Decyzją Zarządu Głównego ONR:

21 stycznia 2020 roku Obóz Narodowo-Radykalny zakończył współpracę z Zarządami Młodzieży Wszechpolskiej oraz partii Ruch Narodowy. Sytuacja związana z wyborami w Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości oraz niehonorowe zachowanie wobec naszej organizacji nie będą przez nas tolerowane. Obecnie skupiamy się na rozwoju Obozu Narodowo-Radykalnego oraz współpracy z innymi antyliberalnymi środowiskami.

 

Zarząd Główny ONR

10 KOMENTARZE

  1. Ze szurowcami nie radzę. Są zakochani w Azov i w innych banderowcach. Z daleka od nich. Nop też kumał się z banderowską partią Swoboda. Nop żałuje tego do dziś. Stracił sympatię wielu narodowców.

    • I bardzo dobrze. Europejscy nacjonaliści powinni trzymać się razem i powinni wszelkie sporne kwestie rozwiązywać na zasadzie dialogu, a nie tkwić w czasie IIWŚ i robić histerię, jak jacyś obłąkani idioci, że przyjdzie “ewige banderist” i zrobi Polakom drugą rzeź wołyńską. Umówmy się – takie ugrupowania, jak Ruch Azowski, Karpacka Sicz, C14, Prawy Sektor itd. to nie jest to samo, co UPA, ich punktem odniesienia w heroizowaniu UPA nie jest rzeź Polaków, a z banderyzmu zapożyczyli elementy wspólne dla wszystkich europejskich radykalnych nacjonalistów, a nie skrajny egoizm narodowy negujący znaczenie braterstwa ze spokrewnionymi narodami – te ugrupowania raczej należy porównywać z ich zachodnioeuropejskimi i amerykańskimi odpowiednikami propagującymi perspektywę ogólnoeuropejską, te ukraińskie ugrupowania identyfikują się z tożsamością szerszej wspólnoty ludów słowiańskich i europejskich, a w przypadku trzech pierwszych wymienionych ważną rolę odgrywa dodatkowo biały nacjonalizm (Prawy Sektor nie ma sprecyzowanego stanowiska w tej kwestii).
      Co do Swobody – ciężko jednoznacznie stwierdzić, jakie mam mieć o niej zdanie. Patrząc na nich z negatywnej perspektywy – nie porównywałbym ich do wymienionych wcześniej ugrupowań, bo swobodowcy (poza mniejszością) nie są rewolucyjnymi nacjonalistami w szerokim znaczeniu tego słowa, a raczej są prawicowymi populistami takimi jak Marine Le Pen, Salvini, Britain First czy tak jak u nas Konfederacja, mimo że nazywają siebie “socjal-nacjonalistami” (w zasadzie różnią się od swoich zachodnich odpowiedników poglądami gospodarczymi, poza tym są eurosyjonistami). Patrząc na nich z pozytywnej perspektywy – ich szowinizm i antypolonizm jest wyolbrzymiony, a oni sami w swoim programie są zwolennikami strategicznego sojuszu Ukrainy z Polską.
      A co do mitycznej “współpracy” NOP ze Swobodą – raz spotkali się z młodzieżówką Swobody żeby omówić kwestie związane z realizacją działań na rzecz mniejszości polskiej na zachodniej Ukrainie (np wybudowanie Domu Polskiego we Lwowie – ustawa o powstaniu Domu Polskiego została przegłosowana głosami radnych ze Swobody). Naprawdę, wielka to była “zdrada” NOPowców (ale przynajmniej zaspokojeni mogą się czuć nadpobudliwcy, którzy muszą się do byle czego przypierdolić) 😀

  2. Biorąc pod uwagę aspiracje nacjonalistów ukraińskich do przywrócenie Ukrainie statusu mocarstwa atomowego ( po rozpadzie ZSRR Ukraina była 3 potęgą atomową na świecie po USA i Rosji) to “dialog” w ich rozumieniu będzie miał specyficzny charakter, nawet bez broni atomowej. Czołowe ukraińskie organizacje nacjonalistyczne są świetnie zorganizowane mając poparcie środowisk rządowych, oligarchów i emigracji w Kanadzie, Izraelu i USA. Docelowo “braterstwo ze spokrewnionymi narodami” ma być na zasadzie “wilk i zając”.

    • Nie ma to jak nacjonaliści z krajów europejskich żreją się ze sobą o jakieś zaszłości historyczne i pielęgnują w sobie fobie i histerie wobec siebie nawzajem, podczas gdy Europa zdycha na naszych oczach, masa obcych rasowo napływa i ustanawia swoje porządki, biali degenerują się pod wpływem stęchlizny wspakulturowej rodem z MTV i macświata oraz wymierają, a widząc to pewne nam “przyjazne” (((środowiska))) zacierają ręce. Żenada jednym słowem…

      • Oglądanie się na nacjonalistów z krajów europejskich czy innych to błąd ponieważ żadne środowisko nacjonalistyczne nie wypracowało skutecznej strategii rozwoju organizacji. Jest to wskazówką że trzeba wypracować swoją metodykę działania opartą na wcześniejszych skutecznych rozwiązaniach.

        • Bzdura. Tu nie chodzi o wzorowanie się w strategii działania, tylko tu chodzi o przetrwanie białej rasy. Z perspektywy rasowej (a taką perspektywę przyjmuję, perspektywa pozarasowa jest nielogiczna) konflikty między europejskimi nacjonalistami to głupota, nacjonaliści powinni przyjąć paradygmat solidaryzmu rasowego ponad podziałami narodowymi, bo tylko tak Europa wraz z Jej narodami może zostać zachowana.

      • jak to było: “mamy w pamięci obraz tej wojny lecz przeszłości nie da się zmienić, ofiary były po obu stronach dziś musimy się z tym pogodzić, … teraz mamy wspólnego wroga …”

        Historii nie da się zmienić, w Polsce w środowiskach nacjonalistycznych na zawsze będzie kultywowana pamięć o żołnierzach NSZ/NZW/WiN, a po drugiej stronie o UPA, wiemy jakie były wzajemne stosunki, w obliczu wspólnego wroga zdarzały się też przypadki współpracy Hrubieszów itd.

        Obecnie droga do współpracy długa zarówno z tymi jak i z innymi sąsiadami i europejskimi narodami, za wiele lat i tak stanie się koniecznością, oby nie było za późno. Nacjonalistów zawsze cechowało to, że potrafią trafnie przewidzieć jak potoczy się historia. Dziś już należy tworzyć podstawy nacjonalizmu nie XXI, a XXII wieku i to tyle w tym temacie.

        A jeżeli chodzi o historię w kontekście ONR to za “niedługo” już 100. lecie organizacji – warto już myśleć jaki kształt przyjmie wówczas, jakie wyzwania stoją i będą stać przed formacją narodowo-radykalną o tak długoletniej tradycji.

        • “Obecnie droga do współpracy długa zarówno z tymi jak i z innymi sąsiadami i europejskimi narodami, za wiele lat i tak stanie się koniecznością, oby nie było za późno”
          Prawie masz rację. Prawie, bo współpraca nacjonalistów narodów europejskich nie stanie się koniecznością za wiele lat. Współpraca między europejskimi nacjonalistami już jest koniecznością.
          “Nacjonalistów zawsze cechowało to, że potrafią trafnie przewidzieć jak potoczy się historia”
          W dużej mierze masz rację. Myślę, że wszyscy, lub raczej wszyscy nacjonaliści są zgodni co do tego, że Europa, razem z jej narodami zmierzają w przepaść, zmierzają do katastrofy, do swojego zmierzchu, niezależnie od tego, czy to będzie miało charakter gwałtowny, czy “umiarkowany”, stopniowy. Problem w tym, że nie wszyscy nacjonaliści potrafią dobrze dokonać analizy sytuacji, dla wielu z nich Europa nie ma znaczenia, odrzucają rasowy solidaryzm i samo pojęcie rasy, są gotowi skoczyć do gardła innym Europejczykom i ich nacjonalistom razem z obcymi rasowo tylko dlatego, że w przeszłości toczyli wojny z tymi narodami. Żeby mieć dobre rozeznanie sytuacji trzeba za nacjonalistyczne aksjomaty przyjąć następujące wartości: Europa-rasa-rasowy solidaryzm-dostrzeganie znaczenia moralności, cywilizacji i kultury naszych narodów-duchowość. No i oczywiście należy też wiedzieć, kto jest wrogiem: syjoniści, liberalizm, relatywistyczna lewica, modernizm itd.

Dodaj Komentarz

Wpisz komentarz!
podaj swoje imię