze. Bo do polityki ludzi przekomarzajacych sie jak gowniarze i niemogacych znalesz porozumienia dla dobra ojczyzny, nie mam zaufania. Ijuz nie bede mial

  6. Jako osoba o prawicowych sympatiach ale niezaangażowana (tzn. nie będąca członkiem żadnej partii ani organizacji), patrząca na tą “wojenkę” z boku i chłodnym okiem, pozwolę sobie wyrazić własne zdanie w temacie (komentarzy i wywiadu).

    Skrajności zawsze są odrzucane, i w polityce, i w gospodarce (zdrowej).
    ONR jest tak bardzo na prawo, że na szersze poparcie społeczeństwa raczej nie może liczyć – pozostanie niszą (elitą?) na zawsze (chyba że wydarzy się coś, czego obecnie nie można przewidzieć, a co wywróci całą “scenę” do góry nogami).
    Formuła Ruchu Narodowego z kolei jest do przyjęcia, i to dla całkiem sporej części społeczeństwa.
    Weszli do parlamentu z Qkizem – dobrze. Widać mają zdolność koalicyjną, co przy niewielkim początkowym poparciu bardzo dobrze rokuje. Pożarli się z Marianem o stołki – normalne w polityce, nic nowego. “Wypchnęli” Mariana? Trudno. Widać nie pasował do zespołu, a muszą działać jako zespół aby coś osiągnąć. Czy oznacza to, że zniszczyli Mariana? Nie, wszystko zależy od niego. Polityk nie może być koniem z klapkami na oczach, bo daleko nie zajdzie (mówię ogólnie, nikomu nie ubliżam).
    Poza tym rzeczowo można ich oceniać tylko i wyłącznie na podstawie tego co zrobili, i co robią. Na razie “działają” dopiero dwa miesiące, a już, moim zdaniem, jest dobrze. Wystąpienia posłów RN w parlamencie, oraz Qkizowców, to jedne z najlepszych wystąpień. Określanie Qkiza lewakiem to zwykłe przegięcie i niegrzeczność, gość robi naprawdę dużo dobrego. A ma olbrzymie poparcie społeczne (którego jeszcze nie ma prawica), bez którego dzisiaj nic się zrobić nie da. Więc chwilowo prawica jest skazana na symbiozę z nim i… chyba to jednak nie boli.
    Reasumując – liczy się osiągnięty skutek. Dzięki RN i Qkizowi społeczeństwo (to niezaangażowane) dopiero dowiaduje się, że jest prawica i czego chce. Ludzie na nowo odkrywają prawicę, podoba im się to. Zyskają na tym wszystkie ugrupowania prawicowe. Nie można się ciągle dzielić i żreć, bo to droga na boczny tor.
    W jedności i zgodzie siła.
    Na dzień dzisiejszy RN i Qkiz są lokomotywą wyciągającą prawicę z niebytu. Warto to docenić i nie przeszkadzać – zyskają wszyscy.

    pozdrawiam

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię